Złociutki, coś tu śmierdzi

Na dzisiejszej, jedynej konferencji prasowej, prezes spółki Amber Gold, Marcin Plichta, zapowiedział, że jego firma jeszcze dziś założy w banku rachunek, z którego już jutro będzie można wypłacać pieniądze klientom. Ale…

No właśnie, ale… Wypłaty będą dostępne dla klientów, którzy zdecydują się zerwać swoje umowy z firmą przed terminem. Oznacza to,  że te osoby stracą już nie tylko odsetki jakie spodziewały się uzyskać, stracą również znaczną cześć wpłaconych do Amber Gold pieniędzy.

Spółka Amber Gold w piątek zablokowała wypłaty lokat swoich klientów, tłumacząc, że jej rachunki bankowe zostały zablokowane przez ABW. Jeśli Amber Gold był obliczonym na kilka lat oszustwem, a moim zdaniem był, to działania ABW, prokuratury i KNF są dla Plichty doskonałą wymówką do zablokowania wypłat.

Innym wytłumaczeniem blokady wypłat było rzekome masowe wypowiadanie rachunków firmie przez banki komercyjne. Rzekome, ponieważ Plichta nie ujawnił w ilu bankach spółka prowadziła rachunki, ile z nich zostało zamkniętych i na czyj wniosek. W dokumentach przekazanych dziś dziennikarzom są wypowiedzenia Volkswagen Bank i BZ WBK. Zamknięte rachunki nie oznaczają jednak jeszcze utraty pieniędzy. Dlatego, jeśli blokadę wypłat spółka próbuje tłumaczyć wypowiadaniem rachunków przez banki,  jest to najbardziej kuriozalne z możliwych tłumaczeń. Przecież gdzieś trzeba przetransferować zgromadzone na rachunkach pieniądze. Chyba, że ich tam nie ma.

Na poniedziałkowej konferencji, skazany już raz (9 lat temu) prawomocnym wyrokiem za oszustwo finansowe Marcin Plichta (wówczas Marcin Stefański) zapewniał zgromadzonych dziennikarzy, że jego spółka Amber Gold „posiada pieniądze na wypłaty”. Spółka ma – zdaniem Plichty – 60 mln zł. Skądinąd, do mediów dotarła również informacja, że spółka posiada 100 kg zł, które zamierza sprzedać, a pieniądze przeznaczyć na wypłaty. Jednak jakkolwiek by nie liczyć 100 kg złota daje zaledwie 17, a nie 60 mln zł. Pytanie zatem brzmi, która wersja jest prawdziwa?

Poszkodowanych (oszukanych) przez Amber Gold jest kilka tysięcy osób (Plichta podaje liczbę 7 tys. osób, faktyczna liczba klientów sięga kilkudziesięciu tysięcy) na łączną kwotę ok 80 mln zł. Nie chcę bawić się w Kasandrę, ale tych pieniędzy nikt prócz Plichty i może kilku jego kolegów nie zobaczy.

Podczas konferencji prasowej, na pytania o majątek spółki, Plichta odpowiadał wymijająco:

– W chwili obecnej sytuacja wygląda w następujący sposób:  Amber Gold nie ma rachunku bankowego. Dzisiaj rachunek bankowy zostanie założony i od jutra powinniśmy operacyjnie rozpocząć wypłatę środków klientom. Jednak cała operacja wypłaty środków klientom może potrwać do trzech dni roboczych. I dlaczego w chwili obecnej my musimy sobie radzić w sposób taki, że szukamy pomocy w zagranicznych krajach, w zagranicznych bankach, w Unii Europejskiej.

Słuchając Marcina Plichty, oszusta z wyrokiem, pomyślałam sobie, że to musi być strasznie zakompleksiony facet. Próbuje do swojej piramidy, swojego szwindla dorobić historyjkę o zakusach ABW i KNF na zagrażającą rzekomo bezpieczeństwu państwa i skarbowi państwa, próbę obalenia planów prywatyzacyjnych rządu. Tak! Najpierw Amber Gold miała zagrażać PLL LOT wprowadzając na rynek OLT Express, a później Mennicy Wrocławskiej, czy też na odwrót, jakie to ma znaczenie. Oszust Plichta próbuje zatem znowu oszukać tym razem w kwestii tego jak bardzo jest ważny, jak bardzo jest groźny. Chciałby chyba by na brzmienie jego nazwiska drżeli wszyscy agenci i z tego strachu zmontowali jakąś akcje, np. „Ikar”.

I co dalej?

Oszust Plichta za chwilę znowu orżnie kilka tysięcy osób, bo choć przed kamerami obiecał, że jutro zacznie wypłacać pieniądze, to moim zdaniem jutro nabierze wody w usta. Wyda pewnie jakieś oświadczenie w stylu: wszyscy jesteście winni tego, że nie mogę wypłacić tych pieniędzy bo żaden bank nie chce obsługiwać mojej spółki!

A ja się pytam, jakich pieniędzy? Plichta mówi, że ma ok 60 mln zł. Co to znaczy około? To nie wie ile ma? A gdzie reszta? Może jakieś nieruchomości? Plichta nie wie, czy też wie, ale nie powie? Coś tam ma, jakieś budynki… nie chce zdradzać tajemnic. Jak można zaufać przestępcy skazanemu już raz za dokładnie taki sam przekręt?

Osoby, które zaufały Amber Gold i powierzyły jej swoje oszczędności mogą już tylko wierzyć, że uda im się odzyskać choć część pieniędzy. Najlepiej, gdyby zgłosiły się do prokuratury jeśli tylko pojawią się problemy z wypłatą.

To była loża szyderców

Plichta na konferencji nie powiedział nic nowego. Nie odpowiedział na pytania o majątek spółki i zabezpieczenia depozytów klientów. Ani jedno słowo, jakie padło z jego ust podczas tej konferencji nie powinno być traktowane poważnie. Kłamstwo goniło kłamstwo, bezczelność sięgała zenitu. Szef Amber Gold oskarżał ABW i KNF o szykanowanie, zatrzymanie dynamicznego rozwoju spółki. To przez działania tych organizacji, klienci nie mogą – zdaniem Plichty – dostać swoich pieniędzy.

Dziennikarzom Plichta zarzucił, że w trzy tygodnie zabili OLT Express, a teraz zabijają Amber Gold. Ten potok żalu spuentował tłumaczeniem, że nigdy nie zamierzał kupić Firoyal, choć z dokumentów brytyjskiego Rejestru Firm wynika co innego.

Dlatego, skupiając się na bieżących problemach spółki, zapytałam mailowo panią Lucynę Górecką, pełniącą obowiązki Koordynatora Biura Zarządu spółki Amber Gold m.in. o to, czy spółka zamierza po uregulowaniu zobowiązań z klientami w dalszym ciągu prowadzić swoją działalność? Odpowiedzi nie uzyskałam. Zapytałam również, czy i jaki majątek posiada spółka, czy posiada wystarczające środki na zabezpieczenie wypłat dla klientów? Odpowiedzi nie uzyskałam. Zapytałam w końcu o to w jakich krajach spółka prowadzi inwestycje i jakie są to inwestycje, w których zagranicznych bankach prowadzi rachunki? Odpowiedzi nie uzyskałam. Jeśli Pani Lucyna Górecka odpowie mi na te pytania nie omieszkam opublikować odpowiedzi.

Warto również przypomnieć, że wskazywany przez Plichtę audytor nie potwierdza jakoby dostał zlecenie zbadania bilansu spółki, a wyniki finansowe Amber Gold publikowane na jej stronach internetowych są czystą kpiną z klientów, z których ta spółka żyje.

Gdańska prokuratura prowadzi postępowanie m.in. z art. 286 czyli oszustwa, a także – z doniesienia jednego z banków – w sprawie prania brudnych przez spółkę Amber Gold. Czynności na zlecenie prokuratury prowadzi Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Plichta za granicę być może nie ucieknie, jego paszport spoczywa u prokuratora, ale czy za granicę nie uciekną pieniądze, które tak skrupulatnie zbierał z rynku przez trzy ostatnie lata? Stawiam, że w ty wypadku granice nie będą miały większego znaczenia i już wkrótce okaże się, że można ich szukać w jakim podatkowym raju.

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Złociutki, coś tu śmierdzi

  1. Pingback: Ruszył proces i od razu bomba | Małgorzata Pietkun

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s