POdatkiem w banki

Jakby to miało jakiś związek? Jednak zdaniem czytelników miało mnie dyskryminować jako obiektywnego obserwatora.  Cóż, zdania nie zmieniłam. W dalszym ciągu uważam, że ten podatek wyrządzi więcej szkód niż pożytku.
W ubiegłym roku powoływałam się na opinię Krzysztofa Pietraszkiewicza, prezesa Związku Banków Polskich. Nie zawsze nam po drodze w sprawach bankowości, ale tym razem cieszę się, że prezes Pietraszkiewicz nazywa rzecz po imieniu – wprowadzenie podatku bankowego zahamuje rozwój gospodarczy.
W mijającym tygodniu Związek Banków Polskich zorganizował konferencję, na której po raz kolejny dowodził, jak bardzo chybiony jest to pomysł.
– Wprowadzenie podatku bankowego, mimo że dotyczy przedmiotowo tylko banków, będzie miało szkodliwe skutki dla całej gospodarki. Polski sektor bankowy jest stabilny i w trakcie kryzysu nie korzystał z pomocy państwa. Sytuacja, zarówno sektora jak i gospodarki, jest zupełnie inna niż w krajach w których wprowadzono podatek, dlatego w Polsce nie można powiedzieć, że zaistniały przesłanki do wdrożenia tego typu obciążenia – powiedział Pietraszkiewicz.
Proszę zwrócić uwagę, że polski sektor bankowy rzeczywiści nie korzystał z pomocy publicznej podczas kryzysu, dlatego nie można tłumaczyć wprowadzenia podatku dla banków chęcią zrekompensowania budżetowi państwa poniesionych nakładów finansowych. Krzysztof Pietraszkiewicz uważa, że podatek bankowy wprowadzony w wysoko rozwiniętych krajach UE miał służyć zmniejszeniu zaangażowania banków w gospodarkę. To zjawisko uznano wszak za jedną z przyczyn wybuchu ostatniego kryzysu gospodarczego na świecie.
– W Polsce relacja aktywów do PKB jest trzykrotnie niższa niż w krajach wysoko rozwiniętych i uznajemy dążenie do obniżania roli banków w gospodarce wysoko niebezpieczne dla stabilnego rozwoju gospodarczego – powiedział Pietraszkiewicz i dodał, że zamiast tego powinniśmy nadal dążyć do stałego podnoszenia poziomu powszechności usług bankowych w Polsce.
Większość słabo zorientowanych w ekonomii osób słysząc o podatku od banków uśmiecha się szyderczo i woła „niech płacą, mają kasę to niech płacą. wcale mi ich nie żal”. Dziwne? Oczywiście, już wyjaśniam.
Podatek w zaproponowanym kształcie zmniejszy kwotę kapitałów banków, a tym samym obniży ich bezpieczeństwo i ograniczy poziom udzielanych kredytów. Słowem, spowoduje, że banki nie będą mogły pozwolić sobie na udzielanie zbyt dużej liczby kredytów, bo zwyczajnie nie będzie je na to stać. Zmniejszenie liczby i wielkości udzielanych kredytów wpłynie na  spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego i zmniejszy wpływy podatkowe do budżetu z gospodarki – od firm, osób fizycznych, z VAT, akcyzy itd. Wielkie korporacje odczują tę zmianę, ale się nią nie udławią. Małe i średnie firmy oraz mikro firmy mogą. Będą miały trudniejszy dostęp do kredytów więc zaniechają nakładów na rozwój. Nie stworzą nowych miejsc pracy i nie wyprodukują tylu dóbr ile mogłyby. Wniosek z tego taki, że podatek nałożony na sektor bankowy BĘDZIE miał konsekwencje dla całej gospodarki. Dlatego właśnie decyzja o jego nałożeniu na banki nie powinna być podejmowana pochopnie, jeśli w ogóle.
ZBP uważa, że polski sektor bankowy nie jest niżej opodatkowany niż inne sektory gospodarki, a biorąc pod uwagę łączne obciążenia o charakterze podatkopodobnym, jak na przykład składka na Bankowy Fundusz Gwarancyjny, opłaty na organy nadzoru, brak możliwości odliczenia podatku od towarów i usług (VAT) naliczonego przy zakupach towarów i usług, powodują, że obciążenie to jest znacznie wyższe niż w innych sektorach gospodarki. Nie do końca zgadzam się z tym stwierdzeniem, ale też nie chcę licytować się z fachowcami od podatków. Nie zgadzam się również ze zdaniem przedstawicieli ZBP, którzy uważają, że wprowadzenie podatku bankowego przełoży się na powstanie nierównych warunków konkurowania dla różnych instytucji finansowych – banków w stosunku do SKOK-ów, instytucji pożyczkowych, firm ubezpieczeniowych.
SKOK-i prędzej czy później zostaną objęte kontrolą Komisji Nadzoru Finansowego co może wpłynąć tonizująco zarówno na sektor finansowy jak i opinię społeczną. Instytucje pożyczkowe znaczącej liczby klientów bankom nie zabiorą, nie są w stanie, nie w tych warunkach gospodarczych, natomiast ubezpieczyciele to zupełnie inna para butów, choć też należą do sektora finansowego.
Drażni mnie rzucanie się z pazurami na banki, które doją klientów. Prawda jest taka, że wielu z nich daje się doić na własną prośbę bo nie czytają umów, nie przestrzegają warunków, spóźniają się ze spłatami rat przez co płacą odsetki karne itd. Są owszem przypadki gdzie banki wykorzystując swoją pozycję rynkową z premedytacją rujnują swoich klientów i niemal zawsze dlatego, że jednocześnie reprezentują interesy innego, większego i bogatszego klienta, któremu ten mniejszy przeszkadza. O tym też napiszę. Już wkrótce.
Wracając do tematu podatku od banków uważam, że wprowadzenie go spowoduje więcej złego niż dobrego. Wprawdzie minister Rostowski pochwalić się będzie mógł większymi wpływami do budżetu i z całą pewnością wykorzysta to przy pierwszej nadarzającej się okazji, to z drugiej strony dorżnie tym przedsiębiorców, którzy już teraz niechętnie korzystają z kredytów bankowych i zmagają się z rosnącymi kosztami (benzyna, VAT, koszty pracy). Przecież to widać gołym okiem. Nie trzeba być tytanem intelektu by zdawać sobie sprawę z siły sektora małych i średnich firm i jego roli w tworzeniu PKB. Dlatego też każda decyzja rządu, która pośrednio lub bezpośredni wali przedsiębiorców między oczy jest dla mnie niezrozumiała.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s