POsądzeni o reformy

 

18 września odbyła się konferencja prasowa, na której poseł Witold Pahl (PO) opowiadał, jak „z inicjatywy rządu, podjętych zostało szereg działań legislacyjnych, które mają na celu skuteczną reformę wymiaru sprawiedliwości”.

 

Wypowiedź Pahla sprawiła, że przestałam przysypiać i ożywiłam się w oczekiwaniu na kolejne rewelacje. Nie zawiodłam się. Pahl wyjaśniał na czym ta reforma wymiaru sprawiedliwości polega, czyli m.in. na zmianie ustawy o ustroju sądów powszechnych, która przewiduje wprowadzenie tzw. oceny pracy sędziów.

 

– Sędziowie będą podlegać ocenie, jeśli chodzi o szybkość postępowania, trafność orzeczeń, ich praca będzie oceniania w kontekście utrzymywania pewnego standardu kontaktu ze stronami postępowania – tłumaczył Pahl.

 

Owczarek – pała, a inni?

 

Zanim przejdę do dalszych wyjaśnień składanych przez posła Pahla, wplotę małą dygresję, ponieważ ocena pracy sędziów szalenie mnie zafrapowała. Ciekawa jestem m.in. tego, jakie kryterium zostanie przyjęte, co się stanie jeśli sędzia zaliczy pałę i czy oceniającym będzie… no właśnie, kto?

Proponuję zrobić małe ćwiczenie i spróbować ocenić sędziego Sądu Okręgowego w Katowicach, Damiana Owczarka:

 

 

Film z tej rozprawy zamieściła wczoraj wieczorem Rebeliantka w komentarzach pod moim artykułem pt. „Atrapa sądu w Katowicach”, który wprawdzie traktował o procesie Jana Jączka, ale moim zdaniem doskonale obrazuje to, z czym przychodzi Polakom zderzać się na sali sądowej. Oszczędzę sobie i Wam, drodzy czytelnicy, słów jakie na myśl przywodzi mi postawa sędziego Owczarka, jego profesjonalizm, powściągliwość i praworządność. O niezawisłości i nieskazitelności nie wspominając. Oceńcie sobie sędziego sami.

 

Pierwsze oceny pracy sędziów zostaną przeprowadzone – jak zapewnia Pahl – po upływie 12 miesięcy od dnia wejścia w życie znowelizowanej ustawy, czyli po 28 marca 2013 r. Nowela ma wprowadzić nie tylko oceny okresowe sędziów, również ich asystentów i referendarzy.

 

Menedżer w sądzie

 

Wprowadzenie menedżerskiego sposobu zarządzania wymiarem sprawiedliwości to kolejny „gwóźdź programu”. Przepisy wprowadzające w życie nowy menedżerski model zarządzania w sądownictwie wejdą w życie 1 stycznia 2013 r. Przyznają one dyrektorom sądów kompetencje w dziedzinie zarządzania i finansów, na których będzie odtąd spoczywać odpowiedzialność za zapewnienie i sprawne funkcjonowanie infrastruktury sądu oraz efektywne zarządzanie zasobami personelu pomocniczego. Krótko mówiąc, dyrektorzy (menedżerowie) odpowiadać będą za to, by sędziom zapewnić odpowiednie warunki pracy i za to także, by mogli sprawnie wykonywali swoje zadania. Czy to ma oznaczać, że sędziowie nie wykonują sprawnie swoich zadań, czy może nie mają warunków?

 

 

Czy ktoś się orientuje ile taki menedżer może zarobić i dlaczego jest to kwota znacznie przekraczająca uposażenie skromnego dyrektora sądu? A może przeoczyłam informację o tym skąd PO zamierza wziąć pieniądze na te zmiany, bo przecież diet sobie nie potną?

 

Eee! Sąd!

 

Pahl dumnie wskazywał także na kolejną zmianą wprowadzoną przez koalicję rządzącą, czyli wprowadzenie tzw. e-sądów.

– Obywatel – często bez wychodzenia z domu – w drodze elektronicznej może uzyskać dobre dla siebie rozstrzygnięcie – wyjaśnił Pahl.

 

Dobre, czyli jakie? Dotychczas znam tylko przypadki wydawania przez e-sądy nakazów zapłaty, o których pozwany nawet nie wiedział. E-sąd nie informuje pozwanego o toczącym się postępowaniu ani jego wyniku (uproszczone procedury?). To ma być to „dobre rozwiązanie”? Od kiedy pozbawianie pozwanych prawa do obrony jest dobrym rozwiązaniem?

 

Ale, według Ministerstwa Sprawiedliwości, „elektroniczne postępowanie upominawcze, czyli tzw. e-sądy, pozwalają na uproszczenie i przyspieszenie procesu, obniżenie kosztów postępowania, skrócenie czasu wydania nakazu, a przede wszystkim odciążenie sądów rozpatrujących sprawy, w których stan faktyczny nie jest skomplikowany i nie wymaga przeprowadzenia postępowania dowodowego”.

 

Jasne, że nie wymaga, zwłaszcza wówczas, gdy do e-sądu trafia wniosek o wydanie nakazu zapłaty wobec osoby niebędącej dłużnikiem, wniosek naszpikowany fałszem lub z przedawnionym roszczeniem. A ponieważ przeprowadzenie postępowania dowodowego nie leży w interesie „obywatela” starającego się o taki nakaz, uproszczenie procedur ma tu jak najbardziej zbawienny wpływ na oczekiwany wynik postępowania. Czyli słowa posła Pahla ” Obywatel – często bez wychodzenia z domu – w drodze elektronicznej może uzyskać dobre dla siebie rozstrzygnięcie” są zgodne z prawdą, jeśli tylko tym „obywatelem” jest bank lub firma windykacyjna.

Odbywa się to zawsze według tego samego schematu: „obywatel” składa do e-sądu wniosek o wydanie nakazu zapłaty i oczekuje zastosowania uproszczonych procedur. Proste jak budowa cepa. Uzyskawszy nakaz „obywatel” siedzi cicho do uprawomocnienia się tegoż, by następnie przyładować komornikiem w ofiarę całkowicie pozbawioną możliwości obrony i do tego z przyklejoną po wieki wieków łatką z napisem „dłużnik=złodziej”. I wszyscy są zadowoleni, no, poza zdumionym i poirytowanym pozwanym, który wciąż nie rozumie co się właściwie stało? „Obywatel” i komornik zarobią za tym ile tylko zechcą, a e-sąd normę wypracuje i udowodni, że jest szalenie potrzebny by sprzątać ten kraj mlekiem i miodem płynący z szumowin „dłużników-złodziei”.

 

Ilekroć rozmawiam z osobami zgłaszającymi się redakcji NE z informacjami o egzekucjach komorniczych czy windykacjach (w ramach Akcji Windykacja) i zawsze, gdy w grę wchodzi e-sąd, moi rozmówcy używają tylko jednego określenia na lubelską e-dumę e-sądownictwa e-polskiego „made in PO” – tępi producenci nakazów zapłaty.

 

– Jeśli ktoś uważa, że sędziowie i prokuratorzy sami z siebie się zreorganizują w trosce o wizerunek wymiaru sprawiedliwości, to chyba są to nadzieje płonne – tłumaczył poseł Andrzej Halicki (PO). – Niezbędne są regulacje, które były przyjmowane z ostrą krytyką przez środowiska sędziowskie i prokuratorskie, a także przez opozycję.

 

Pointy nie będzie. Niech posłuży za nią artykuł Pawła o postępowaniu, które odbyło się 18 września w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Śródmieście ze skargi Wojciecha Sawickiego w sprawie odmowy wszczęcia śledztwa w sprawie największego oszustwa bankowego powojennej Polski.

Artykuł i nagranie (Carcinka) z sali sądowej, a w nim: uciekająca sędzia, rzut togą do celu, i lekcja czytania legitymacji prasowych "bo ja tak postanowiłam" http://pietkun.nowyekran.pl/post/74477,autyzm-w-togach-plus-instrukcja-dla-sedziow 

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s