O dewaluacji przy niedzieli

Nie zwracałabym uwagi na te nowomodne, pretensjonalne, wiecznie zdziwione towarzystwo, gdyby nie – miałam nie pluć do własnego gniazda, ale nie mogę – prezenterzy, a co gorsza także dziennikarze, głównie Ci niedouczeni karierowicze. Modne bowiem ostatnio stało się wyrażanie zdumienia, np., skąd ten mróz (to w styczniu lub w lutym), skąd te burze (w maju), skąd ten upał (latem)? Mistrzami świata w tej dyscyplinie są prezenterzy TVN24, drugie miejsce ma telewizja publiczna.

Trendy w tej zupełnie niezrozumiałej dla mnie modzie wyznaczają plastikowe gwiazdeczki, celebrytki i celebryci, dla których wiedza (czytaj: nauka) sprowadza się do informacji o sposobie pielęgnowania cycków (nie mylić z piersiami) i dup (inaczej: pośladków), adresach klinik wstrzykujących botoks i silikon, a jedyną lekturą jest Avanti lub inny równie dziwny magazyn wskazujący na co jeszcze bezsensownie wywalić kasę by nadążyć za idolem. Tak wyznaczone trendy podtrzymują i lansują dziennikareczki oraz ich odpowiedniki płci męskiej, prezenterki i prezenterzy modnych i pożądanych (tak, pożądanych to dobre słowo, zwłaszcza w kontekście pożądania sławy przez polityków opcji rządzącej, tej czy innej, nie ma znaczenia) stacji telewizyjnych i radiowych. Z rzadka prasy.

W modzie są także ostatnio zwroty wyjątkowo irytujące, choćby „moja osoba”, „na chwilę obecną” czy „zero złotych”. Każdy musi teraz, czyli na chwilę obecną, mieć (tak każe moda) swoją osobę, czyli kogoś wirtualnego, na kogo można zrzucić winę, lub w czyim imieniu można się pienić i żądać satysfakcji za obrazę. I zero wybaczenia – zgodnie z kanonem nowomowy.

Dewaluacja jest obecna w każdej dziedzinie życia. I choć można powiedzieć, że Polakom nigdy nie było obce kąpanie się w zawiści i zazdrości wobec bliźnich, to obecnie eksplozja tych uczuć jest już nazbyt wyraźna. Jest niebezpieczna.

Pamiętam kiedy Zyta Gilowska, gdy pełniła funkcję ministra finansów w rządzie Marcinkiewicza i później Kaczyńskiego, była podglądana przez jeden z tabloidów podczas kupowania telewizora. Autor publikacji wyraził oburzeni wręcz, już nawet nie zdziwienie lecz oburzenie, że minister finansów Zyta Gilowska targowała się o cenę sprzętu. Jak mogła, taka bogata, taka znana, co ona sobie myśli, powinna zapłacić ze dwa razy tyle co inni, ma kasę niech płaci… I tak dalej. Przypomina Wam to coś, drodzy czytelnicy?

„Gdy wieczorne zgasną zorze,
zanim głowę do snu złożę,
modlitwę moją zanoszę
Bogu, ojcu i synowi
dop…cie sąsiadowi!

Dla siebie o nic nie proszę
tylko mu dosrajcie proszę.

Kto ja jestem? Polak mały.
Mały, zawistny i podły.
Jaki znak mój? Krwawe gały.

Oto znoszę swoje modły
do boga, mamy i syna,
zniszczcie tego sk…syna,
mego, brata, sąsiada,
tego wroga, tego gada.

Żeby mu okradli garaż,
żeby go zdradzała stara,
żeby mu spalili sklep,
żeby dostał cegłą w łeb.

Żeby mu się córka z czarnym
i w ogóle, żeby miał marnie.
Żeby miał aidsa i raka.
Oto modlitwa Polaka.”

„Modlitwa Polaka” z filmu „Dzień Świra” w reż. Marka Koterskiego. W roli głównej Marek Kondrat.

Na przekór super modnym i nowoczesnym Korwin-Piotrowskim, Kuźniarom, Wojewódzkim i Pieńkowskim, w niedzielę, mimo deszczu, spróbuję wyjść na spacer, szerokim łukiem omijając wszechobecne galerie nie mające nic wspólnego ze sztuką (kto wpadł na pomysł by sklep z garmażerką nazwać galerią pierogów?) i podrygi euroentuzjastów, tęczowych panów i pań (bez względu na płeć) oraz różowe prezydenckie ulotki zaśmiecające Królewski Trakt do dziś dnia. Do czego i Was namawiam.

Reklamy

9 uwag do wpisu “O dewaluacji przy niedzieli

  1. A ja pójdę sobie na spacer z psem, chociaż nie czuję się super zdrowo 🙂

  2. Ja jako działkowiec jestem sprawą pogody bardzo zainteresowany,oczywiście raczej uczciwą prognozą,zwłaszcza długoterminową niż bajdurzeniem o mrozie w lutym, lub upale w lipcu!!
    I powiem tak:mimo postępu techniki,mnogości programów tv i radiowych oraz portali dziwi mnie,że prognozy są tak rozbieżne a fakty i tak po tym inne!!!
    I pomidory znowu wymarzły/w tym roku na szczęście nie/!

  3. Nie biegasz po galeriach, bo pieniedzy nie masz i wstydzisz się, bo w starych ciuchach musisz łazić. I boisz się znajomych spotkać.
    I to samo Parol. Biedni i nieudacznicy zawsze sobie ideologię muszą dorabiać, dlaczego choć dostają w tyłek od życia są lepsi od bogatych. A ponieważ w liczbach i stanach kont szans raczej nie mają to szukają przewag w „duchowści” i moralności. I ty dokładnie tak samo robisz
    Ale gdybyś miała pieniądze, to byś pewnie z galerii przez miesiąc nie wyszła, Ale raczej długo mieć nie będzisz – nie te parametry, choć głowną cechę do uzyskania sukcesu w ‚warszawce”, czyli bezczelność posiadasz i to w nadmiarze. Niestety z pozostałymi parametrami nie najlepiej.
    Ale na kasę do „Biedronki” powinnaś się ze swoim poziomem nadać.
    Zastanów się nad tą radą życzliwej ci wielce osoby, bo z tego zdychającego portalu, który wedlug wielu jego dawnych przyjaciół, sympatyków i nawet przydupasów firmuje pospolity złodziej i moralna łachudra na życie raczej mieć nie będziesz.

  4. Pani Małgosiu, pośmiałem sobie z mtej modlitwy Polaka.Nawet moja władza domowa też ociupinkę uśmiechęła się zza zębów.Tak to bywa że siąsiad na sąsiada pluje i nie a żadnych wyrzutów sumienia. Niedawno mialem takie zdarzenia …On miał trzeci zawał…ratuj…a teraz pluje jak pluł.Nie jestem złośliwy , ale czasem mogę się spóżnić :-(. Pozdrawiam.

  5. Wylecisz?. Czyli znowu zamierzasz stosować prewencyjną cenzurę, niczym partyjna menda z poprzedniego systemu?. Tak jak to robiłaś na Nowym Ekranie, gdy ci merytorycznych argumentów zaczynało brakować i widziałaś, że z braku wiedzy zaczynasz się kompromitować w dyskusji?

    No to uważaj bezczelna dziennikareczko!. Bo właśnie grozisz gościowi Redaktora Naczelnego tego poważnego portalu, czyli swojego Szefa. On mnie osobiście na prywatnego meila wysłał zaproszenie, abym tu pisała i komentowała. I raczej nie będzie zadowolony, gdy się dowie, że najemny personel jego gościowi grozi.

  6. Skoro grzeczność poczytujesz sobie za wyraz jakiegoś szczególnego zainteresowania i statusu, to rzeczywiście możesz wierzyć, że jesteś szczególnym gościem. Ty bardziej baw się dobrze i powtarzam, uważaj. Przestrzegaj regulaminu.

  7. Przeczytałem tutaj ciekawą dyskusję pomiędzy panią Luizą i panią Małgosią. Kłótnia jest na poziomie „zielonej trawy”. Tak się zdarza kiedy kobiety się bardzo ” lubią”. A takie wyliczanie co kto komu może jest na poziome piaskownicy między małymi dziećmi.
    Być może dalszej takiej ciekawej dyskusji nie będzie. A szkoda , bo można jeszcze rękawy zawinąć 🙂 .

  8. Takie spotkanie byłoby ciekawe. Kto wie, może i nawet śmieszne :-).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s