W ministerstwie lekka schizofrenia, a GMO nadal straszy


 

Ministerstwo rolnictwa chce by producenci mogli jeszcze przez kolejne cztery lata karmić zwierzęta transgeniczną soją. Z drugiej strony przygotowuje rozporządzenie mające zakazać uprawy w Polsce kukurydzy MON 810 – jedynej, obok ziemniaka Amflora, rośliny genetycznie zmodyfikowanej, którą Unia Europejska dopuściła na swój rynek. W toku są również prace nad ustawą o nasiennictwie i o organizmach genetycznie zmodyfikowanych.

 

Do 1 stycznia 2013 obowiązuje w Polsce memorandum na zakaz importu transgenicznych pasz. Pod koniec kwietnia wpłynął do parlamentu poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o paszach. Posłowie chcą przesunięcia tego terminu o cztery lata. Ma to – zdaniem resortu – zapobiec sytuacji, w której na polskim rynku zabraknie soi zmodyfikowanej genetycznie. Byłoby to – jak wyjaśnia wiceminister rolnictwa Andrzej Butra – „bardzo niekorzystne” dla producentów trzody i drobiu, a tym samym dla konsumentów.

– Jemy zwierzęta, które są karmione paszą z soją przetworzoną genetycznie. Nie ma żadnych naukowych dowodów, w żadnym ośrodku na świecie, że powoduje to jakiekolwiek zaburzenia w zdrowiu ludzi lub zwierząt. Jesteśmy w stu procentach pewni, że nie ma zagrożenia – tłumaczy Butra. – Soja GMO jest powszechnie używana na całym świece, w całej Europie, także w Polsce, od około 12 lat. Natomiast cały czas istnieją opory pewnych środowisk, które są przeciwko GMO w ogóle. Świat nie ucieknie od tego. Leki są produkowane na podstawie organizmów modyfikowanych genetycznie.

Według Butry, nieprzedłużenie możliwości karmienia zwierząt transgeniczną soją przyczyni się do „bardzo silnego wzrostu cen wszystkich produktów żywnościowych w Polsce”.

– Możliwy byłby wzrost nawet do 30% cen mięsa, jaj, mleka, przetworów, w zasadzie wszystkiego, czego potrzebujemy do naszego codziennego życia. Na dzień dzisiejszy jest nam ta soja potrzebna – uważa wiceminister.

 

Podobnego zdaia są analitycy banku BGŻ, którzy uważają, że ewentualny zakaz oznaczałby dla polskiego sektora rolnego zwiększenie w pierwszym okresie potencjalnego zapotrzebowanie na śrutę sojową wolną od GMO prawie o 1,8 mln ton. Zgodnie z tym – alarmują analitycy banku – ilość śruty sojowej wolnej od GMO w obrocie międzynarodowym musiałaby zwiększyć się o 30%. Wyższa cena śruty wolnej od GMO przełoży się na wzrost kosztów produkcji żywca i jaj. Szacują, że taki wzrost kosztu zakupu śruty sojowej, bez możliwości zastąpienia jej innymi surowcami, spowodowałby wzrost całkowitych kosztów produkcji od 3 do 12 proc. w przypadku trzody chlewnej, poprzez 4-15 proc. w przypadku kurcząt brojlerów i indyków, do 5-18 proc. w przypadku produkcji jaj spożywczych.

 

Jednocześnie Marek Sawicki, szef resortu rolnictwa, przygotował rozporządzenie zakazujące stosowania kukurydzy MON 810 (produkowanej przez koncern Monsanto). Ministerstwo szacuje, że na polskich polach rośnie 3 tys. ha takiej kukurydzy. Jednak nie wiadomo ile dokładnie, ponieważ nikt nie prowadzi takiego rejestru.

Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa w latach 2005-2010 przebadała 1685 próbek konwencjonalnego materiału siewnego kukurydzy, rzepaku oraz gorczycy. W 66 próbkach stwierdziła obecność modyfikacji genetycznych, co stanowi 3,92% wszystkich przebadanych. Choć w większości próbek wykryto śladowe ilości GMO. Tylko w przypadku 7 próbek zawartość modyfikacji genetycznych przekroczyła poziom 0,1% czyli tzw. poziom „zera technicznego".

– Dziś musimy uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na wprowadzenie zakazu, a w nowej ustawie o nasiennictwie, która rodzi się w bólach, nie byłoby prośby o pozwolenie tylko zapis, że informujemy, że go wprowadziliśmy – mówi przedstawiciel ministerstwa rolnictwa. – No i niestety, szczerze mówiąc, ta nowa ustawa dużo łatwiej pozwoliłaby zakazać stosowania takich roślin modyfikowanych genetycznie niż obecna.

Rozporządzenie znajduje się już w końcowej fazie konsultacji społecznych.

– Sądzimy, że stanowisko pana ministra Marka Sawickiego na pewno zostanie zaaprobowane i wtedy wyślemy ten dokument do Brukseli by uzyskać pozwolenie na zastosowanie tego zapisu – tłumaczy wiceminister.

Polska będzie powoływać się na wyrok sądu w Niemczech dotyczący pszczelarza, u którego w miodzie znaleziono pyłki transgenicznej kukurydzy.

 

Z kolei resort środowiska przygotowuje nowelizację ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych. Wszystkie trzy projekty – o paszach i o nasiennictwie – mogą w znacznym stopniu zmienić polskie rolnictwo. I wywołują ogromne kontrowersje.

 

Co na to "pewne środowiska, które są przeciwko GMO"?

 

"Pewne środowiska" sieją, dosłownie. I innych również zachęcają do siania. Akcja "Siejemy przyszłość" polega na wspólnym siewie ekologicznych i tradycyjnych nasion. Została zapoczątkowana w 2007 roku przez szwajcarskie gospodarstwo biodynamiczne zajmujące się hodowlą nowych odmian zbóż i Fundację de L’Aubier. Jej celem jest nagłośnienie zagrożeń związanych z GMO oraz promocja nasion ekologicznych i tradycyjnych. Co roku przybywa krajów zaangażowanych w to przedsięwzięcie. W tym roku Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC koordynuje akcję ”Siejemy Przyszłość w Polsce!” we współpracy z jej inicjatorami.

 

 

Stanowisko Koalicji „POLSKA WOLNA OD GMO” w sprawie projektu Ustawy o nasiennictwie prezentowałam już w poprzednich artykułach. I choć Koalicja zdania od tamtej pory nie zmieniła, warto je przypomnieć:

 

"W związku z przedłożeniem przez Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy o nasiennictwie, Koalicja „POLSKA WOLNA OD GMO” oświadcza, że inicjatywa ta sprowadza się jedynie do przywrócenia stanu prawnego istniejącego przed zawetowaną przez Prezydenta w 2011 roku próbą rządowej nowelizacji tej ustawy polegającej m.in. na usunięciu zapisów o zakazie obrotu i wpisywania do rejestru odmian roślin GMO.

Ustawa w wersji przedłożonej przez Prezydenta RP przywraca przepisy o zakazie wpisu do rejestru i wprowadzania do obrotu nasion odmian roślin GMO na terytorium RP, jednak brak niezbędnych zmian definicji „obrotu” umożliwia omijanie tego zakazu i sprowadzanie nasion roślin GMO na tzw. „własny użytek” przez plantatorów transgenicznej kukurydzy MON810 powiązanych z koncernami biotechnologicznymi.

W tej sytuacji prezydencki projekt, jest obciążony istotną wadą, która wbrew intencji Autora uniemożliwi egzekwowanie zakazu upraw roślin GMO na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej…

Społeczeństwo polskie jest systematycznie dezinformowane przez naukowców obciążonych istotnym konfliktem interesu, a powiązanych z obcymi koncernami biotechnologicznymi, którzy opierając swoje tezy o rzekomym bezpieczeństwie roślin GMO na paranaukowym stwierdzeniu, że „przecież nic się jeszcze nie stało” usiłują ex cathedra autoryzować stosowanie roślin GMO w polskim rolnictwie…

Z uwagi na specyfikę polskiego systemu ochrony zasobów rolnych uregulowanie zakazów upraw roślin GMO na poziomie ustawy o nasiennictwie wydaje się być niezbędne…

Dlatego Koalicja „POLSKA WOLNA OD GMO” apeluje do Pana Prezydenta o uzupełnienie tekstu proponowanej ustawy o przepisy zakazujące sprowadzania nasion roślin GMO na tzw. ”własny użytek”…

Wpada też wspomnieć, że obecny projekt prezydencki powstał bez żadnych konsultacji ze środowiskami przeciwników GMO. Dodatkowo pragniemy podkreślić, że niepokoją nas utrzymane w obecnym projekcie zapisy dotyczące ograniczenia dostępu do nasion regionalnych i tak np. dla rzepaku limit ten wynosi 0,3%… oraz rezygnacja z opinii Komisji do spraw rejestracji odmian na rzecz jednoosobowej decyzji Dyrektora Centralnego Ośrodka Badania Odmian Roślin Uprawnych.

Utrzymanie puli genowej (resztek) polskich odmian roślin uprawnych i zabezpieczenie dostępu do rodzinnego materiału siewnego leży bowiem w strategicznym interesie narodowym, ze względu na konieczność zapewnienia suwerenności żywieniowej Polski.

 

Cały dokument: http://icppc.pl/sciagnij/2012/list_do_prezydenta.pdf

 

Istotne dla walki z GMO jest także… ACTA. Dlaczego? Ponieważ ACTA zagraża m.in. niezależności żywieniowej naszego kraju. Dotyczy bowiem wszystkich aspektów życia, w tym również żywności. Określa ramy prawne dla dochodzenia i egzekwowania praw własności intelektualnej.

– GMO czyli Genetycznie Modyfikowane Organizmy, wprowadzane na nasze talerze i do upraw są ptentowane i są własnością korporacji – wyjaśniają przedstawiciele Koalicji. – Żywność jest towarem strategicznym, a kto kontroluje żywność, ten kontroluje świat. Przepisy ACTA dotyczą ochrony własności intelektualnej, a więc też opatentowanych nasion i roślin GMO. Rolnicy stracą prawo do swoich nasion, Polska straci niezależność żywnościową i dlatego będziemy całkiem zależni od ponadnarodowych korporacji. Rząd RP chce pozwolić na uprawy GMO mimo, że już 9 krajów UE, w tym Niemcy i Francja, wprowadziło zakazy takich upraw. Nasze pola zostaną nieodwracalnie zanieczyszczone przez GMO, które jest własnością korporacji. ACTA odda kontrolę nad produkcją żywności w Polsce w ręce korporacji. GMO powoduje poważne problemy zdrowotne, w tym bezpłodność.

 

Przedstawiciele organizacji zachęcają do podpisywania petycji o zakazie upraw GMO w Polsce http://alert-box.org/petycja/rozporzadzenie-zakazujace-gmo/

 

W maju na antenie telewizji TVR prezentowana jest seria programów "Debata GMO"

http://www.tvr24.pl/wiadomosc-GMO_za_czy_przeciw-2567.html

 

Jeśli jesteś w stanie przeprowadzić akcję ‚Siejemy Przyszłość!’ skontaktuj się z organizatorami: biuro@icppc.pl

 

Źródła: ICPPC, newseria.pl

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s