Banki upadają a Amber Gold nie

Artykuł opublikowany 18 sierpnia 2010 roku w Gazecie Bankowej (nr 9/2010) pod moim panieńskim nazwiskiem (Małgorzata Alicja Dudek)

zloto2

Nie ma drugiej takiej dobrej firmy jak Amber Gold, która lekką ręką da 10-cio, a nawet 20-to procentowy zysk z lokaty – usłyszałam od pośredniczki, która sprzedaje produkty gdańskiej firmy w Warszawie. Amber Gold jest według niej najbardziej godną zaufania firmą na polskim rynku. Dlaczego? -pytam. Ponieważ nie korzysta z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego – odpowiada pośrednicza.

Szukając informacji i placówek Amber Gold w Warszawie, trafiam do firmy Consulto. Amber Gold jeszcze nie ma własnych oddziałów poza gdańską centralą, dlatego korzysta z pomocy pośredników finansowych. Oddziały otworzy dopiero za kilka tygodni – tak wynika z informacji od pracowniczki Amber Gold w Gdańsku. A ja chcę przecież sprawdzić jak w rzeczywistości wygląda proces kupowania złota w Amber Gold na znaczny procent i zamierzam zgromadzić wszelkie dokumenty, które ten proces formalizują, w tym umowy, regulaminy, certyfikaty i każdy inny świstek. Do Consulto wchodzę więc z propozycją zainwestowania w złoto 100 tysięcy złotych…

Pani Jolanta z firmy Consulto, która kooperuje z Amber Gold rozkwita gdy podaję kwotę i natychmiast zaczyna przekonywać mnie, że dobrze wybrałam. Jako dowód na atrakcyjność lokaty w złoto pokazuje mi notowania złota z „moneja” (to cytat z pani Jolanty; chodzi o serwis Money.pl). Zgodnie z wykresem, powinnam się spodziewać, że Amber Gold zakupi dla mnie złoto, za moje pieniądze w najlepszym dla mnie momencie, czyli w dołku – wyjaśnia pośredniczka pokazując mi 6-cio godzinny wykres, a tam ów dołek przypadał (jest początek sierpnia 2010) „ok. godz. 10 rano” – tłumaczy pani Jolanta. Moja lokata ma być ubezpieczona, dlatego mogę spać spokojnie, bo ubezpieczenie jest znacznie korzystniejsze od jakiegoś tam funduszu, „którego nie stać nawet na zabezpieczenie upadłości jednego banku, a co dopiero kilkudziesięciu” – zapewnia pośredniczka Jolanta z firmy Consulto.

Pani Jolanta solennie obiecuje przesłać mi mailem dane finansowe firmy za pierwsze półrocze 2010 roku i być ze mną w kontakcie by przyjąć zlecenie kiedy już się namyślę. Pokazuje mi maleńką sztabkę złota (1 gram) i opowiada, jak to szczęśliwie ulokowała swoje oszczędności w złoto za pośrednictwem Amber Gold i teraz śpi spokojnie. Tak zakończyła się pierwsza i ostatnia rozmowa z panią Jolantą, która później nie była już uprzejma odbierać moich telefonów. Wyników finansowych Amber Gold oczywiście nie dostałam, wykresów z „moneja” też nie, choć chciała je dla mnie drukować. Źle jest pastwić się nad czyjąś niewiedzą, dlatego kompetencję i intencje pośredniczki pominę milczeniem.

Zadziwiające wyniki

Dane finansowe Amber Gold są niedostępne dla zwykłego zjadacza chleba. Owszem, mogę dostać je w KRS-ie, ale od Marcina Plichty, założyciela, właściciela i prezesa firmy już nie. Strzeże ich jak źrenicy, ponieważ spółka „nie jest publiczna”, a do tego znalazła się na wojennej ścieżce z Komisją Nadzoru Finansowego. Plichta, jako prezes, założył nadzorowi dwie sprawy w sądzie i jeszcze tłumaczy się przed prokuratorem. Jest zatem bardzo pochłonięty paragrafami. Nie pierwszy z resztą raz, ale o tym za chwilę.

Chcąc zasięgnąć informacji u źródła, wysłałam do Plichty pytania (innej formy kontaktu prezes nie przewiduje) o wyniki, udziałowców, zakres działalności, prokuraturę i relacje z nadzorem finansowym. W odpowiedzi na nie Plichta pisze m.in.: „umowy spółki, władz, ani udziałowców nie udostępniamy, gdyż nie jesteśmy spółką publiczną. W momencie gdy staniemy się spółką publiczną dokumenty takowe będą ogólnodostępne. W związku ze sporem z KNF spółka musiała zrewidować część swoich planów. Aktualnie oczekujemy rozstrzygnięcia przed WSA w Warszawie. Niedługo podamy również informacje z podsumowania pierwszego półrocza 2010 wraz z informacjami dotyczącymi planów rozwoju spółki.

Wyniki” firmy faktycznie zawisły na jej stronie internetowej kilka dni później, ale wiele nie mówią o jej osiągnięciach, może poza tym, że pierwsza połowa tego roku „stała pod znakiem dynamicznego rozwoju spółki Amber Gold”. Jedną z oznak dynamicznego rozwoju ma być zmiana siedziby i budowa profesjonalnego centrum szkoleniowo-konferencyjnego dla agentów. Firma wdrożyła w tym roku – tak zapewnia – nowe produkty, rozbudowała sieć przedstawicieli i podpisała nowe umowy partnerskie z instytucjami finansowymi. Szczegóły? Zakładam, że to tajne informacje. Dowiaduję się jednak z komunikatu, że Amber Gold rozpoczęła współpracę z WTUŻiR Concordia Capital i razem wprowadzono wspólny produkt – lokata w złoto z ubezpieczeniem na życie. Dodatkowo, na mocy współpracy z Concordią, wszystkie umowy pożyczek zostały objęte ubezpieczeniem Bezpieczna Spłata.

Publikacja wyników za pierwsze półrocze 2010 roku to aż dwie (!!!) cyfry. Pierwsza określa liczbę przedstawicieli – jest ich 320, a druga przychody netto, czyli 44 mln zł.

Procedura rzecz święta

Nasze lokaty polegają na tym, iż klient w dniu podpisania umowy dokonuje zakupu np. złota po ustalonej cenie. Następnie przez okres trwania umowy Amber Gold przechowuje złoto klienta. Spółka nie inwestuje więc pieniędzy klientów, tylko zakupuje dla klientów wg wartości podanej w umowie towar czyli np. złoto, srebro, platynę. Spółka nie zajmuje się więc inwestowaniem środków klienta” – wyjaśnia Marcin Plichta.

Niestety, wciąż nie uzyskuję żądanych informacji, jestem zbywana komunałami i nic nie znaczącymi cyferkami. Dlatego, nadal udając klientkę, dzwonię do Amber Gold i pytam o lokatę w złoto. Tam dowiaduję się, że mogę założyć ją przez Internet, u pośrednika lub przyjechać do Gdańska. A jeśli mam sporo czasu i chcę inwestować nieco później, to mogę poczekać, bo firma próbuje uruchomić swój oddział w stolicy. Z rozmowy o lokacie niczego się nie dowiedziałam. Nie wiem jakie wyniki notuje firma, to tajne dane. Nie wiem jaki jest mechanizm lokaty w złoto, dlaczego na potwierdzenie wpłaty muszę czekać do 30 dni roboczych i dlaczego nikt nie chce mi odpowiedzieć w jakim czasie od zakończenia lokaty dostanę pieniądze z odsetkami z powrotem na konto. Dowiaduję się za to o karach jakie czyhają na mnie jeśli zdecyduję się zerwać lokatę przed terminem – nawet do kilkunastu procent zainwestowanego kapitału (ta informacja nie znajduje jednak potwierdzenia w regulaminie).

Sięgam po Regulamin Depozytów Towarowych Amber Gold, który dostałam od pośredniczki. Czytam w nim, że firma zastrzega sobie prawo do obciążenia mnie kwotami należnych opłat i prowizji (odsyłając jednocześnie do Tabeli Opłat i Prowizji) niezależnie od wysokości salda, czyli jeśli w inwestycjach coś pójdzie nie tak, to nie dość, że stracę kapitał to jeszcze dołożę do tego interesu. I nie przekonuje mnie roześmiana twarz pośredniczki, ponieważ w regulaminie, niemalże w każdym paragrafie jest odniesienie do tego co się ze mną stanie jeśli nie spłacę zadłużenia wobec Amber Gold. A przecież chciałam tylko założyć lokatę.

Wracam do opłat i prowizji. Ich „wysokość może ulec zmianie np. w związku ze zmianą poziomu inflacji ogłaszaną przez GUS, cen energii, połączeń telekomunikacyjnych, usług” z których korzysta Amber Gold (nie wyszczególniono jakich), a nawet w związku ze zmianą przepisów prawa itd. Nie ma tu jedynie powodzi, trąby powietrznej, trzęsienia ziemi i pożaru.

Te i inne wątpliwości miała rozwiać próba założenia lokaty przez Internet. Wybrałam formularz na stronie firmy, wypełniłam zgodnie z prawdą wszystkie rubryczki i wysłałam. Chwilę później dostałam mailem potwierdzenie przyjęcia formularza i zapewnienie, że niebawem ktoś z Amber Gold zechce te dane potwierdzić. Jak?

Jeszcze tego samego dnia dzwoni do mnie kobieta podająca się za pracownika Amber Gold i wypytuje o imię i nazwisko, datę urodzenia, cechy dowodu osobistego, adres, imiona rodziców i nazwisko rodowe matki. Odmawiam podania danych, tłumacząc, że nie wiem kim jest i obawiam się o swoje bezpieczeństwo, wówczas ona gniewnie rzuca słuchawką. Chwilę później dostaję mail: „W związku z brakiem możliwości weryfikacji Pani danych osobowych w dyspozycji zawarcia lokaty w złoto plus uznajemy, że Pani dane osobowe są zgodne z prawdą oraz prosimy o przelanie zadeklarowanej sumy pieniędzy na wskazany w mailu numer rachunku bankowego, który został do Pani wysłany na adres mdudek@gb.pl.” Koniec pieśni. Mam wpłacić pieniądze i wierzyć, że firma nie chce mnie oszukać, że Marcin Plichta, założyciel i właściciel Amber Gold, odpowiedział już za „błędy młodości” i więcej obywateli nie oszuka.

Młodość durna i chmurna

O burzliwym starcie w dorosłe życie Marcina Plichty było już dość głośno, ponieważ to on właśnie był skazany za wyłudzenia pieniędzy za pośrednictwem punktów kasowych Multikasa. Sam Plichta nie uważa by było o co kruszyć kpie.

Marcin Plichta kilka lat temu został skazany prawomocnym wyrokiem sądu na rok i 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata za przywłaszczenie mienia. Sprawa dotyczyła oszustwa jakiego dopuścił się skazany Marcin Plichta jako współwłaściciel firmy Multikasa prowadzącej punkty kasowe. W Multikasie można było za niewielką opłatą zapłacić za prąd, telefon, gaz itd. Problem w tym, że pieniądze nie docierały do adresatów, a karami i konsekwencjami dostawcy mediów obciążali swoich klientów, nie Multikasę. Zdesperowani klienci Plichty zgłosili sprawę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz do prokuratury, a ta doprowadziła do aresztowania, a później do skazania pomysłowego przedsiębiorcy. UOKiK również wyciągnął konsekwencje wobec Multikasy.

Marcin Plichta utrzymuje jednak, że swoje grzechy odkupił, szkody naprawił i zmienił się nie do poznania. Teraz jest uczciwym obywatelem i ani mu w głowie kolejne oszustwa, dowodem czego ma być rzetelna i wzorowo prowadzona firma Amber Gold. Nie żartuję.

Dowodem na jego uczciwość miała być zaczepka w kierunku KNF. Plichta miał sam poprosić nadzór o objęcie Amber Gold opieką, a kiedy ten odmówił (Amber Gold z uwagi na zakres prowadzonej działalności nie podlega nadzorowi) postarał się o wpisanie firmy na listę Domów Składowych. Te podlegają z kolei ustawie z 16 listopada 2000 roku o Domach Składowych oraz o zmianie Kodeksu cywilnego, Kodeksu postępowania cywilnego i innych ustaw, która mówi, że Domem Składowym nie mogą kierować osoby skazane prawomocnym wyrokiem (!!!) m.in. za przestępstwo przeciwko wiarygodności dokumentów, mieniu, obrotowi gospodarczemu, obrotowi pieniężnemu i papierami wartościowymi, skarbowe i inne.

Komisja Nadzoru Finansowego podejrzewała jednak, że Plichta prowadzi działalność zarezerwowaną dla banków, głównie w zakresie lokat. Dlatego też postanowiła powiadomić prokuraturę. Ta jednak czynności nie podjęła od razu. Dopiero po odwołaniu zajęła się działalnością firmy i od wiosny 2010 roku prowadzi postępowanie wyjaśniające. Tymczasem Amber Gold w odwecie za wpisanie firmy na listę ostrzeżeń publicznych przez KNF, założył w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie sprawę przeciwko KNF. Sąd wyda werdykt dopiero po uzyskaniu decyzji prokuratora. Słowem pat.

Działalność pożyczkowa

Interesując się spółką Marcina Plichty skupiłam się początkowo wyłącznie na ofercie depozytowej – na lokatach w złoto, srebro i platynę. Raził mnie poziom niekompetencji osób, z którymi rozmawiałam na temat oferty, brak dostępu do najprostszych informacji o firmie i bezpieczeństwie inwestycji. Jednak to co proponuje firma w odniesieniu do pożyczek bije na głowę ofertę depozytową.

Jeśli zaś chodzi o pożyczki, to spółka pozyskuje kapitał z wypracowanych dochodów, a także ze źródeł zewnętrznych, tj. kredyty bankowe” – pisze do mnie Plichta w mailu. Pożyczki bankowe z przeznaczeniem na działalność kredytową Amber Gold potwierdziła także pośredniczka Jolanta. Według niej, firma ma otwartą linię kredytową w Toyota Bank Polska i to jest główne źródło finansowania akcji kredytowych. Chciałam porozmawiać o kosztach takich pożyczek, ale odmówiła, zasłaniając się tajemnicą. Koszty pożyczki są indywidualne i każdy klient dostaje dane odnośnie własnej pożyczki.

Firma oferuje kilka rodzajów pożyczek: gotówkową, konsolidacyjną i limit odnawialny. Ponadto ma w swojej ofercie usługę oddłużania: pożyczkę „Nowe życie” i pożyczkę hipoteczną „Nowe życie”. Na stronie internetowej firmy można znaleźć informacje m.in. o tym, że takie pożyczki są w ofercie, pożyczkobiorcą może być osoba fizyczna, która ukończyła 25 lat oraz, że firma może przygotować indywidualną ofertę, bez konieczności dostarczania wszystkich wymaganych dokumentów. Długość okresu kredytowania waha się od 6 miesięcy (minimalny okres w przypadku pożyczki gotówkowej) do nawet 20 lat bez zabezpieczeń (w przypadku pożyczki hipotecznej „Nowe życie”). Dziwnymi prawami rządzi się jednak limit odnawialny.

Firma, która nie ma prawa prowadzić działalności bankowej oferuje taki limit w rachunku, do którego klient ma dostęp poprzez telefon lub autoryzowanego doradcę. Nie ma wzmianki kto i na jakich zasadach prowadzi ten rachunek. Podane jest tylko oprocentowanie nominalne (19,9 proc.) i maksymalna wysokość limitu, nie ma jednak informacji o kosztach, RRSO ani prowizjach. Tych szukam w Tabeli Opłat i Prowizji. Na próżno. Są tam informacje dotyczące pożyczki gotówkowej, konsolidacyjnej „Nowe życie” i hipotecznej „Nowe życie”. Dowiaduję się jednak, że prowadzenie rachunku pożyczki (wciąż nie wiem, czy rachunek prowadzi Amber Gold czy jakiś bank na zlecenie Amber Gold) kosztuje od 9 zł miesięcznie w przypadku pożyczki gotówkowej, przez 30 zł miesięcznie za pożyczkę konsolidacyjna „Nowe życie”, aż do 45 zł miesięcznie za pożyczkę hipoteczną „Nowe życie”. O innych opłatach już nie wspominam.

Plichta i jego dobra wola

Pogmatwane losy działającej zaledwie od półtora roku firmy Amber Gold powinny stanowić przestrogę dla inwestorów. Tymczasem pazerność na czysty, nieopodatkowany (jak zapewniają pośrednicy i sama spółka) zysk z lokat w złoto, srebro i platynę zaślepia sporą grupę ludzi. Owe sławetne 44 mln zł zysku netto za pierwsze półrocze tego roku ma być w dużej mierze zasługą zaufania jakie firma zdobyła u swoich stałych klientów. Zdaniem Plichty, klienci nie wycofują swoich wkładów, a po zapadnięciu lokaty chcą reinwestować swoje pieniądze. Gorąco zachęcają klientów do tego zarówno pracownicy jak i pośrednicy Amber Gold. Tak też robi pośredniczka Jolanta – sama mnie o tym zapewniła. Jej lokata to kilkadziesiąt tysięcy złożone w Amber Gold na 6 miesięcy już po raz drugi.

Firma Amber Gold z dumą prezentuje się jako pierwszy i jedyny w Polsce Dom Składowy (w komunikatach, na swojej stronie internetowej, na prowadzonym przez firmę blogu, infolinii, kontaktach mailowych z dziennikarzami i klientami itd.), podczas gdy Ministerstwo Gospodarki, po zweryfikowaniu kompetencji i uczciwości Marcina Plichty wykreśliło firmę z listy Domów Składowych. „W dniu 21 czerwca 2010 r. Minister Gospodarki wydał decyzję, w której zakazał przedsiębiorcy Amber Gold Sp. Z o.o. z siedzibą w Gdańsku przy ulicy Spichrzowej 15, prowadzenia działalności gospodarczej w zakresie przedsiębiorstwa składowego” – czytamy w komunikacie Ministerstwa.

Marcin Plichta wyjątkowo uprzejmie odpowiadał na moje pytania. Unikał szczegółów, unikał jasnych odpowiedzi. W najbliższych miesiącach prokurator z Gdańska Oliwy wypowie się zapewne na temat działalności skazanego już za przestępstwo finansowe Marcina Plichty, a wówczas warszawski WSA w Warszawie będzie mógł wydać orzeczenie ws. Amber Gold przeciwko KNF. Zapowiada się ciekawa rozgrywka, z której mam nadzieję wielu inwestorów wyciągnie wnioski.

Artykuł opublikowany 18 sierpnia 2010 roku w Gazecie Bankowej (nr 9/2010) pod moim panieńskim nazwiskiem (Małgorzata Alicja Dudek)

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Banki upadają a Amber Gold nie

  1. Pingback: Zarzuty dla BGŻ BNP Paribas za oszustwa Amber Gold | Małgorzata Pietkun

  2. Pingback: Ruszył proces i od razu bomba | Małgorzata Pietkun

  3. Pingback: Ruszył proces i od razu bomba | 3obieg.pl - Serwis informacyjny dziennikarstwa obywatelskiego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s