Was tam nie ma! Nie ma was tam!

 

 

Początkowo chciałam tylko krótko skomentować wypowiedzi prezydent Warszawy i materiał zamieszczony na stronach TVN Warszawa, ale się powstrzymam. Tu – moim zdaniem – komentarz jest zbędny. Zwłaszcza dla tych, którzy byli, widzieli, wiedzą.

Z nieprzekonanymi nie będę walczyć, nie ma sensu, bo kiedy władza z policją pod rękę w oczy im pluje, oni się cieszą, że deszcz pada.

Ratusz: Policja zdała egzamin

Dziś na stronach TVN Warszawa pojawił się krótki materiał, podsumowujący wizytę w studio TVN 24 Hanny Gronkiewicz-Waltz i jej komentarze do wczorajszych wydarzeń podczas Marszu Niepodległości, pt.: „Prezydent Warszawy po zamieszkach: było lepiej niż w zeszłym roku”.

– Był moment zagrożenia, że może być rozwiązana demonstracja – mówiła na antenie TVN24 o niedzielnych zamieszkach podczas Marszu Niepodległości Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy. Jak dodała, policji udało się zapanować nad chuliganami, którzy wybiegli z tłumu.

– Miasto było dobrze przygotowane. Tak, jak w czasie Euro były większe posiłki (policji-red) i bardzo dobrze. Było lepiej niż w zeszłym roku, ale skrzyknęły się osoby, które chciały rozróby. Wyrywali kostkę i płyty chodnikowe – odnosiła się do niedzielnych zajść przy ul. Żurawiej prezydent miasta.

"Organizator się pogubił"

Gronkiewcz-Waltz podkreśliła, że jej zdaniem strategia policji była lepsza niż przed rokiem. – Była dużo bardziej skuteczna – zaznaczyła prezydent.

Ale zaraz dodała, że Marsz Niepodległości był przez chwilę zagrożony. – Organizator pogubił się wczoraj, był moment zagrożenia, że może być rozwiązana demonstracja. Organizator obiecał w czasie rozmów, że będzie pilnował. Straż marszu się uaktywniła i zaczęła bardziej zwracać uwagę, kto z nimi idzie – mówi Gronkiewicz-Waltz.

I zaznacza, że osoby, które rzucały race były w środku demonstracji. – Policja cierpliwie wyłapywała je przy ul. Żurawiej i po drugiej stronie. Dlatego marsz musiał poczekać – przekonuje prezydent stolicy.

 

Autorem tego tekstu jest ran/ec – ktokolwiek to jest. Dziennikarzom TVN przeszkadza, że blogerzy używają nicków (wczoraj szczególnie często mi o tym wykrzykiwali), ale sami już nazwiskiem podpisać się nie potrafią.

 

Gdzie były kamery TVN?

 

Na uwagę zasługuje również wczorajsze wydanie Faktów po Faktach prowadzone przez Piotra Marciniaka, w którym gośćmi byli Józef Oleksy, Zbigniew Ziobro, Mariusz Sokołowski (Komenda Główna Policji) oraz – z Agrykoli, z Marszu Niepodległości telefonicznie – Artur Zawisza. Marciniak nie dał Zawiszy dojść do głosu i całkowicie zignorował jego pytania o to gdzie były kamery TVN24 bo na Marszu Niepodległości i na Agrykoli ich nie było. W każdym razie nie były oznaczone. Ze strachu?

 

Oto fragment programu, telefoniczna rozmowa na antenie (na żywo) Piotra Marciniaka z Arturem Zawiszą:

– Jak pan ocenia to co się działo na Marszałkowskiej? Kim byli napastnicy?

– Chciałem powiedzieć, że Marsz Niepodległości ciągle trwa. W warszawskim parku Agrykola wciąż jest nas kilkadziesiąt tysięcy ludzi. W tej chwili przemawia prezes Młodzieży Wszechpolskiej mówiąc o tym, że nie będzie drugiego okrągłego stołu, ani drugiej grubej kreski. Ja mówiłem przed chwilą, że oskarżamy prezydenta i premiera o sprzeniewierzenie się niepodległości i prawa unijnego w kwestii złotego jako waluty narodowej…

– Panie Arturze, ja rozumiem, że to jest świetna okazja aby streścić własne przemówienia, ale ja zapytam o to, co być może was boli czyli o te zadymy…

– Ale panie redaktorze, gdzie są kamery TVN-u? Tu jest kilkadziesiąt tysięcy ludzi w parku Agrykola. Dlaczego nie pokazujecie po raz kolejny Marszu Niepodległości?

– Panie Arturze, pan nie dostrzegł tych zadym? Artur Zawisza. Pan odmawia rozmowy na temat tego co działo się w trakcie Marszu?

– Ja wiem co się działo w ramach policyjnej prowokacji. Ludzie w kominiarkach…

– To była policyjna prowokacja?

– …wypuszczeni z policyjnych szeregów użyli jakiegoś typu agresji wobec policji, a następnie schowali się ponownie za nią. Organizatorzy Marszu Niepodległości dysponują kilkudziesięcioma co najmniej fotografiami pokazującymi zamaskowanych tajnych funkcjonariuszy służb państwowych. Tych samych służb państwowych, które zatrzymywały dziesiątki autokarów jadących dziś do Warszawy, które przeprowadzały rewizje kika dni temu u działaczy narodowych, a nawet kibiców, kibiców…

– Artur Zawisza. Artur Zawisza. Pan mówi, że ci zamaskowani ludzie to nie byli wasi ludzie, to byli ludzie, którzy się do was przyłączyli, tyko to byli tajniacy. Po czym pan poznał tajniaków? Artur Zawisza. Po czym pan poznaje zamaskowanego tajniaka?

– Bo stoją obok policji i w żaden sposób nie są przez policję zatrzymywani. Stoją i są przez nią autoryzowani i hołubieni. Widzieliśmy takie sceny, mamy takie zdjęcia…

– Ale to policja walczyła w takim razie, użyła broni gładko-lufowej różnych innych środków wobec własnych ludzi, tajniaków, tak?

– Panie redaktorze ja praktycznie nic z tego nie widziałem, ponieważ czołówka Marszu została odcięta od Marszu Niepodległości. Dopiero po godzinnych negocjacjach kilkudziesięciotysięczny Marsz został puszczony ulicami Warszawy i jeszcze w tej chwili te kilkadziesiąt tysięcy osób jest w parku Agrykola, tu gdzie nie ma ani jednej kamery TVN-u

– Czyli pan szedł na czele tego Marszu i pan twierdzi, że właściwie nic nie widział, i pan twierdzi, że to tajniacy spowodowali rany policji. Są ranni policjanci, są ranne policjantki. To wszystko oni sami zrobili na sobie, tak?

– Panie redaktorze, w momencie prowokacji ludziom mogą puszczać nerwy i ja nie wykluczam, że być może ktoś zaczął uczestniczyć w tych bójkach. Natomiast widziałem zamaskowanych funkcjonariuszy będących pod ochroną policji. Są na to dowody, są zdjęcia, są relacje świadków.

– Bo ogłosiliście, że bierzecie udział w tym Marszu, by odzyskać Polskę i pytanie czy właśnie w ten sposób nie zaczęliście próbować jej odzyskiwać? Poprzez kamienie, poprzez race, poprzez petardy. Rzucanie tego wszystkiego na policję?

– Nie. My mówimy, o co nam chodzi. My mówimy, że chodzi nam o wyższość narodowej konstytucji nad prawem unijnym, o polskiego złotego zamiast euro, o to żeby pakt fiskalny nie dusił polskich finansów publicznych, nie zabierał nam 8 mld zł, żeby unia bankowa nie narażała polskiego systemu finansowego na kontrolę z zagranicy, o tym teraz mówimy…

– Panie Arturze, czyli żadnego bicia się w piersi, żadnej winy, żadnych błędów organizacyjnych, wasi ludzie w porządku?

– Panie redaktorze, to o czym teraz mówimy WAS TU NIE MA! Wy oszukujecie Polaków, znowu nie wysłaliście swoich kamer, o czym pan do mnie mówi?

– Artur Zawisza. Pokazywaliśmy wasz Marsz cały czas…

– Marsz trwa tutaj, przez cały czas! Was tu nie ma! Was tu nie ma!

– Ja rozumiem, że teraz pan wygłasza pan przemówienie i boli pana, że w tej chili my tu rozmawiamy, a pańskiego przemówienia nie transmitujemy, ale…

– Niech pan słucha! Tłum skanduje „wielka Polska”. Tłum skanduje „wielka Polska”!

– Ja rozumiem. Artur Zawisza „wielka Polska”…

 

I tak dalej, i tak dalej… Całość dostępna tutaj http://faktypofaktach.tvn24.pl/zawisza-to-byla-policyjna-prowokacja-sokolowski-odpowiada-krotko-absurdalne,288084.html

 

Dziennikarze TVN chowający się w sieci pod różnymi nickami zarzucają mi niekompetencję, stosują niewybredne epitety wobec mnie i mojej pracy. Sądzą chyba, że pod tymi nickami ich nie rozpoznam. Tymczasem, to ich praca poddaje w wątpliwość sens słowa „dziennikarz”. Epatują hasłami: „Cała prawda, całą dobę”, zapewniają, że są wszędzie i wszystko rzetelnie relacjonują. Cóż, polemizowałabym.

Dlatego od dziś będę się posługiwała – mówiąc i pisząc o nich – słowem „pracownik” TVN, a nie żaden dziennikarz.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s