Długi nasze drogie, co z wami będzie?

Same się nie spłacą, ale można im pomóc. Chcecie wiedzieć jak pomaga w spłacie długu KRUK SA, albo Eurobank?

Bezrobotny - większe

Noworoczne postanowienia bywają zadziwiające. Obiecują sobie niektórzy, że przestaną palić, zaczną biegać, jeść tylko zdrową żywność, spłacą długi i w ogóle będą uśmiechnięci i zdrowsi. Wytrzymują w swoich noworocznych postanowieniach w najlepszym przypadku do 10.00 1 stycznia, kiedy chwilę po tym jak otworzą (nie bez oporów) prawe oko (lub lewe) wymacają powierzchnię płaską w zasięgu ręki w poszukiwaniu fajki lub czegoś do picia. Nic nie znajdując rzucą „katastrofa” i popełzną do łazienki. Zanim ten sponiewierany witaniem nowego roku człowiek zorientuje się, że właśnie wypalił pierwszego noworocznego papierocha, nie pobiegł lecz dowlókł się do łazienki, a po drodze opędzlował resztkę niezdrowej karkówki zanurzonej w tłuszczu i tym samym już zawalił wszystkie postanowienia (czy wszystkie?), z odsieczą przybędzie… KRUK SA.

Oto artykuł poradnikowy (pisownia oryginalna), który dostałam (przyszedł na adres redakcji) od biura prasowego KRUK SA 27 grudnia 2011 roku:

Spłacę długi! Podpowiemy, jak zrealizować to noworoczne postanowienie

(27.12.2011) Planujesz w Nowym Roku pozbyć się problemów finansowych? Realizacja tego postanowienia może okazać się łatwiejsza niż sądzisz. W 2011 dziesiątki tysięcy osób podpisało ugodę z największą firmą windykacyjną w Polsce, KRUK S.A. i rozpoczęło spłatę swoich zaległości w niewysokich ratach.

Rozwiązanie problemu zadłużenia zależy od sytuacji w jakiej się znajdujesz. Jeżeli masz nieuregulowane zobowiązania finansowe, ale nie otrzymałeś jeszcze wezwań do zapłaty, wtedy należy przeanalizować swój budżet domowy i zastanowić się, z czego można zrezygnować lub co ograniczyć, aby zmniejszyć wydatki. Pamiętaj, że konsekwencji związanych z nieopłaconym rachunkami, czy ratami kredytu nie da się uniknąć i lepiej wziąć sprawy w swoje ręce póki komornik nie puka jeszcze do drzwi.

Natomiast w sytuacji, gdy masz problemy finansowe od dłuższego czasu i w twojej skrzynce znalazła się korespondencja z firmy windykacyjnej, wtedy należy jak najszybciej zadzwonić pod numer podany w liście. Doradca, z którym będziesz rozmawiać, poinformuje cię ile wynosi twój długi, sprawdzisz jakie masz pole manewru. Nie obawiaj się szczerej rozmowy, każdy pracownik firmy windykacyjnej ma obowiązek zachować w tajemnicy wszelkie informacje, które mu podasz. Zatem, jeżeli nie masz pieniędzy na spłatę zadłużenia opowiedz o swojej trudnej sytuacji finansowej. W nowoczesnych firmach windykacyjnych, pracują eksperci, którzy nieodpłatnie pomogą ci znaleźć najlepszy sposób na pozbycie się zaległości. Na przykład umożliwią rozłożenie długu na raty, które będą dopasowane do twoich możliwości finansowych. Aby uzyskać taką pomoc np. w firmie KRUK, musisz spełnić jeden warunek – twoje zadłużenie musi zostać w drodze cesji przekazane do tej firmy. Jeśli zatem otrzymujesz od niej pisma i kontaktują się z tobą jej pracownicy to znak, że możesz skorzystać z jej oferty pro-ugodowej.

– W przypadku KRUKa wysokość raty jest zwykle proponowana przez samą osobę zadłużoną, która wie najlepiej, jaką rzeczywistą kwotę może przeznaczyć na systematyczną spłatę długu – mówi Piotr Krupa, Prezes KRUK S.A. – Nie zależy nam na narzucaniu absurdalnie wysokich rat, czy oczekiwaniu spłaty całości kwoty od razu. Nawet jeśli taka ugoda zostanie podpisana, to później i tak nie będzie realizowana, gdyż dłużnik po prostu nie będzie dysponował tak dużymi pieniędzmi. A nam przede wszystkim zależy, aby umożliwić osobom zadłużonym stopniowe wyjście z zadłużenia i powrócenie do normalnego życia gospodarczego.

Zatem jeśli chcesz pozbyć się zadłużenia, telefon do firmy windykacyjnej powinien znaleźć się na pierwszym miejscu na liście noworocznych postanowień. Dzięki zawarciu ugody uchronisz się przed przekazaniem sprawy do sądu, a następnie do komornika, który w postępowaniu egzekucyjnym może zająć twój dom, samochód lub inne cenne rzeczy. Nie warto dopuścić do tak trudnej sytuacji. Lepiej zareagować w porę i pozbądź się długów w sposób polubowny. To jak najbardziej możliwe – tysiące osób, które miały długi w KRUKu poradziło sobie właśnie w ten sposób i obecnie spokojnie spłaca raty, średnio po maksymalnie 150-200 zł miesięcznie.

Ten artykuł poradnikowy o spłacaniu długów jest poradnikowy niespełna w połowie. Długi trzeba spłacać, kosztem swoich wygód, elegancji, „tego co ludzie powiedzą” itd. Trzeba i już. I tu z KRUK SA trzeba się zgodzić. Dalej mowa jest o telefonie do firmy windykacyjnej. Tu jednak mam wrażenie, że windykatorzy szukają durnego!

Drogi dłużniku, czy chcesz na gębę załatwiać Twoje „być albo nie być” z nieznającym życia dwudziestoparoletnim (w najlepszym wypadku) młodym człowiekiem, który popracuje w call center firmy windykacyjne może ze trzy miesiące zanim się wypali i na zawsze już z traumą unikać będzie rozmów na temat długów i ich spłaty? Chcesz wyspowiadać się temu człowiekowi (przez telefon) ze wszystkich swoich dochodów, wydatków, zobowiązań, kłopotów i perspektyw po to by tamten mógł już bez wysiłku nałożyć na Ciebie kontrybucję, którą płacić będziesz latami lub po wsze czasy zanim ziemia nie zakryje tego co z Ciebie zostanie? Ogromna część długów ściąganych przez firmy windykacyjne (w dużej mierze bandyckie nie windykacyjne) nie ma znamion długu. To wydumane pieniądze, których ani Ty, ani nikt z Twojej rodziny nigdy na oczy nie widzieliście. Zadbaj o to by sprawdzić czego dotyczy sprawa, o którą upomina się windykator. Czy rzeczywiście jesteś dłużnikiem?

Jeżeli faktycznie jesteś dłużnikiem, rozmawiaj z wierzycielem i spłacaj dług. Jeżeli nie da się z nim rozmawiać, przejdź na korespondencję – gromadź dowody do procesu przed sądem. I nie łudź się. Do tego procesu dojdzie, bądź na niego przygotowany. To wcale nie oznacza klęski. Oznacza jedynie, że masz możliwość wybronić się przed wydumanymi, nie mającymi pokrycia w rzeczywistości kosztami, jakie naliczył sobie windykator lub wierzyciel. Broń się przed oszustwem, ale dług spłacaj. Ugodę zawsze możesz zawrzeć przed sądem.

Jeżeli nie jesteś dłużnikiem, a pieniądze, których żąda od Ciebie windykator wymyślił sobie jakiś nieistniejący wierzyciel, nie rozmawiaj, nie koresponduj, szkoda czasu. Złóż doniesienie do prokuratury – to przestępstwo, zazwyczaj wyłudzenie. Zbieraj dowody (pisma), nagrywaj rozmowy – posłużą Ci do pokazania prokuratorowi mechanizmu jaki stosują oszuści. Uratujesz tym siebie, swoją rodzinę i innych, których ta hydra może dopaść w przyszłości. To nie Ty musisz udowodnić, że nie jesteś niczego nikomu dłużny.

Na czym zależy KRUKowi SA? Prezes KRUK SA Piotr Krupa zapewnia, że firmie nie zależy na narzucaniu absurdalnie wysokich rat, trudnych do spłaty. Zależy natomiast… no właśnie, na czym? Proszę zwrócić uwagę na słowa: „A nam przede wszystkim zależy, aby umożliwić osobom zadłużonym stopniowe wyjście z zadłużenia i powrócenie do normalnego życia gospodarczego.” Wskażcie mi głupiego, który uwierzy w altruizm firmy windykacyjnej! Pan Krupa zapomniał dodać, że firma najwięcej zyska jeśli dłużnik będzie spłacał swoje zobowiązanie tak długo jak się da, choćby i całymi latami. Do tego długo naliczane wszak są odsetki oraz koszty obsługi zadłużenia.

Banki

Też zarabiają na długach. Taka rola banku, nie trzeba się obruszać. Zarabiają bardzo dużo i wcale nie na tych marnych kredytach konsumpcyjnych po tysiąc złotych na rok. Banki najwięcej zarabiają na dużych kredytach, które przestają być płacone regularnie. Ktoś powie, ale przecież muszą utworzyć rezerwy, to się im nie opłaca. Bzdura. Gdyby się nie opłacało, nie dopuściłyby do nieregularności w spłatach. Zawczasu renegocjowałyby warunki umów by tylko kredytobiorca był w stanie regularnie płacić raty. A jednak powszechne jest, że ludzie spodziewający się problemów finansowych, a chcący ugodzić się z bankiem zderzają się z murem. Banki nie reagują na próby rozmów, negocjacji, ugód.

Gdyby się nie opłacało, banki nie zwlekałyby (nie rzadko całymi latami) z przekazaniem sprawy do sądu, a dalej do komornika (zwykle ma to zastosowanie przy długach dziedziczonych). Do każdego nieregularnego kredytu (takiego z problemami) banki mogą doliczyć wiele swoich „kosztów”, np. koszt rozmowy telefonicznej 25 zł, koszt monitu 50 zł, koszt drugiego monitu 100 zł, opłata za nieterminową spłatę raty 50 zł itd.

Latem i jesienią pisałam o Eurobanku, jego metodach windykacji i karach jakie nakładał na Eurobank Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Czy coś się zmieniło? Zacytuję list – świeżutki, dzisiejszy – od czytelnika (imię i nazwisko do wiadomości redakcji) nadesłany w ramach Akcji Windykacja.

Przeczytałem poniższy artykuł: Euro Bank ukarany za windykacje i w związku z nim chciałbym dodać od siebie kilka ważnych informacji na temat tego, jak w praktyce Eurobank traktuje kredytobiorców z problemami w spłacie. Krótko mówiąc, jest to horror.

Kredyt hipoteczny w CHF wziąłem około 3 lat temu, zasadniczo nie było problemów ze spłatą. Natomiast najmniejsze opóźnienie było „karane” – najpierw płatnymi wezwaniami do zapłaty (ostatnio bank wycofał się z tego w reakcji na kary ze strony UOKiK), potem telefonami. Telefony były o różnej porze, nawet o 7.30. Także około 20. Za każdym razem odbywało się to w tonie szantażu. Dokładnie tak, jak opisują to inne osoby na forum: np. w poniedziałek jest telefon o 7.30 i mam się natychmiast stawić w banku i wpłacić brakującą kwotę – nieważne, że jest to poniedziałek, normalny dzień pracy, normalne godziny pracy.

2 lata temu zdarzył mi się większy problem. Mam własną działalność, więc nie zawsze pieniądze za moją pracę przychodzą terminowo. Prosiłem o jakiekolwiek rozwiązanie. Na infolini informowano, że owszem wszelkie sposoby są możliwe, że wystarczy zwrócić się z prośbą do banku. Na tamten czas bank odpowiedział negatywnie. Problem rozwiązał się, ponieważ kontrahenci mi zapłacili.

5 miesięcy temu znów był problem ze spłatą. Złożyłem prośbę o rozłożenie 3 letniego ubezpieczenia niskiego wkładu na raty. Bank odrzucił moją prośbę. Nie mogłem spłacać rat, więc odezwał się windykator. Przez ostatnie miesiące zachowuje się tak, jak opisują to inne osoby na forum. Szantażuje, straszy rozwiązaniem umowy, postawieniem przed sądem, komornikiem. Za każdym razem informuję, że proszę o jakiekolwiek rozwiązanie. On daje tylko jedno rozwiązanie: albo spłacę wszystko albo nic. Chciałbym spłacić część zadłużenia, ale jego to nie interesuje.

W międzyczasie złożyłem ponownie wniosek o rozłożenie 3 letniego ubezpieczenia niskiego wkładu na raty – wniosek został ponownie odrzucony.

Informowałem mojego doradcę kredytowego, że mam problemy i że potrzebowałbym otrzymać możliwość spłaty tylko odsetek. W odpowiedzi poinformował mnie, że w zasadzie w tym banku nie ma działu, który rozpatruje takie wnioski. Czyli formalnie formularze wniosków istnieją, o możliwych rozwiązaniach trudnej sytuacji informują osoby na infolinii (możliwość spłaty samych odsetek, możliwość zawieszenia rat, itp.) – niestety żaden z tych sposobów w praktyce nie został mi zaproponowany, a jak wynika z wypowiedzi doradcy, możliwe, że bank nawet nie stworzył komórki, która zajmuje się takimi sprawami.

Ostatecznie nie spłaciłem ostatnich 5 rat, bank nie proponuje żadnego rozwiązania, tydzień temu wypowiedział mi umowę i prostą drogą, bez żadnych skrupułów, zmierza do rozwiązania umowy. Odrzuca moje próby kontaktu, nie reaguje w żaden sposób. Jest to kredyt hipoteczny, więc nawet po zajęciu mieszkania przez komornika, przy spadku cen mieszkań i przy wysokim kursie franka szwajcarskiego, po jego sprzedaży pozostanie zadłużenie około 400 tys. złotych, których na pewno do końca życia nie będę w stanie spłacić – co oznacza dla mnie całkowite wykluczenie z życia społecznego.

Ta historia to mój problem, ale stanowi poważne ostrzeżenie, dla wszystkich osób chcących wziąć kredyt w Eurobanku.

Oczywiście kontaktuję się z bankiem i chcę spłacić chociaż część zadłużenia – niestety bank kompletnie nie reaguje. W wypowiedzeniu jest zawarta informacja, że jeżeli spłacę całość zadłużenia – około 14 tys. – to może bank wycofa się z wypowiedzenia. Biorąc pod uwagę dotychczasowe relacje i odrzucanie wszelkich próśb – zakładam, że nawet wpłata nie powstrzyma banku od wypowiedzenia umowy.

Czy w tej sytuacji można jeszcze coś zrobić. Czy pozostaje tylko czekać na ostateczne wypowiedzenie umowy i procedury komornicze?

W jednym z wpisów przeczytałem, że „banki nie chcą dogadywać się z dłużnikiem”. Niestety przypadek Eurobanku opisany powyżej jest dramatycznym przykładem prawdziwości tego stwierdzenia – wbrew temu, co osoby zarządzające bankami mówią w mediach.

Dodam jeszcze od siebie, że nic mi nie wiadomo na temat akcji promocyjnej Eurobanku (nawet nie wiem, czy bank taką prowadzi) dotyczącej rozwiązywania sporów w drodze ugody (w tym również problemów ze spłatą zobowiązań kredytowych), ale za to KRUK SA, w ramach promocji, po zawarciu ugody – negocjowanej telefonicznie naturalnie, dla wygody dłużnika (sic!) – wyśle Ci – UWAGA WERBLE!!! – zdjęcie Mostowiaków, bohaterów serialu „M jak Miłość”. Z autografem!!! Szał !!!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s