Galopujące pomysły, kataklizm bliski

 

Ministerstwo Finansów – w akcie desperacji – chce uregulować rynek pożyczek pozabankowych tworząc rejestr firm pożyczkowych i nadając KNF nowe uprawnienia do prowadzenia nadzoru nad parabankami. Resort proponuje także znaczne zwiększenie kar za prowadzenie działalności bankowej bez zezwolenia i wprowadzeniu limitu maksymalnego kosztu kredytu. A wszystko – jak zapewnia ministerstwo – to wnioski po aferze Amber Gold.

O Amber Gold pisałam już w 2010 roku, kilka miesięcy od zarejestrowania firmy i jej startu na rynku. Opisywałam pokrętny sposób pozbawiania klientów oszczędności i bezczelny, grubymi nićmi szyty pomysł z certyfikatami na złoto. Wcielając się w klienta odwiedziłam pośrednika Amber Gold w Warszawie i dowiedziałam się, że firma zapewni mi wielotysięczne dochody z inwestycji w złoto, a gwarancją na to miał być minutowy wykres kursu złota z portalu money.pl. Ten i kolejne materiały a temat Amber Gold publikowałam w niebyle jakim periodyku bo w Gazecie Bankowej oraz na jej portalu internetowym GB.pl, gdzie wówczas pracowałam, prowadząc dział poświęcony bankom i finansom.

O Amber Gold pisałam również w Nowym Ekranie znacznie przed upadkiem OLT Express i później Amber Gold. Kiedy wiosną, w jednym z artykułów napisałam, że dzień, w którym ta firma zamknie oddziały i – za przeproszeniem – pokaże faka klientom jest już bliski, wielu okrzyknęło mnie Kasandrą. Jeden Romek Sklepowicz przytaknął i nawet podjął temat rychłego złotego pogromu. Dziś nie mam złudzeń (wówczas tylko się domyślałam), że Amber Gold było dobrze zaplanowaną akcją drenowania kieszeni obywateli przy milczącej zgodzie prokuratur i sądów.

 

Tymczasem na Świętokrzyskiej…

w Ministerstwie Finansów, Jan Vincent vel Jacek Rostowski próbuje ratować swój stołek ocieplając wizerunek poprzez współczucie i wyrozumiałość wobec losu obywateli.

Resort Rostowskiego wziął się – rychło w czas – za parabanki. Na pierwszy ogień idą limity na odsetki (od odsetek, co za pomysł?) i koszt całkowity. Ministerstwo chce także rejestru firm pożyczkowych i zwiększenia kar za prowadzenie działalności bankowej bez licencji.

– W tej chwili nie jest jasno określone, jaki powinien być koszt odsetek od odsetek i odsetek za opóźnienia w spłacie – tłumaczy Agnieszka Wachnicka z departamentu rozwoju rynku finansowego w Ministerstwie Finansów. – Nad tymi rozwiązaniami jeszcze pracujemy, ale najprawdopodobniej wprowadzimy ograniczenie maksymalnego kosztu kredytu, który będzie musiał ponosić konsument zaciągając pożyczkę lub kredyt w banku.

Jedną z propozycji założeń do projektu nowelizacji ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym jest zwiększenie nadzoru KNF nad parabankami.

 – W tej chwili KNF nie ma uprawnień do tego, żeby wezwać podmiot, który jest podejrzany o to, że prowadzi działalność bankową nie posiadając uprawnień do dostarczenia informacji zaświadczających, jaki charakter faktycznie ma ta działalność. Chcemy te uprawnienia Komisji rozszerzyć, żeby mogła z takim żądaniem występować w ramach postępowania wyjaśniającego. Jeżeli w toku takiego postępowania okaże się, że podmiot działa nielegalnie, wtedy akta postępowania zostaną przez Komisję dołączone do zawiadomienia do prokuratury – mówi Wachnicka.

Resort proponuje również zaostrzenie kar dla nielegalnie działających parabanków. W tej chwili grozi za to do 3 lat więzienia oraz 5 mln złotych grzywny. Według propozycji ministerstwa maksymalne sankcje wzrosłyby do 5 lat pozbawienia wolności i 10-milionowej kary finansowej.

Kolejna propozycja ministerstwa dotyczy wprowadzenia rejestru firm pożyczkowych.

 – W tej chwili podmioty, które nie są bankami, a udzielają pożyczek, nie podlegają specjalnym wymogom rejestracyjnym – wyjaśnia Wachnicka. – Zwyczajnie rejestrują się w ewidencji działalności gospodarczej. Klient nie ma możliwości sprawdzenia, czy podmiot, z którym chce zawrzeć umowę, jest podmiotem wiarygodnym.  W związku z czym chcemy, żeby była to działalność regulowana i żeby te podmioty uzyskiwały wpis do rejestru po spełnieniu określonych wymogów. Rejestr firm pożyczkowych zwiększa bezpieczeństwo klienta poprzez eliminację podmiotów, które mogłyby go oszukać, np. pobierając opłatę przygotowawczą i kończąc działalność, nie wypłacając klientowi obiecanego wcześniej kredytu.

To jak sen wariata

Nowe przepisy spowodują, że małym firmom trudniej będzie wejść na rynek pożyczek, ale – jak podkreśla Agnieszka Wachnicka – dzięki temu wzrośnie bezpieczeństwo finansowe Polaków. Wachnicka zapewnia, że firmy mają być wpisywane do rejestru jedynie po spełnieniu określonych w prawie wymogów organizacyjnych i finansowych, a dzięki takiej regulacji klienci zyskają pewność, że spółki będą miały minimalny kapitał do tego, by faktycznie udzielać pożyczek. Obecnie zdarza się, że nieuczciwe firmy wchodzą na rynek, pobierają od klientów opłaty przygotowawcze, po czym zamykają działalność zanim UOKiK rozpocznie postępowanie.

– Te podmioty, które działają nielegalnie będą mogły być szybciej eliminowane z rynku ponieważ KNF będzie miał większe uprawnienia i ta procedura będzie następować zdecydowanie szybciej – wyjaśnia Wachnicka. – Po drugie sam rejestr firm pożyczkowych daje klientowi pewność, że podmiot, z którym zawiera umowę nie oszuka go, nie pobierze opłaty przygotowawczej i nie zakończy działalności, nie wypłacając klientowi kredytu obiecanego wcześniej.

Przyznam, że zdumiona jestem tym tokiem myślenia. Jeśli bowiem obecność parabanku w rejestrze ma być gwarancją na jego rzetelność i uczciwość, to rozumiem, że  razie fiaska, to właśnie Ministerstwo Finansów weźmie odpowiedzialność za straty poniesione przez klientów feralnego parabanku. Czyż nie?

Ministerstwo Finansów przyznaje, że bodźcem do szybszego opracowania projektu ustawy była sytuacja z firmą Amber Gold. Jednak dodaje, że prace trwały już wcześniej. Projekt w ciągu najbliższych kilku tygodni trafi do uzgodnień międzyresortowych. Ministerstwo Finansów planuje również szerokie konsultacje społeczne.

 – Ponieważ jest to projekt, który bardzo szeroko dotyka rynku, będziemy chcieli go skonsultować również bardzo szeroko z naszymi partnerami społecznymi – zapowiada Wachnicka.  – Mamy problem rejestru firm pożyczkowych, mamy problem rozszerzenia uprawnień KNF, mamy problem podwyższenia sankcji karnych, mamy również kwestie, które będą dotyczyły kosztów kredytu, nad którym aktualnie pracujemy, w związku z czym jesteśmy zdania, że ten projekt powinien być konsultowany szeroko.

W szerszym ujęciu

Próba regulacji wysokości odsetek od odsetek (co za kuriozum!!!) i wyznaczenia maksymalnego kosztu pożyczki oraz tworzenie kolejnej licencjonowanej działalności to nic innego jak pierwsze oznaki łapania za brzytwę. Minister i wicepremier Jan Vincent vel Jacek Rostowski przestaje już być ulubieńcem premiera. Po szarży Gowina i taśmie z „Pisiorem” Tuskowi grunt mocniej osunął się pod nogami i jestem wręcz pewna, że nie zawaha się poświęcić znienawidzonego przez wyborców kreatywnego księgowego by zdobyć choćby jeden punk poparcia więcej w sondażach. Ruch resortu finansów jest również zapowiedzią podobnych zagrywek, jakich już niebawem (stawiam, że od jesieni) będziemy świadkami. Przyszłoroczne wybory będą dla Tuska miażdżące, więc by nieco ulżyć swojej sponiewieranej ambicji politycznej, od jesieni zacznie uprawiać głaskanie baranów wyborczych i podkarmianie ich „z ręki” co zieleńszym szczawiem. A bez metafor?

Począwszy od jesieni spodziewać się należy, że dobry premier pochyli swą zbolałą twarz nad biedą obywatela i będzie mu dogadzał we wszystkim w czym zdoła. Wyższe zasiłki? Proszę bardzo. Wyższa najniższa krajowa? Proszę bardzo. Założę się, że na OFE nikt już napadać nie będzie (dopiero po następnych wyborach), a jeśli sytuacja zaostrzy się jeszcze bardziej (czego spodziewam się późną jesienią), możemy być świadkami bardzo dziwnego zjawiska – obniżek cen paliw. Czymś trzeba przecież wyborców zapchać!

Solidarność Dudy – o tym nie zapominajmy – również zieje Tuskowi w kark. Jeśli do lęków premiera dołożymy kilka wrześniowych demonstracji i nie mało wyrwanych pod kancelarią płyt chodnikowych, to paranoja w alejach Ujazdowskich gotowa.

Rząd rozpędził się niczym Pendolino i pędzi… wprost na ścianę. W zasadzie nic już nie trzeba robić. Nie podstawiać nóg, nie popychać. Rząd koncertowo przywali w ścianę. Potem już tylko posprzątamy.

W publikacji wykorzystano materiały serwisu newseria.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s