Wojny domowe

 

Andrzeja Duszaka po raz pierwszy spotkałam pod sądem w Olsztynie w czwartek, 31 października. Stał tam już dobę i raził w oczy sędziów. Stał z zawieszoną na szyi tablicą, na którą przykleił zdjęcia swoich dzieci: 6-cio letniej Wiktorii i 5-cio letniego Kacpra oraz apel „Oddajcie dzieciom ojca”.

 

Andrzej Duszak protestuje przed Sądem Okręgowym w Olsztynie, fot. M. Pietkun

Andrzej Duszak protestuje przed Sądem Okręgowym w Olsztynie, fot. M. Pietkun

 

– Cały Andrzej – skwitowała ten protest Edyta S., o 9 lat młodsza była konkubina Duszaka i matka Weroniki i Kacpra. – On tak manipuluje ludźmi nie od dziś.

 

Złośliwe oprogramowanie

Jest 4 listopada, a Duszak wciąż protestuje. Śpi w samochodzie zaparkowanym kilka metrów dalej. Nie je, prowadzi protest głodowy. Nie ma opieki medycznej. Myje się i korzysta z toalety na stacji benzynowej. Jest postawny, z jego twarzy bije spokój. Mimo, że nie ma żadnej pomocy prawnej – o czym szerzej za chwilę – orientuje się w paragrafach, przepisach, przysługujących mu prawach. Radzi sobie tak jak potrafi, a że nie jest profesjonalistą, to w sądzie traktują go jak „złośliwe oprogramowanie”. Duszak bowiem pisze zażalenia, odwołuje się, protestuje przed sądem czyli na oczach sędziów, skarży się na sąd i sędziów, spotyka się z prezesami sądów by rozmawiać o wydarzeniach na sali sądowej.

 

On

Andrzej Duszak, 32 lata. Ma dwoje dzieci z młodszą o 9 lat Edytą S. Ślubu nie wzięli, mieszkali razem jakiś czas, ale nie wyszło. Dzieci zostały z matką, a Andrzej Duszak wrócił do rodzinnej wsi pod Bisztynek i mieszka tam z rodzicami do dziś. Pracy już nie ma. Jeździł wcześniej po Polsce jako kierowca ciężarówki. Był zatrudniony w firmie transportowej w Sypniewie, ale dostał dozór policyjny m.in. za groźby karalne wobec Edyty S. i pracę szlag trafił. Musiał się stawiać na komisariacie w Bisztynku dwa razy w tygodniu. Starał się nawet z pomocą adwokata uchylić ten dozór, ale dla sądu argument o niemożliwości wykonywania pracy nie miał znaczenia. W jednej chwili Duszak stał się bezrobotnym recydywistą z dwoma wyrokami, alimenciarzem z dozorem policyjnym i zakazem zbliżania się do matki swoich dzieci, z którymi również, mimo wyrok sądu, nie ma kontaktu. Łapie się więc dorywczych zajęć, najczęściej jako drwal. Sądownie ma ustalone terminy spotkań z dziećmi. Kurator w opinii dla sądu napisał, że Duszak na te spotkania się nie stawia, a Duszak mówi, że przyjeżdża, ale nikogo nie ma.

 

Ona

Edyta S., 23 lata. Po rozstaniu z Duszakiem mieszkała już m.in. u rodziców, u siostry, w Ośrodku Interwencji Kryzysowej Dla Kobiet i Ich Dzieci, Ofiar Przemocy w Rodzinie „Caritas” w Olsztynie i później w podobnym ośrodku w Elblągu. Mówi, że problemy z Andrzejem Dszakiem zaczęły jakieś 3 lata temu. Zdaniem Andrzeja Duszaka ucieka z dziećmi, ukrywa je, nie pozwala im rozmawiać z ojcem przez telefon.

– Na początku był miły, sympatyczny, dbał o mnie – opowiada. – Ale ja byłam bardzo młoda, on mnie omotał. Miałam 17 lat kiedy urodziłam pierwsze dziecko, a rok później drugie. Byłam przed maturą. Sama zajmowałam się dziećmi i domem, i chodziłam do szkoły. On nawet pieluszek nie zmienił ani razu bo powiedział, że to obrzydliwe. Potem, jak zaczęłam więcej rozumieć, mieć własne zdanie i sprzeciwiłam mu się to pokazał swoją prawdziwą twarz. Stał się agresywny. A kiedy wyprowadziłam się od niego, nie miałam już chwili spokoju. Łaził za mną, spał pod moim domem, w lesie obok, zwariował z miłości – śmieje się. – To się stało groźne kiedy włamał się do domu moich  rodziców. Rzucił się wtedy na mojego ojca i nawet go dusił, mój kuzyn ściągnął go z ojca. Dostał za to w nawet wyrok w zawieszeniu. Znaczy, mój kuzyn dostał wyrok – wyjaśnia i mówi dalej: – Na początku, na jednej z pierwszych spraw sądowych wnosiłam o badania psychiatryczne dla Andrzeja, ale sąd ten wniosek odrzucił. A ja wiem, że on ma coś z głową nie tak, jakaś podwójna osobowość czy coś. Nawet własnych rodziców zastraszył.

Edyta S. cytuje mi także przez telefon słowa sędzi, która na jednej z pierwszych rozpraw w sprawie kontaktu z dziećmi powiedziała „powinien iść do psychologa by nauczyć się jak postępować z dziećmi”. Duszaka na tej sprawie nie było. Kobieta ostrzega mnie także, że Duszak jest nieobliczalny i może mi zaszkodzić jeśli będę o nim źle pisać.

 

Wyrok pierwszy

Po jednej z wizyt u dzieci, Andrzej Duszak przekopał kieszenie kurtki Edyty S. w poszukiwaniu telefonu. Chciał poznać numer bo – jak twierdzi – „ona zmieniła numer i zatajała ten nowy, żebym nie mógł zadzwonić do dzieci”. Telefon znalazł, numer też, ale Edyta S. zobaczyła to i doszło do szarpaniny. Skutkiem tego był proces – najpierw o kradzież telefonu, którego nie ukradł, później o naruszenie nietykalności cielesnej. To był jeden proces, po prostu w trakcie zamieniono kwalifikację czynu. Duszak dostał tylko naganę i rozeszło się po kościach.

 

Wyrok drugi

Andrzej Duszak, zdaniem sądu i Edyty, miał wygłaszać groźby karalne. I to nie raz, nie dwa. Był poruszony trudnościami w kontaktach z dziećmi. Wielokrotnie wzywał policję by ta wspomogła go w odbyciu spotkania z dziećmi. Edycie powiedział w nerwach, że ją zabije, a ona te groźby wzięła na poważnie i powiadomiła policję, ta prokuraturę, aż w końcu sprawa trafiła do sądu. By chronić kobietę, sąd wydał postanowienie o zabezpieczeniu: zakaz zbliżania się do Edyty S. i dozór policyjny. Ten dozór stanął w poprzek jego pracy w firmie transportowej. Zwolnił się bo zamiast jechać w trasę musiał chodzić na komisariat w Bisztynku. Wyrok brzmiał: rok w zawieszeniu na trzy lata.

 

Wyrok trzeci

Gdy nadszedł termin spotkania z dziećmi i Duszak przyjechał pod dom, w którym mieszkała kobieta. Nie wszedł na posesję, miał zakaz, czekał więc aż Edyta wyprowadzi dzieci, ale ona zamiast tego powiadomiła policję, że Duszak łamie prawo, że jej zagraża i pewnie chce ją zabić. I tak ojciec starający się zobaczyć ze swoimi dziećmi dopracował się trzeciego wyroku – rok w zawieszeniu na 4 lata – za łamanie postanowień sądu. Prokurator próbował wprawdzie postawić jeszcze Duszakowi zarzut stalkingu, ale sąd ten zarzut odrzucił.

 

Więzienie

Gdy sąd ogłaszał trzeci wyrok, drugi był jeszcze nieprawomocny. Ale pani kurator z Biskupca szybciutko powiadomiła sąd, że Duszak ma dwa wyroki (pierwszy, nagana, nie ma tu znaczenia) i trzeba go zamknąć bo taki bandyta nie może przecież po ziemi chodzić i zagrażać niewinnej matce niewinnych dzieci. Długo nie trzeba było czekać. Sąd odwiesił kary i nad ojcem domagającym się spotkań z dziećmi zawisa groźba więzienia.

 

Adwokat

4 listopada tego roku, w olsztyńskim Sądzie Okręgowym odbyło się posiedzenie sądu w sprawie udzielenia Andrzejowi Duszakowi zezwolenia na odbycie kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego. Przegrał. Nie miał adwokata. Nie pierwszy raz stawał przed sądem sam. Na adwokata z wyboru nie miał pieniędzy, a adwokata z urzędu nie dostał. Już po raz drugi (!) nie dostał adwokata z urzędu bo…

pierwsza prośba o adwokata z urzędu

Tu nie obejdzie się bez cytatu z uzasadnienia postanowienia Sądu Rejonowego w Mrągowie VI Zamiejscowy Wydział Karny z/s w Biskupcu pod przewodnictwem SSR Teresy Kinach-Stemplewskiej, z dnia 7 sierpnia tego roku, które czytałam kilka razy, sądząc najpierw, że może jestem zbyt zmęczona i dlatego nie mogę zrozumieć. Z zachowaniem oryginalnej pisowni:

„Andrzej Duszak wystąpił o ustanowienie mu obrońcy z urzędu celem reprezentowania wymienionego w postępowaniu wykonawczym prowadzonym przez Sąd Rejonowy w Mrągowie VI Zamiejscowy Wydział Karny z/s w Biskupcu w sprawie dotyczącej wykonania wyroku Sądu Rejonowego w Lidzbarku Warmińskim z dnia 26 lipca 2011 roku w sprawie IIK 9/11. W uzasadnieniu wskazał, iż powyższe podyktowane jest jego trudną sytuacją materialną – nie posiada on bowiem stałego zatrudnienia. Kamil Zera w dniu 15 maja 2013 roku złożył wniosek o umorzenie orzeczonej wobec niego kary pieniężnej. W uzasadnieniu wskazał, iż nie ma stałej pracy i nie jest w stanie uiścić omawianej kwoty”.

 

postanowienie o odmowie wyznaczenia adwokata z urzędu - z podkreśleniami

 

Kim jest Kamil Zera, jaką karę pieniężną dostał i jaki ma związek Andrzejem Duszakiem? No chyba tylko taki, że wniosek Kamila Zera wpłynął do sądu wcześniej i sędzia Kinach-Stemplewska, w ramach walki z uciążliwością zawodu sędziego, czyli tym ciągłym wypisywaniem uzasadnień na bzdurne wnioski podsądnych, użyła dwóch skrótów klawiszowych: Ctrl C i Ctrl V, czyli kopiuj i wklej. Zapomniała użyć Delete.

 

Rozprawa

4 listopada, podczas posiedzenia, sąd odczytał opinię kuratora, pokiwał głową i zapytał:

– Panie Duszak, z czego żyją dzieci?

– Wysoki sądzie, to nie jest sprawa o alimenty – odpowiedział Duszak.

– Nie pytam o co jest sprawa, pytam z czego żyją dzieci? – powtórzyła sędzia.

Dalej sąd odważnie, a Duszak mniej odważnie przerzucali się argumentami, przy milczącym prokuratorze. Dopiero gdy sąd zapytał prokuratora co ma do powiedzenia, ten wypali:

– Skazany wypełnił wprawdzie warunki techniczne odbywania kary w systemie dozoru elektronicznego, ale tylko techniczne – zagrzmiał. – Z materiału sprawy wynika, że skazany wciąż sprawia problemy, nie przestrzega prawa, ma trzy prawomocne wyroki…

– Dwa! – przerwał mu Duszak, ale sąd natychmiast go uciszył.

– Sąd przychyla się do zdania prokuratora – powiedziała sędzia. – Sąd nie zgadza się na odbycie kary w systemie dozoru elektronicznego ponieważ zebrany materiał dowodowy wskazuje, że tylko pobyt skazanego w więzieniu pozwoli na osiągnięcie celów kary.

 

Andrzej Duszak w sądzie

Opinia

W opinii kuratora wydanej na wniosek sądu czytam, że Duszak jest wielokrotnie karany prawomocnymi wyrokami, agresywny, roszczeniowy, nie poddający się resocjalizacji, przepełniony złością, nieufny wobec wymiar sprawiedliwości i policji… Słowem, groźny bandyta, żeby nie powiedzieć zbir.

Mniejsza o to, wyrok to wyrok, wykonać trzeba. I Andrzej Duszak to wie, choć nie zgadza się z oceną kuratora, wyrokami, oskarżeniami.

W opinii Edyty, Duszak jest dwulicowy i groźny. Twierdzi, że dzieci nie chcą się z nim widywać, boją się, że tatuś nie odwiezie ich do mamy.

– Złożył zażalenie na decyzję sądu zmieniającą jego kontakty z dziećmi, chciał podtrzymać poprzednią decyzję, żeby się z dziećmi dwa razy w miesiącu widywać – mówi Edyta S. – Ale do sądu na sprawę nie przyszedł. To czego on tak naprawdę chce? Chce się z dziećmi widywać czy nie chce?

W opinii sąsiadów jest nieprzewidywalny, bywa agresywny. Nie jest lubiany, nie asymiluje się z otoczeniem.

– Ona naopowiada pani o mnie niestworzone historie – mówi spokojnym, zrównoważonym głosem Andrzej Duszak. – Ale jak pani przeczyta te wszystkie dokumenty to zrozumie, że to jest jakieś wariactwo. Bo niby dlaczego nie skazano mnie za tą rzekomą kradzież telefonu? Bo nie było kradzieży. Albo, że ją pobiłem. Jakbym ją pobił, to ja, ten recydywista, nie wyszedłbym z więzienia. I co? Policja nawet takiego zgłoszenia nie miała. O stalking też nie można mnie było oskarżyć, bo żadnego stalkingu nie było. Co jeszcze ta kobieta wymyśli?

Z Edytą S. umówiłam się na spotkanie za kilka dni. Rozmowa telefoniczna, choć długa, pozostawiła jakiś niedosyt. Zdjęć nie będzie.

– Za dużo już tego szumu koło nas, potrzebuję spokoju.

 

Andrzej Duszak planuje zaostrzyć protest.

 

 

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Wojny domowe

  1. Andzeju na diee przejdz a nie glodowka!!! Zima idzie za duzo sadla debilu spalisz… znam goscia i nie warto za nim obstawac

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s