„W stosownym czasie”, czyli obstrukcja sądu

28 września w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia przy Marszałkowskiej obyła się kolejna sprawa Macieja Lisowskiego, dyrektora Fundacji Lex Nostra. Ale nie tylko. Odbyło się także posiedzenie sądu, na którym przesłuchany został lekarz Mariusz Król. W jakim celu?

Mariusz Król, białostocki lekarz rodzinny po raz pierwszy w swojej karierze zawodowej musiał stawić się przed sądem by odpowiadać na pytania dotyczące swojego pacjenta. I pewnie nie byłby zdumiony, gdyby nie fakt, że „informacje interesujące sąd były, są zawarte w dokumentach, którymi sąd już dysponuje” – wyjaśniał Mariusz Król. Sąd najwyraźniej nie chciał dać wiary dokumentom wystawionym przez Króla i wezwał go na przesłuchanie. Dwukrotnie. Na pierwsze wezwanie Król się nie stawił. Wnosił o przesłuchanie w ramach pomocy prawnej w Białymstoku, względnie zorganizowanie telekonferencji. Wyjazd do Warszawy, mało że kosztowny (powiększy koszty sądowe), poważnie utrudnia mu wykonywanie zawodu, a jego pacjentów naraża na niepowetowaną stratę. 30, może nawet 40 osób w razie nieobecności lekarza zostanie na lodzie. Sąd nie wziął tego pod uwagę, bo po co? Nałożył za to na Króla karę 5000 zł i ponownie wezwał do Warszawy.

Rozprawa Macieja Lisowskiego, która rozpoczęła się bezpośrednio po posiedzeniu sądu miała się odbyć przy drzwiach zamkniętych, ponieważ sąd wyłączył jawność. Wielokrotnie wnosiłam o pisemne uzasadnienie tego postanowienia, aż w końcu sędzia Piotr Maksymowicz zrozumiał o co mi chodzi i zapewnił – a jak sędzia mówi to chyba wie i rozumie, nie rzuca słów na wiatr, mylę się? – że pisemne uzasadnienie wyda „w stosownym czasie”.

Czym zatem jest „stosowny czas” w nomenklaturze sądowej? Wg definicji Maksymowicza „stosowny czas” oznacza „jeszcze dzisiaj”. Pisemne uzasadnienie postanowienia o wyłączeniu jawności rozprawy Maksymowicz miał zatem wysłać do redakcji jeszcze w piątek, 28 września – tak zapewniał na sali sądowej, przed kamerą. Jest środa, 3 października, uzasadnienia nie ma.

Zwracam się tym samym do sędziego Piotra Maksymowicza. Wiem, że przegląda internet. Sam o tym mówił podczas rozprawy odsyłając mnie i Carcinkę po informacje mające wpływ na wyłączenie jawności rozprawy do bloga Fundacji Lex Nostra właśnie na jednym z portali.

Panie sędzio Piotrze Maksymowiczu. Ja czekam. Czekam na pisemne uzasadnienie postanowienia o  wyłączeniu jawności rozprawy Macieja Lisowskiego oskarżonego z art. 178 a § 1kk, sygn. akt V K 633/06.  Nazywam się Małgorzata Pietkun i to mój wniosek o pisemne uzasadnienie wyłączenia jawności kazał pan w piątek wpisać do protokołu.

Podkreślam przy tym, że obecność ekipy telewizyjnej na sali sądowej nie musi być bolesna. Są sądy, które wręcz o to zabiegają, korzystają z naszych nagrań by uzupełnić protokół, doprecyzować zeznania stron itd. Nasza współpraca może być zatem korzystna dla sądu. Gdzie znajdzie pan drugą taką ekipę, gotową udostępnić własny materiał bez zbędnych formalności? I, póki co, za darmo?

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s