GMO odmieniło Sawickiego?

 

 

2 stycznia 2013 roku Rada Ministrów przyjęła przygotowane przez Ministerstwo Rolnictwa rozporządzenia, w których zakazuje upraw na terenie Polski dwóch roślin modyfikowanych genetycznie – kukurydzy MON 810 firmy Monsanto i ziemniaka Amflora firmy BASF. Tym samym, rząd wywiązał się z publicznie składanych zapewnień, że mimo zniesienia zakazu obrotu materiałem nasiennym roślin modyfikowanych genetycznie w znowelizowanej ustawie o nasiennictwie, rośliny te nie zostaną wpuszczone na polskie pola.

 

Polska dołączyła więc do grona ośmiu państw UE, w tym takich potęg rolnych jak Francja i Niemcy, które zakazały upraw GMO na swoim terytorium. Rozporządzenia wejdą w życie razem z nową ustawą o nasiennictwie już 28 stycznia.

– Wprowadzenie zakazu upraw GMO to dla nas ogromny sukces i satysfakcja – mówi Joanna Miś, koordynatorka kampanii STOP GMO w polskim Greenpeace. –  Przez osiem lat, wraz z naukowcami i rolnikami przekonywaliśmy kolejne polskie rządy do tego kroku, dostarczając dowody na niebezpieczeństwa dla przyrody i rolników związane z tą technologią. Cieszymy się, że rząd dotrzymał słowa i dołączyliśmy do grona progresywnych krajów, w których uprawy GMO będą zakazane. Niemniej, to nie koniec naszej kampanii. Teraz musimy się upewnić, aby Komisji Europejskiej nie udało się podważyć polskiego zakazu, jak próbowała to robić wcześniej, na szczęście nieskutecznie, w przypadku innych krajów, które wprowadziły podobne zakazy. Musimy też pilnować, aby uprawy były należycie kontrolowane, a zakazy rzeczywiście przestrzegane.

 

Zwrot Sawickiego

 

Tymczasem Marek Sawicki, były już minister rolnictwa, który w lipcu 2011 roku, jak cała (poza jednym) reprezentacja partii ludowców, głosował za przyjęciem ustawy o nasiennictwie, nagle zmienia front. Sawicki uważa dziś, że zakaz upraw GMO nie kończy batalii i przekonuje, ze trzeba uporać się jeszcze z paszami.

 

Były minister rolnictwa, przypomina o moratorium, które daje możliwość karmienia zwierząt paszami ze zmodyfikowanej soi i kukurydzy do końca grudnia 2016 roku i jest zaniepokojony jakością polskich plonów.

– Mamy jeszcze czasowo przesunięte moratorium na kolejne 4 lata w sprawie stosowania kukurydzy genetycznie modyfikowanej i soi importowanej w paszach z zewnątrz (głównie z Ameryki Północnej i Południowej – przyp. red.) – mówi Sawicki. – To ze względu na sprawy konkurencyjności polskiego rolnictwa. Szczególnie chodzi tu o hodowlę drobiu i trzody chlewnej.

 

Jednocześnie podkreśla, że współistnienie upraw roślin genetycznie zmodyfikowanych z odmianami naturalnymi może doprowadzić do skażenia zdrowych, naturalnych upraw, a także miodu.

– Może następować przepylenie pyłkiem kwiatowym z kukurydzy i z ziemniaka innych upraw. I co za tym idzie, te zanieczyszczenia mogą się pojawiać w miodzie – tłumaczy Marek Sawicki.

 

 

Ministerstwo zwróciło jednak uwagę na groźbę zanieczyszczenia miodu przez pyłki kukurydzy MON 810 oraz brak wystarczających badań potwierdzających bezpieczeństwo roślin GMO dla środowiska i zdrowia ludzi. Dlatego od tej pory rolnik, który wysieje nielegalnie kukurydzę MON 810 lub ziemniaka Amflora, może się liczyć z poważnymi karami finansowymi, a nawet ze zniszczeniem upraw.

 

Utworzenie na terenie Europy strefy wolnej od GMO, jak zapewnia poseł PSL, nie grozi wzrostem cen (a był to kiedyś koronny argument rządu za zgodą na wprowadzenie GMO na polskie pola), ponieważ potencjał produkcji żywności konwencjonalnej jest jeszcze nie w pełni wykorzystany. W tym przypadku decydujące znacznie będzie miała reforma Wspólnej Polityki Rolnej, której losy właśnie się ważą.

 

Greenpeace Polska przypomina

 

Ustawę o nasiennictwie zmieniono ostatecznie w listopadzie 2012 roku, znosząc obowiązujący od 2006 r. zakaz obrotu materiałem nasiennym roślin modyfikowanych genetycznie. Zakaz ten był niezgodny z prawem unijnym i za jego utrzymanie groziły Polsce wysokie kary finansowe. Ponadto był on w praktyce martwym przepisem, gdyż Polscy rolnicy kupowali ziarna kukurydzy MON 810 w Czechach i w sposób zupełnie niekontrolowany wysiewali na terenie naszego kraju. W ten sposób w Polsce jest już obecnie ok. 3 tysięcy hektarów pól obsianych tą rośliną.

 

– Wprowadzenie skutecznego zakazu upraw GMO to kamień milowy na drodze do rolnictwa bezpiecznego dla środowiska i ludzi – powiedział Maciej Muskat, dyrektor Greenpeace Polska. – Gorące podziękowania należą się tym wszystkim, którzy przez lata wspierali nas i wierzyli, że Polska bez GMO jest możliwa. Obiecuję, że dalej będziemy prowadzić działania, które nie pozwolą zamienić polskiej ziemi i przyrody w laboratorium koncernów agrochemicznych.

 

W 2006 roku parlamentarzyści przyjęli ustawę o paszach, która miała dostosować polskie prawo do unijnego. Ale wprowadzili do niej zapis zabraniający importowania do Polski i wytwarzania pasz z roślin genetycznie zmodyfikowanych. Przeciwko temu protestują hodowcy świń i drobiu, ponieważ ok. 95 proc. soi sprowadzanej do kraju jest genetycznie zmodyfikowane i znacznie tańsze niż soja wyprodukowana naturalnie i niesubsydiowana przez amerykański rząd.

 

 

Źródło: newseria.pl, Greenpeace Polska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s