Odwaga czy brawura?


 

Analizując wypowiedzi członków RPP z ostatnich tygodni oraz dzisiejszy komunikat, wydaje się, że są dwie główne przyczyny tego ruchu.

 

Po pierwsze, w RPP silne były obawy, że uporczywość inflacji może być większa niż dotychczas sądzono. Po drugie, Rada zdaje się być przekonana, że spowolnienie gospodarcze nie będzie zbyt silne. Analizy NBP (zawarte w raporcie o inflacji) wskazują, że polska gospodarka posiada obecnie potencjał wzrostu w wysokości ok. 3 proc. z lekką tendencją spadkową. Teoretycznie dopiero spadek rzeczywistej dynamiki PKB znacząco poniżej tego poziomu wywoła większą presję na spadek inflacji. Tymczasem w RPP dominuje pogląd, że polska gospodarka jest dość silna i raczej nie należy oczekiwać bardzo głębokiego spowolnienia.

 

Takie spojrzenie na perspektywy gospodarcze wydaje się dość ryzykowne w czasach, kiedy w Europie większym problemem jest zagrożenie kryzysu gospodarczego niż inflacji. Decyzja o podwyżce stóp nie jest niespodzianką, pisałem o tym w poniedziałkowym tygodniku PBP Banku, jednak jest to decyzja odważna i nieco kontrowersyjna, gdyż podąża wbrew rozpowszechnionym na rynku poglądom. Powszechnie uważa się, że przy dość wysokim bezrobociu i niskim wzroście płac nominalnych uporczywość inflacji nie jest dużym zagrożeniem. Powszechne są też prognozy, że Polskę czeka spowolnienie wzrostu PKB do wyraźnie poniżej 3 proc. pod koniec 2012 r. Wiara w dużą odporność Polski na recesję w strefie euro może być złudna. Co więcej, NBP podąża również wbrew prądom globalnym. Wśród krajów OECD jedynie Islandia doświadczyła w tym roku podwyżki stóp procentowych, tam jednak inflacja przekracza cel w stopniu dwukrotnie większym niż w Polsce.

 

Należy jednak równocześnie zwrócić uwagę na argumenty wykraczające poza średniookresową ocenę perspektyw gospodarczych. Od 2007 r. średni poziom inflacji w Polsce wyniósł 3,4 proc., a w pobliżu środka celu (2,5 proc.) znajdowała się ona bardzo rzadko. Bank nie zrealizował swojego celu w ostatnich latach. W NBP mogło narastać przeświadczenie, że nie jest to już tylko efekt absolutnie wyjątkowych warunków globalnych (częste szoki na rynkach surowców, luźna polityka monetarna na świecie, nieprzewidywalność zmian gospodarczych), ale też zbyt łagodnej polityki pieniężnej w Polsce. Wprawdzie istnieją narzędzia do badania, czy w dłuższym okresie polityka pieniężna była prowadzona dobrze czy źle, jednak w okresie silnych zmian strukturalnych te narzędzia mogą okazać się mało użyteczne. To przeświadczenie mogło rodzić się bardzo powoli, aż znalazło swój punkt kulminacyjny. Mogło ono doprowadzić członków RPP do wniosku, że lepiej zaryzykować niższą dynamikę PKB w krótkim okresie, aby w długim okresie przywrócić stabilność inflacji w pobliżu 2,5 proc. i dzięki temu wzmocnić równowagę makroekonomiczną polskiej gospodarki. Ta argumentacja nie znalazła się w komunikacie, ale przebija ona z wcześniejszych wypowiedzi niektórych członków RPP.

 

Czy ryzyko podjęte przez RPP okaże się odwagą czy brawurą, będzie można powiedzieć dopiero za kilka-kilkanaście miesięcy.

 

Wiele wskazuje, że dzisiejsza podwyżka to jednorazowy ruch, a nie początek cyklu, aczkolwiek decydujące będą dane napływające z gospodarki w kolejnych tygodniach. Jaki ta decyzja będzie miała wpływ na gospodarkę? W normalnych czasach, kiedy zacieśnienie polityki pieniężnej towarzyszy rosnącemu popytowi i narastającej presji płacowej, jedna mała podwyżka nie ma większego znaczenia oprócz wizerunkowego. Jednak w okresie, kiedy wzrost PKB słabnie, inwestycje są anemiczne, a banki walczą o lokaty firm, mała podwyżka stóp może sprawić, że część firm zrezygnuje z projektów inwestycyjnych i zdecyduje się na bezpieczne "inwestycje" w lokaty. Choć zatem dzisiejsza decyzje nie zmienia zasadniczo perspektyw gospodarczych, to może mieć pewien marginalnie negatywny wpływ na PKB. Wpływ wyższych stóp na złotego będzie natomiast zależał od sytuacji na rynkach globalnych. Przy dużej awersji do ryzyka dysparytet stóp nie ma większego znaczenia dla inwestorów, więc podwyżka nie ochroni złotego przed osłabieniem. Gdyby sytuacja na rynkach uspokoiła się, to większy dysparytet może mieć pozytywny wpływ na złotego i umocnić go bardziej niż w scenariuszu bez podwyżki.

 

Ignacy Morawski

Ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s