Afery i aferki

Adam Łącki z KRD uważa, że konsumenci stracą na zaostrzeniu przepisów dot. parabanków, że może wzrosnąć czarny rynek pożyczek. To krokodyle łzy. Czarny rynek częściej niż banki generuje dłużników, a KRD żyje z dłużników.

Pozwolę sobie nie zgodzić się z prezesem Krajowego Rejestru Długów, panem Adamem Łąckim, który uważa (jak donosi Agencja Informacyjna Newseria), że na zaostrzeniu przepisów regulujących działalność instytucji parabankowych stracą przede wszystkim konsumenci. Stracą, owszem, ale nie konsumenci lecz właściciele firm starających się w branży finansowej uczciwie pracować. Ci z rynku wylecą. Wykończą ich podatki, obostrzenia, kryteria, kontrole itd. Rynek przeniesie się pod ladę, ceny za pożyczki wzrosną, a metody odzyskiwania długów przez firmy windykacyjną ulegną „zaostrzeniu”. Nie konsumenci stracą lecz skarb państwa, do którego powinny (co nie znaczy, że tak się dzieje – jak pokazuje przypadek Amber Gold) wpływać podatki od firm. Ale co do zasady pan Łącki ma rację – zaostrzanie przepisów nie ma sensu.

Kto straci, kto zyska?

Zdaniem Łąckiego, niewielkie pożyczki, tzw. chwilówki, są dla wielu jedyną szansę terminowego regulowania bieżących rachunków. Tymczasem niektórzy politycy mówią o potrzebie takich zmian w prawie, które wyeliminowałyby z rynku podmioty, oferujące tego typu produkty.

Nie chcę jeszcze zabierać głosu na temat poselskich pomysłów ponieważ to, o czym opowiadają na łamach dzienników i na antenie TVP, TVN24 i innych stacji ma się nijak do projektów ustaw lub nowelizacji składanych i procedowanych w sejmie. A jeszcze mniej do tych wprowadzanych w życie. Pożyjemy, zobaczymy.

Jednak dla większości polityków i dziennikarzy (!!!) sprawa Amber Gold stała się przyczynkiem do poważnych dyskusji na temat funkcjonowania tzw. parabanków. Jedni i drudzy próbują przy okazji Amber Gold ugrać coś dla siebie, zyskać trochę na popularności i zaistnieć jako rycerze praworządności. Parlamentarzyści chcą zaostrzać przepisy, regulujące działalność i istnienie podobnych firm oraz oczywiście podzieleni są w kwestii konieczności powołania sejmowej komisji śledczej (w zależności od opcji politycznej i poziomu skorumpowania). Dziennikarze (głównie TVN24) uruchomili wielkie śledztwo, angażując w nie dziesiątki swoich researcherów, informatorów z urzędów, sądów i biur poselskich oraz równie wielki sztab „ekspertów” od złota, rachunkowości, lotnictwa, paragrafów, słowem od wszystkiego. Kabaret? Temat dyżurny? Zapychacz?

Sumując doniesienia medialne można wysnuć wniosek, że Marcin P. co parę dni ma więcej wyroków na koncie (lista prezentowana prze media rośnie rak ryba w opowieściach wędkarzy), Michał Tusk – przedstawiany jako inteligentny inaczej – jest potrójnym, co tam potrójnym, poczwórnym agentem !!!, a ojcem chrzestnym całego tego bajzlu jest Lech Wałęsa. I nawet kinematografia w Polsce bez Marcina P. nie mogłaby istnieć!

Uwaga!!! Parabank!!!

Agencja Informacyjna Newseria informuje dziś, że analitycy i ekonomiści ostrzegają! Nie informuje wprawdzie, którzy analitycy i ekonomiści, ale, że ostrzegają. Otóż ci bezimienni ostrzegają, że poselskie plany zaostrzenia prawa wobec parabanków spowodują boom na pożyczki oferowane na czarnym rynku, czyli przyczynią się do rozwoju lichwy. Czy mam rozumieć, że bezimienni analitycy i ekonomiści są – poza nazwiskami – pozbawieni również zdolności postrzegania rzeczywistości skoro nie dostrzegają, że lichwa w Polsce ma się dobrze, jest dorodna, świetnie rozwinięta i funkcjonuje z taką samą radością zarówno w bankach, parabankach jak i na słupach? W tych drugich i trzecich to nawet chętniej, bo tam za 1000 zł pożyczki trzeba niejednokrotnie zapłacić kilkaset tysięcy procent rocznie. Powtórzę KILKASET TYSIĘCY PROCENT ROCZNIE. Ale kogo to obchodzi?

Bezimienni ekonomiści i analitycy przywoływani przez Agencję Newseria ostrzegają także, że ostrzejsze prawo „może negatywnie wpłynąć na sytuację wielu konsumentów, którzy pożyczając krótkoterminowo niewielkie kwoty pieniędzy, łatają w ten sposób dziury w domowym budżecie”. A co mają robić konsumenci jeśli kochane, legalne i uczciwe (sic!) banki wypięły się na nich, a rząd robi wszystko by przypadkiem nie ułatwić im (zwłaszcza tym wykluczonemu finansowo) życia?

Dygresja:

Najpowszechniejszą metodą jest ciche przyzwolenie (są tacy, którzy twierdzą, że wcale nie ciche tylko zupełnie oficjalne) na gnojenie obywatela – w celu trzymania go za mordę – przy pomocy np. sądów i komorników. Jeśli delikwent nie jest nikomu nic winien to zawsze można się „pomylić” i przyładować mu długiem sąsiada lub dalekiego krewnego. Zanim się „dłużnik” zorientuje o co chodzi jest ugotowany, bo zwykle zdąży już przegapić terminy na odwołanie, nie ma czym opłacić dobrego adwokata itd. Przy okazji traci pracę, rodzinę, zdrowie. Jest złamany, więcej nie podskoczy. Polecam artykuły poświęcone Akcji WIndykacja – wiele wyjaśnią.

Bezimienni ekonomiści i analitycy (ci z Newserii) są zdumieni, że ludzie pożyczają drobne kwoty rzędu 200 zł na czarnym rynku. Są zdziwienie bo nie znają życia. 200 zł to dla wielu osób cały domowy budżet miesięczny!!! a nie żadna drobna kwota. Tym właśnie są te „drobne kwoty” dla setek tysięcy rodzin w Polsce.

– Jeżeli będą mieli utrudniony dostęp do tego typu usługi, będą mieli większy problem z regulowaniem swoich należności – mówi prezes Krajowego Rejestru Długów, Adam Łącki.

Tu panu Łąckiemu akurat trzeba przyznać rację. Dodam jednak, że taka sytuacja nie jest mu zupełnie obojętna, ponieważ biznes, którym pan Łącki zarządza żyje z niepłacących swoje zobowiązania konsumentów. Im ich więcej tym lepiej – z punktu widzenia pana Łąckiego.

Szef KRD zwraca także uwagę, że udział parabanków w całym torcie (całej puli udzielanych kredytów) jest niewielki:

 – To jest kilka procent – mówi Adam Łącki. – Nie stanowi to zagrożenia dla całego rynku bankowego, więc nie sądzę, żeby była bezwzględna konieczność ograniczania działania tego typu przedsiębiorstw – podaje Agencja Newseria za Adamem Łąckim (wygląda na to, że Łącki jest jednym z bezimiennych lub ich przedstawicielem skoro jego słowa Newseria poczytuje za głos całego środowiska).

Łącki uważa również, że łatwiejszy dostęp do usługi finansowej może powodować nakręcanie spirali zadłużenia, z której jest potem bardzo trudno wyjść co powoduje dodatkowe perturbacje szczególnie w rodzinach, których nie stać na obsługę zaciągniętych zobowiązań.

– Jestem natomiast pewien, że w tej chwili rekomendacja S i rekomendacja T wprowadzona przez banki znacznie ograniczyła dostęp do kredytu tym osobom najbiedniejszym. Tutaj naturalną drogą ten rynek jest wykorzystywany przez instytucje parabankowe.

Fakt. Pożyczkodawcy legalni i nielegalni (zwłaszcza ci) czekają na podobne wydarzenia, często nawet prowokują szum wokół nich np. wszczynając dyskusje na temat „koszmaru rekomendacji T” i w ten sposób przekierowują część klienteli z banków do siebie – a wszystko przez sztucznie wywołany lęk przed oszustwem – nomen omen.

Dziś na sile nabrała kolejna nagonka, tym razem na Finroyal, spółkę kapitałowo powiązaną z Marcinem P. od Amber Gold i podobnie jak Amber Gold wpisaną na listę ostrzeżeń publicznych publikowaną przez KNF. Nie dziwiłoby mnie to wcale, gdyby nie to, że Finroyal zaliczyło upadek – zwinął interes – już kilka tygodni temu. Skąd to zainteresowanie dopiero teraz? Dlaczego zbagatelizowano temat gdy Finroyal pozamykał oddziały? Bo Marcin P. od Amber Gold miał ciekawszych kolegów i większą kasę do wywiezienia? Bo był bardziej medialny z powodu Tuska? Michała Tuska oczywiście. Umieszczenie nazwiska syna premiera przy dużej aferze finansowej to już jest coś. Zapewni stacji solidną oglądalność tak długo, jak długo pieniądze okradzionych klientów firmy prowadzonej przez recydywistę pozostaną w ukryciu.

Zasłona dymna

Amber Gold wcale nie jest największą aferą, ani nawet jedną z największych. Jest dowodem na korupcję w urzędach od najniższego do najwyższego (!!!) szczebla, w sądach, w prokuraturach, wszędzie, WSZĘDZIE!!! Jest dowodem na to, że złodzieje podczas okradania Polaków nie musza się już nawet ukrywać bo wykorzystując odpowiednie kontakty, zatrudniając odpowiednie osoby są całkowicie bezkarni. To już nawet nie jest bezczelność. To jest czysty przekaz: władza ma was w dupie, jesteście jej potrzebni do nabijania kabzy i bicia braw, bo każdy władca musi mieć u(PO)niżonych poddanych, inaczej radość z władzy nie byłaby pełna.

Chcąc poczytać sobie o największych aferach, sięgnijcie do bloga Stanislasa Balceraca, Pawła Pietkuna, Łażącego Łazarza, 222 Legionisty, Demostenesa. Poczytajcie sobie do poduszki historię Jana Jączka (na moim blogu) i jego walki o nie zamiatanie pod dywan oszustwa i kradzieży na skalę setek milionów złotych dokonanych przez bank (!!!) i dom maklerski (!!!) na rzecz biznesmena Leszka Czarneckiego – właściciela banku, tajnego współpracownika SB o pseudonimie „Ernest” i męża popularnej prezenterki TVN – Jolanty Pieńkowskiej. Zabawne? Moim zdaniem ani trochę.

Historia Jana Jączka i afery Getin Bank już wkrótce powróci na mój blog.

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Afery i aferki

  1. Pingback: Ruszył proces i od razu bomba | Małgorzata Pietkun

  2. Przeraża mnie i poraża mnie fakt bezprawia w tym kraju – pomiatanie Ludźmi i walka o wielkie pieniądze a co przykre z udziałem i czynną pomocą policji (wczorajsze informacje w FAKT o kontaktach byłego komendanta głównego policji M. Działoszyńskiego z przestępcami), prokuratorów i sędziów ograbiających w imieniu tej rzeczypospolitej pełnej bezprawia uczciwych Ludzi z majątków ( znana jest mi sprawa Pana Roberta Staniszewskiego ograbionego bez żadnych dowodów przez krakowskich sędziów – Zbigniew Ducki; R. Kurek; I. Dyka na ponad 120 000 zł). To już chłop egipski miał więcej sprawiedliwości w czasach Kleopatry.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s