Chcecie bajki? Oto bajka…

 
 
 
Był sobie baron, zamożny, nawet bardzo, wpływowy, bo nie stronił od znajomości nawet z królem i do tego pomysłowy nad podziw. Był sobie także Jasiek, facet jakich wielu.
 
Pewnego dnia Jasiek zapragnął poprawić nieco swój los, swoje życie, życie swojej rodziny, zaryzykować by raz na zawsze skończyć z przeciętnością. Trochę grosza uciułał, resztę pożyczył bo lichwiarz za rogiem dawał dobry procent, a potem temu samemu lichwiarzowi pieniądze zostawił bo mieli razem interes zrobić. I wierzył naiwnie, że prawo, że uczciwość…, że zadbał o swoje interesy i rodzinę uszczęśliwi.
 
Naiwny był Jasiek, bo już wkrótce zorientował się, że lichwiarz zagrał mu na nosie. No nie sam oczywiście, miał do tego czeladników. Zrujnował Jaśka i śmiał mu się w nos. Jasiek – wciąż naiwny – powiadomił straże, a sędziego poprosił o rozstrzygnięcie. I znowu się zdziwił. Strażnik wzruszył ramionami i powiedział "nic się nie stało", a sędzia – dla odmiany – wzruszył ramionami i powiedział "skoro nic się nie stało, to co ja mogę?". 
 
Jasiek – ależ naiwny, prawda? – poskarżył się na strażnika i sędziego. Tylko, że nie wiedział, że lichwiarz ma przyjaciół wszędzie. Strażnik, sędzia i ich mocodawcy doskonale znali lichwiarza i wiedzieli, że nie mogą go lekceważyć. Jakaż mogła być odpowiedź? "Nic się nie stało!". 
 
Cóż było robić. Zapłakał Jasiek rzewnie nad swoją dolą i zadumał się. Do głowy mu przyszło, że napisze do króla. Jak pomyślał tak zrobił. Król list dostał i od razu spostrzegł, że Jasiek skarży się na lichwiarza, który jest na służbie u jego starego przyjaciela – barona. Sam wielokrotnie zwracał się do tego barona o pomoc, znał go dobrze, wiedział, że zawsze może na niego liczyć. Nie wahał się więc ani chwili, przecież musiał odwdzięczyć się jakoś przyjacielowi. A, że nie mógł inaczej, kazał wysłać Jaśkowi odpowiedź odmowną. 
 
"Nic się nie stało" przeczytał Jasiek w liście od króla i zadumał się znowu. Dumał tak i dumał, i nawet przez chwilę myślał, że to jego wina, że sam coś popsuł i dlatego nikt nie traktuje go poważnie. Ale nie. Jakby nie liczyć, co by nie mówić, Jasiek niczego nie pokręcił. Nie rozumiał więc dlaczego nie może się doprosić sprawiedliwości. Lichwiarz robił co chciał, a Jasiek mógł się skarżyć do kogo tylko mu przyszło do głowy i niczego nie wskórał. Baron dobrze pilnował swoich interesów.
 
Jasiek zrozumiał w końcu, że żaden strażnik, żaden sędzia, ani nawet król w niczym mu nie pomogą bo nie są wolni. Oni też są na służbie u barona, jak ten lichwiarz, który go oszukał. Baron im płaci, więc muszą być posłuszni. Nawet gdyby sto Jaśków przyszło i zaklinało się na Boga Jedynego, oni nie kiwną palcem, bo baron tak chce. Krótko mówiąc Jasiek był w głębokim bagnie i nawet brzytwy nie było w pobliżu by mógł się jej schwycić. 
 
Wziął więc Jasiek tobołek, na kijku powiesił i ruszył w świat. Szukał rycerza, który pokona barona i tym samym uwolni strażnika, sędziego i króla, a jemu samemu zapewni sprawiedliwy sąd nad lichwiarzem i spokojny sen. Ale rycerze pouciekali gdy tylko usłyszeli, że Jasiek wyruszył bo wstyd im było, że od barona brali pełne sakiewki. Na zabawy huczne, na stroje, na zbytki. Baron niby nic od nich nie chciał, sakiewki dalej rozdawał i nawet dziewkę sobie wziął za żonę (nie powiem, niczego, lecz interesowna), którą rycerze znali dobrze, ale jakiś taki kac rycerzy męczył, że woleli z Jaśkiem nie mieć nic wspólnego. W końcu ich dobrodzieja Jasiek skarżył, a nie kąsa się przecież ręki co jeść daje.
 
Jasiek dalej po świecie chodzi, rycerzy szuka, nadziei nie traci. Może znajdzie pomoc za morzem, za górami? Tam też są rycerze. Tylko czy baron nie zechce wcześniej zaprzyjaźnić się z tymi zamorskimi rycerzami?
 
Morał może jakiś z tej bajki płynie? Chyba tylko taki, że król jest nagi, a szaty sponsoruje mu biznes. Tym lepsze im większy jest biznes. I żaden Jasiek nie przebije tej oferty, ani jej nie obrzydzi królowi. 
 
Wszelkie podobieństwa do zdarzeń i osób są niezamierzone i przypadkowe. Bajka to bajka. Nie ma się co czepiać. Złych baronów, interesownych dziewek, sprzedajnych królów i sędziów oraz tchórzliwych rycerzy tylu po świecie chodzi, że nie mogę odpowiadać za to czy któremuś z nich ubzdura się, że to o nim.
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s