20 minut dla kata, 2 godziny dla policji

Dziś, wracając ze spaceru z dziećmi byłam światkiem dramatu młodej kobiety i jej dziecka. Pobita krzyczała, wołała pomocy. A pijany ojciec dziecka prał ją jak popadło. Dziecko, mały chłopiec nie krzyczał. Stał z mokrymi od łez oczami i powtarzał mamo, mamo. Wszystko rozegrało się na moich oczach, jak tylko wysiadłam z windy. Zdążyłam krzyknąć na tego kata i wyjąć telefon bo jedyne co mi przyszło do głowy to zadzwonić po policję. Mężczyzna spojrzał na mnie, jeszcze raz uderzył kobietę i zbiegł po schodach chowając głowę w kapturze.

 

Serce waliło mi jak oszalałe. Nikt mnie nigdy nie uczył jak reagować w takich przypadkach. Też mogłam oberwać, a przecież miałam ze sobą maleńkie dzieci. Zadzwoniłam pod 112.

 

Ochrona

 

W budynku jest domofon, ochrona i od metra kamer. Wszystko jest monitorowane, winda również. Ochroniarz siedzi przy wejściu, ma wygodny kantorek, w nim fotel, kanapę, komputer, telewizor, radio. Obraz ze wszystkich kamer w budynku trafia wprost na monitor na jego biurku. W kantorku ma również stolik przy którym może coś zjeść, zrobić sobie kawę czy herbatę. Hol przy wejściu jest spory, kantorek przestronny. Wygląda to całkiem zgrabnie i estetycznie.

 

Ochroniarze zmieniają się dość często, naliczyłam trzech. Jeden, najmłodszy, szczupły i wysportowany, zdecydowanie najsympatyczniejszy z nich jest inwalidą, nie ma dłoni. Dwóch pozostałych na oko ok. sześćdziesięciolatków waży stanowczo za dużo. O kondycji mogą mówić jedynie w czasie przeszłym. Wejście po schodach na pierwsze piętro sprawia im trudności.

Dziś na dyżurze był starszy dżentelmen, w okularach, ruszający się raczej rzadko, a jeśli już to po kawę lub do toalety. Jego ulubionym zajęciem jest oglądanie telewizji.

 

Ochronę w moim bloku – koszt wynajęcia ochrony wliczony jest w czynsze lokatorów – powinna zapewniać lokatorom firma wynajęta przez administratora. Powinna, a jednak…

Tylko w kwietniu w mojej klatce schodowej okradziono trzy mieszkania. Ochrona nie zareagowała. Skradziono dwa rowery. Ochrona nie reagowała. W kwietniu również dwukrotnie słyszałam na klatce schodowej przeraźliwe krzyki, odgłosy bójki. Ochrona nie reagowała. Kiedy mój syn zapomni kluczy, wracając do domu nie może liczyć na to, że ochrona go wpuści. Ochrona w takich przypadkach nie reaguje.

 

Dziś ochrona tradycyjnie nie zareagowała. Pobita kobieta przyznała mi się, że ten koszmar trwał niemal 20 minut – ja trafiłam na finał. Ochroniarz nie wezwał policji, nawet nie próbował zatrzymać uciekającego drania. Widział go przecież najpierw na monitorze, potem na żywo. Kat przeszedł przed kantorkiem, metr od ochroniarza. Sąsiadka, która pomogła mi uspokoić pobitą kobietę pobiegła do starszego pana z ochrony i zapytała gdzie był, gdy na górze rozgrywał się koszmar? – Nic nie wiem, robiłem kawę – odrzekł ochroniarz. Przez 20 minut?

 

Policja

 

Pod 112 dzwoniłam o 18. Chwilę po tym jak drań uciekł gdy na niego wrzasnęłam. Czekałam ponad 10 minut na zgłoszenie, zdążyłam nieco ochłonąć. Policjantka leniwym głosem wypytała mnie o moje dane, adres i powód, dla którego dzwonię. Nie mogła się nadziwić, że dzwonię, przecież to nie moja sprawa. Powiedziała, że jeśli przyśle patrol to i tak niczego to nie zmieni – Bo tak jest zawsze. Przyjeżdżamy na darmo. Jak chcą się pobić to i tak się pobiją – tłumaczyła spokojnym głosem. Nie interesowało ją, że kobieta na oczach własnego dziecka została pobita przez ojca tego właśnie dziecka. Nie zrobiło na niej również wrażenia to, że malec mógł również paść ofiarą tego drania. W końcu uległa i niechętnie zgodziła się wysłać patrol. Rzuciła tylko – Proszę czekać, za chwilę ktoś podjedzie.

 

Czekałam dwie godziny, do 20.00. Kiedy zapukali do moich drzwi byłam tak wściekła, że gotowa byłam im przyłożyć. Tłumaczyli się ze spóźnienia tym, że jest sobota, dużo zgłoszeń, a między 18.00 a 20.00 jest zmiana i nie ma komu jeździć. Zapisali sobie moje dane, powiedzieli, że ofiara musi pójść do dzielnicowego i poszli… Na kebab.

 

Zgroza!

 

Na cholerę mi dom, w którym ochrona pierdzi w stołki za grubą kasę gdy tymczasem złodzieje okradają lokatorów, bandyci biją kobiety na oczach dzieci? Po co komu ochrona? Po co policja? Gdzie ludzkie odruchy? Bitej kobiecie pomogłam przypadkowo, akurat wysiadałam z windy. Chwilę potem z mieszkania obok wyjrzała jeszcze jedna kobieta. Też niepewnie, z telefonem w garści, przyznała się, że zadzwoniła na policję gdy tylko usłyszała krzyki. Bała się wyjść z domu, była sama z dzieckiem.

 

Ludzie, co się stało z tym krajem? Na oczach kamer, w budynku strzeżonym przez – zdawałoby się profesjonalną – ochronę facet bije kobietę pięściami, uderza nią o ścianę i nikt nie reaguje? Policji jest wszystko jedno i przyjeżdża dlatego że jestem upierdliwa i nie odpuszczam żądając interwencji? Przecież zarówno ochrona jak i policja utrzymywane są danin ściąganych z obywateli. Na policję płacimy podatkami, za ochronę dobrowolnie, z pensji. Po co? Pytam, po co?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s