Minister chlał za publiczne pieniądze!

Wojna Suskiego o fakturę za kolację, jaką ówczesny minister skarbu,  poseł koalicji rządzącej, Jan Bury (PSL) jadł w towarzystwie zarządu Elektrowni Kozienice jeszcze się nie zakończyła. Chodzi o tę kolację, która miała miejsce w Hotelu Król Kazimierz w Kazimierzu nad Wisłą w nocy z 22 na 23 marca 2011 roku. „Chlał za publiczne pieniądze” – grzmiał z mównicy sejmowej poseł Marek Suski, choć minęło dwa lata. Suski zdążył już nawet wygrać proces o pomówienia, który wytoczył mu Bury. Ale od początku.

balanga_jan_bury_2

„Dwa lata temu, w nocy z 22 na 23 marca w Kazimierzu nad Wisłą odbyła się ciekawa kolacja. Wzięli w niej udział znajomi Jana Burego pracujący w Elektrowni Kozienice oraz jego dobry kolega Zenon Daniłowski” 26 marca tego roku napisał na swoim blogu poseł PiS. Pisał również, że panowie jedli wykwintne dania, pili wyszukane alkohole, a płaciła… spółka Skarbu Państwa. „Czyli pośrednio my wszyscy w rachunkach za prąd” – konkluduje Suski.

balanga_jan_bury_1

Jan Bury, tłumaczył wówczas, że było to… wyjazdowe posiedzenie zarządu. W piśmie do Julii Pitery, sekretarza stanu w kancelarii premiera, Bury napisał m.in. “Informuję, że spółka ‘nie fundowała mi alkoholu i wystawnej kolacji w luksusowej restauracji’. Nie zostałem ‘zaproszony na wystawny posiłek’ i o ile wiem Zenon Daniłowski nie jest członkiem zarządu Elektrowni, więc nie mógł brać udziału w wyjazdowym posiedzeniu zarządu”.

balanga_jan_bury_4

balanga_jan_bury_5

Masz za tą kolację 20 zł

W drugą rocznicę kosztownej kolacji, Suski wezwał w Sejmie Burego do zwrotu pieniędzy dla Skarbu Państwa za kolację wartą – nie bagatela! – prawie 16 tysięcy złotych. Krzyknął wówczas do posła (już przecież ministrem nie jest) Burego, który mówił akurat o sytuacji w LOT, „Oddaj za kolację w Kazimierzu!”

balanga_jan_bury_3

– I podziałało! – napisał na blogu Suski – Poseł skoczył z mównicy jak oparzony i wciskając mi do kieszeni 20 zł (słownie: dwadzieścia złotych) wycedził przez zęby: „masz za tę kolację w Kazimierzu” i wybiegł z sali obrad. Co prawda, zwrócił tylko 20 złotych, które nie pokrywają nawet wartości odsetek, bo kolacja kosztowała 15 705,59 (tak, tak, piętnaście tysięcy siedemset pięć zł.) ale na początek dobre i to.

Marek Suski przekazał owe 20 zł ministrowi skarbu, a ten zarzucił mu, że te pieniądze powinien przekazać na głodne dzieci, bo 20 zł to nierzadko kwota, która potrafi uszczęśliwić niejedną polską rodzinę.

Pozew oddalony

W 2011 roku, krótko po tej kolacji próbował zainteresować rząd i opinię publiczną tym wydarzeniem, ale bez skutku. Huknął w końcu z mównicy sejmowej “minister chlał za publiczne pieniądze!”. I to dopiero ruszyło lawinę.

– Jan Bury pozwał mnie do sądu – wyjaśnia Suski. – Wszystkie usłużne telewizje informowały o tym pozwie w serwisach informacyjnych. Na sali obrad były liczne kamery. Niestety, kiedy wygrałem proces, nikt o tym nawet nie wspomniał (we wrześniu 2011 roku Sąd Okręgowy w Rzeszowie oddalił pozew Jana Burego przeciwko Markowi Suskiemu – przyp. aut). Apelowałem wtedy na konferencji prasowej do premiera Donalda Tuska, aby odwołał ze stanowiska Jana Burego. Było to w trosce o jego zdrowie, gdyż obawiałem się o jego wątrobę. W sądzie zeznał bowiem, że takie ilości alkoholu spożywa często.

W tym roku, w drugą rocznicę kolacji w Kazimierzu Suski ponownie uderzył. Wygłosił w Sejmie oświadczenie:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo!

 

Około dwóch lat temu w Kazimierzu nad Wisłą odbyła się ciekawa kolacja, w której uczestniczyli członkowie Zarządu Elektrowni Kozienice, pełniący wtedy funkcję wiceministra skarbu państwa Jan Bury i jeden z jego kolegów biznesowych. Na kolacji tej jedzono wystawne potrawy, pito alkohole, sprowadzone specjalnie na tę kolację, a za kolację zapłaciła elektrownia, czyli my wszyscy, bo zostały spożytkowane publiczne pieniądze. Rachunek wynosił ponad 17 tys. zł. Kiedy ujawniłem tę sprawę podczas debaty budżetowej, pan Jan Bury pozwał mnie do sądu. Przegrał w sądzie, bo przedstawiłem na to dowody, zdjęcia. Była również kelnerka, która opowiadała, jak panowie na chwiejnych nogach wychodzili wtedy po kolacji. Pan Jan Bury twierdził, że to było wyjazdowe posiedzenie zarządu elektrowni, ale żadnych obrad tam nie było. Apelowałem wtedy do pana premiera, żeby ze względu na stan zdrowia pana ministra odwołał go z funkcji, bo jego wątroba może tego dłużej nie wytrzymać, i na szczęście tak się stało.

 

Dziś doszło jednak do sytuacji skandalicznej. Pan Jan Bury, niebędący już ministrem, podszedł do mnie podczas debaty w tej sali i wciskał mi do kieszeni 20 zł, mówiąc: masz, to jest za tę kolację w Kazimierzu nad Wisłą. Otóż postanowiłem przekazać te pieniądze ministrowi, który nadzoruje Skarb Państwa, bo to spółka Skarbu Państwa płaciła. Jeżeli pan poseł Jan Bury zechciał przynajmniej częściowo pokryć koszty tej kolacji, to powinien dać te pieniądze ministrowi, a nie mnie. Przekazałem te pieniądze ministrowi, na co minister strasznie się oburzył, że to jest lekceważenie głodnych dzieci, bo dla niejednej rodziny 20 zł byłoby czymś ważnym, i że trzeba byłoby je przekazać właśnie jakimś potrzebującym. Przypominam, że to ta koalicja głodne dzieci wysyła na szczaw i na mirabelki. Myślę więc, że to oburzenie nie było skierowane pod właściwy adres. Powinien pan minister być oburzony wypowiedziami posłów, którzy są przedstawicielami pana formacji. To działanie, które tutaj miało miejsce, jest po prostu pokazaniem arogancji władzy, buty. Bo jeśli wykorzystuje się publiczne pieniądze na zwykłą libację, to przynajmniej powinno się mieć honor. I jeżeli wyszło to na jaw, to powinno się za to zwrócić, a nie rzucać na sali posłowi opozycji, który to zrobił, 20 zł. Po tym oczywiście, kiedy pan Jan Bury przegrał sprawę w sądzie, bo sąd oddalił to powództwo.

 

Prawdę mówiąc, nawet pani sędzina na sali rozpraw uśmiechała się, kiedy pan minister opowiadał, jak to na każdej imprezie, na której bywa, jest taka ilość alkoholu i nie budzi to niczyjego zdziwienia. Prawdę powiedziawszy, też wtedy wyrażałem oburzenie, bo tam jedna butelka alkoholu kosztowała ok. 500 zł. Jeżeli więc tego typu rzeczy mają miejsce i są finansowane przez Skarb Państwa, to jest to rzeczywiście nadużywanie władzy.

 

Pamiętam, że kiedy ujawniłem tę sprawę, to wszystkie media w głównych wydaniach dzienników informowały, że Jan Bury pozywa mnie do sądu, że jest pomówiony i że spotka mnie surowa kara. Na sali rozpraw były wszystkie telewizje. Dwie godziny to nagrywano. Później w żadnej telewizji nie puszczono nawet informacji o rozstrzygnięciu tej sprawy, natomiast otrzymałem pismo od dziennikarzy, w którym była informacja o zakazie emisji programu na ten temat.

 

W Polsce władza nadużywa swoich możliwości, wykorzystuje pieniądze Skarbu Państwa do celów prywatnych. Jeśli nawet pojawi się gdzieś wśród dziennikarzy chęć ujawnienia tych skandalicznych rzeczy, to zakazuje się ujawniania takich spraw. W Polsce po prostu ta koalicja nadużywa władzy i wprowadza cenzurę. Dzisiejsze zachowanie pana Jana Burego to jest właśnie wynik tej arogancji, tego, że w mediach Polak nie może dowiedzieć się prawdy, że za wszystko winna jest opozycja, no, może czasem kryzys, ale tak naprawdę za wszystko winę ponosi Prawo i Sprawiedliwość. Nawet gdy ujawniamy afery, to my jesteśmy winni tych afer.

 

Szanowni Państwo! Mam nadzieję, że choć skromna forma oświadczenia rzuci pewne światło na to, co stało się dziś na sali.

I jeszcze na deser:

balanga_jan_bury_6

Z posłem Janem Burym nie udało mi się dziś skontaktować.

Źródło: sejm.gov.pl, suski.blox.pl, Hotel Król Kazimierz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s