Janusz Szewczak: Po co komu taka Unia

 

Dzisiejsze referendum dałoby z pewnością inny wynik i to nie tylko w Polsce, wiele narodów ma wyraźnie dość i nie chce pluć krwią i jeść trawy byleby tylko uratować ten sztuczny twór i spłacić unijne długi. Co dzisiejsze decyzje UE, KE czy EBC mają wspólnego z demokracją i interesami europejskich narodów. Przywódcy Unii i unijni biurokraci mają pełne usta frazesów o ratowaniu idei wspólnego dobra. Jednak skala egoizmu, protekcjonizmu, deptania traktatów i podstawowych zasad demokracji, a zwłaszcza nierównego traktowania jego nieco mniej zamożnych i wpływowych członków przekroczyła granice przyzwoitości. Silne Niemcy topią słabeuszy, mocne euro dusi europejskie gospodarki. Unia dzieli się na ekskluzywne kluby i tych, którzy nie mają nawet prawa posłuchać o czym radzą wielcy. Kto dziś kieruje i podejmuje kluczowe decyzje w UE ? Z pewnością nie są to reprezentanci wolnych – zjednoczonych narodów. Dziś UE nie rządzi już nawet Parlament Europejski, Komisja Europejska, Przewodniczący Van Rompuy, czy szef euro- grupy J.C. Junckers. Decyzje podejmują, również za nas Kanclerz Niemiec A.Merkel, która dla niepoznaki i kamuflażu konsultuje się z Prezydentem Francji na kolejnych szczytach. Gdy N.Sarkozy przegra wybory, Francja straci nawet ten pozorny atrybut wpływu na rozwój sytuacji w Unii Europejskiej. Nawet unijni biurokraci są dziś w strachu, tracą władzę i wpływy, choć nie tracą jeszcze apanaży. Unia kartelizuje się. Co wspólnego z postanowieniami Traktatu Lizbońskiego ma dzisiejszy Traktat Fiskalny, a co z zasadami demokracji i ideami założycieli Unii Europejskiej ma dziś niedopuszczenie przez duet „Merkozy” do przeprowadzenia referendum w Grecji na temat tego czy chce pozostać w strefie euro ? Czy antydemokratyczne, przypominające polityczny zamach stanu – obalenie rządu S.Berlusconiego we Włoszech i wymuszenie własnej kandydatury sprawdzonego bankiera M.Montiego. Czy, aby za duetem Merkel – Sarkozy nie stoi jeszcze silniejsze lobby, które zakulisowo choć realnie rządzi dziś UE- lobby bankowo- finansowo-przemysłowe. Unia wkracza na niebezpieczne tory, straciła wizje i zasady, okłamuje europejskie narody, ratuje elity, łamie własne traktaty, szantażuje i wymusza. Złotoustych łajdaków i euro fanatyków nadal w Unii sporo, tyle że słowa znaczą dziś coraz mniej. Po co komu dziś taka Unia, która woli ratować banki, niż narody europejskie, która zamiast niwelować różnice rozwojowe, wspierać najsłabszych w trudnych chwilach, grozi blokadą, odbieraniem środków pomocowych, wysokimi karami finansowymi, jak na Węgrzech. Zmusza do wyprzedaży majątku narodowego jak w Grecji – słynne wyspy za długi, zmusza do drakońskich, anty-rozwojowych cięć, które wyprowadzają ludzi na ulicę – jak w Rumunii, szantażuje potępieniem, postawieniem przed Trybunałem, odebraniem funduszy spójności i funduszy strukturalnych wtedy gdy kraj unijny chce się ratować na własną rękę, gdy pojawiają się interesy narodowe i własna racja stanu. Zmusza do płacenia haraczu 6 mld euro na rzecz MFW – jak w przypadku Polski. Dzisiejsi wrogowie narodowych interesów, racjonalności, konkurencyjności, podmiotowości narodów są u steru Parlamentu Europejskiego, dawni lewaccy bojówkarze, przeciwnicy państw narodowych z Przewodniczącym PE M.Schulzem opluwającym Węgrów czy Brytyjczyków i pastwiących się nad Premierem Węgier, bo postanowił powrócić do chrześcijańskich, łacińskich korzeni w środku Europy. Są dziś górą. Jest to bardzo zła wróżba dla całej Unii, to coś więcej niż aksamitny demontaż tej Unii , którą do tej pory znaliśmy. Nic dziwnego, że niektórzy członkowie UE, strefy euro coraz głośniej zadają sobie pytanie po co nam taka Unia? Komu naprawdę dziś ona służy, co daje dziś nam euro? Co ważniejsze euro czy europejczycy. Nie ma w tej Unii polityki wzrostu i rozwoju, braterstwa i solidarności, są kary, groźby, a euro staje się symbolem zubożenia całych narodów. Co wspólnego z zasadami traktatowymi, ba zwykłą przyjazną relacją stowarzyszonych państw ma ciągłe podważanie Schengen przez Duńczyków i Włochów czy groźba deportacji bezrobotnych Polaków i obywateli z państw Europy Środkowo- Wschodniej, z holenderskich plantacji tulipanów- miejmy nadzieję, że nie w zaplombowanych wagonach. Co wspólnego nawet ze zdrowym rozsądkiem ma nazywanie zmian legislacyjnych na Węgrzech dyktaturą czy faszyzacją kraju przez wysokich przedstawicieli Unii, tylko dlatego, że premier Orban chce mieć wpływ na kształt rady Banku Centralnego Węgier? Co w tym nadzwyczajnego, że chce zablokować finansowy sabotaż węgierskich interesów i portfeli swoich rodaków ze strony obecnego prezesa banku centralnego ? To tak jakby Pani Kanclerz A.Merkel nie miała wpływu na kształt składu EBC, a premier D.Tusk na wybór członków RPP, czy samego nawet prezesa NBP. Jak widać jednym wolno więcej, drugim znacznie mniej. Tak jakby Prezes M.Belka ulubieniec międzynarodowych instytucji finansowych, który teraz tak hojnie się im odwdzięcza – polską składką do MFW, został wybrany z woli narodu i w referendum zapytał Polaków o zgodę na transfer naszych rezerw walutowych. Dzisiejsze europejskie rządy cechuje podwójna lojalność, przywódcy unii są albo zbyt słabi, albo zbyt skorumpowani i ulegli, by zadbać o interesy tych na dole, bez których UE nie ma najmniejszego sensu. Straszenie wojną nic tu nie da, tak jak i mechaniczne cięcia, odbieranie zdobyczy socjalnych i praw nabytych, drakońskie oszczędności, podwyżki podatków, kary finansowe nie zażegnają obecnego kryzysu. Ile pomyj wylano już na głowę Premiera D.Cammerona,tylko dlatego, że ma wątpliwości co do tego, dokąd prowadzi Europę Merkel i Sarkozy, jak brutalnie drwiono z Prezydenta RP L.Kaczyńskiego gdy upominał się o swoje, jak bardzo nadal lekceważy się mądre i dalekowzroczne opinię Prezydenta Czech V.Klausa. Wielkie oburzenie euro- fanatyków budzą demokratyczne pomysły czeskiego rządu, który chce przeprowadzić ogólnonarodowe referendum w sprawie przyjęcia traktatu fiskalnego. Nawet Premier Polski D.Tusk zorientował się wreszcie, że nie można pozostawić sterów Europy w rękach Paryża i Berlina, choć nadal mamy siedzieć cicho w unijnym przedpokoju i płacić haracz. Tak ma teraz wyglądać partnerstwo w ramach Unii. Na razie europejski Titanic niczym wycieczkowiec Costa Concordia u wybrzeży Włoch w sposób kontrolowany tonie. Nawet orkiestrą już nikt nie dyryguje, europejscy pasażerowie są zapewniani, że to tylko drobna, chwilowa awaria. Co sprytniejsi z VIP-owskich kabin przepychają się do szalup ratunkowych. Kapitan statku Europa dba już tylko o siebie swoje banki i swoje interesy. Niestety będą kolejne ofiary beztroski, egoizmu, zwykłych kłamstw, a zwłaszcza łamania podstawowych zasad i demokracji w oparciu o które powstała Unia Europejska. Unia więc będzie albo niemiecka albo jej w obecnym kształcie nie będzie. Unii nie da się naprawić bez powrotu do jej źródeł.

Janusz Szewczak, Główny Ekonomista SKOK

Art. zamieszczony na portalu Niezależna Pl i Stefczyk Info za zgodą autora.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s