PutIN, PutOUT i co wy NATO?

 

W niedzielę, 2 marca biegałem po londyńskich ulicach, między jedną, drugą i trzecią pikietą Ukraińców przeciwko, umówmy się, otwartej wojnie wypowiedzianej Ukrainie przez Federację Rosyjską. Ukraińcy nie wierzą w empatię zachodu. Wierzą za to w strach przed działaniami Rosji. Bo przecież na Ukrainie trwa wojna.

 

DSC_0260

 

W tym w pełni zgadzam się z Ukraińcami, z którymi rozmawiałem pod ambasadami rosyjską i ukraińską oraz – nocą – na 10 Downing Street, gdzie mimo później pory okna w rządowym gabinecie premiera Davida Camerona rozświetlały padający z nieba londyński deszcz. Dzisiaj już wiem, że rozmawiał o Ukrainie. Z szefem brytyjskiej dyplomacji, który dzień później twardo zapowiedział Rosji, że na aneksję Ukrainy się nie zgadza.

 

DSC_0257

 

O pikiecie pod ambasadą rosyjską dowiaduję się przez przypadek – w komentarzu pod moim tekstem dotyczącym obecnej polityki rosyjskiej bloger Ironiczny Anglosas wrzuca krótkie zaproszenie: „Dziś pod ruską ambasadą w Londynie o 14.00”, z dokładnym wskazaniem adresu i obowiązkowym na Wyspach Brytyjskich kodem pocztowym, bez którego nie sposób gdziekolwiek trafić. To, co uderza w Londynie to generalny deficyt tabliczek z nazwami ulic. To trochę tradycja, trochę pozostałość po II Wojnie Światowej, kiedy Anglicy bali się niemieckich szpiegów i uznali, że wyjątkowego labiryntu londyńskich uliczek nikt nie zapamięta, jeśli się nazwy ulic skrupulatnie pousuwa a całość zakoduje nomen omen pocztowymi kodami. Jako, że nie interesowała mnie dotychczas ambasada Rosji, więc skrupulatnie wpisuję w internet kod W8 4QX – i mam. Doskonale – mam ambasadę, mam również stację metra kilkaset metrów dalej. Gonitwa z przez kilka dzielnic wyrzuca mnie pod ambasadą grubo spóźnionego. Na miejscu kilkunastu Ukraińców – głównie młodych. Z transparentami i flagami.

 

  • Co was tak mało? – pytam płowowłosej Ukrainki, która przytula do siebie kawałek sztywnego, białego kartonu.
  • Bo pikieta się już skończyła – odpowiada uśmiechnięta.

  • Zrobię wam zdjęcie, ok? – rzucam do jej kolegów. Chętnie pozują rozwijając wąską płachtę materiału z ukraińskim napisem „Ręce precz od Ukrainy”. Nawet krzyczą – choć to przecież tylko fotografia.

 

DSC_0261

 

Później do zdjęcia staje moja rozmówczyni. I namawia: – Chodź z nami, bo teraz zaczęła się druga pikieta. Pod ambasadą Ukrainy. Potem będzie trzecia – wieczorem, na Downing Street. Idziesz?

Jasne, że idę. Ale puszczam ich przodem. Przed kolejną pikietą chcę nabić fajkę, pozbierać myśli i zmienić plany na niedzielę. Miałem być na jednej pikiecie – nie na trzech. Poza tym, nie wiem gdzie jest ta cholerna ambasada.

 

DSC_0266 DSC_0265

 

Kwadrans później widzę tłum ludzi, nad którymi powiewają niebiesko-żółte flagi. „To musi być tutaj” – myślę i kiedy zastanawiam się w jakim języku rozmawiać z ludźmi, których kraj właśnie najechała Rosja z daleka widzę powiewającą flagę z Polski. Witam się – po polsku – z kilkoma osobami, które stoją pod nią i wzruszam się tym, że o takiej właśnie Poloni i Polakach marzyłem, że spotkam się z rodakami pod naszą, polską flagą. Wśród nich jest Ironiczny Anglosas, z którym ucinamy pogawędkę. O Polakach i Ukrainie. Długą – bo przecież jest o czym mówić, jeśli pochylić się nad historią obu narodów.

 

Paweł Pietkun © DSC_0263

 

Z Ukraińcami gadam po polsku – wyjątkowo, język rosyjski, który przecież znają świetnie, nie jest mile widziany. Cały klimat protestu przeciwko inwazji burzy tylko piknikowa atmosfera.

 

DSC_0262

 

Groźniej jest wieczorem przed siedzibą brytyjskiego premiera. Tu Ukraińcy krzyczą przede wszystkim po angielsku. Pełną piersią.

1961369_10202432273681571_482686231_n

Rozmawiają chętnie. – To pan jest z Polski? Świetnie – 20-letnia Ukrainka błyskawicznie przechodzi na polski. – Myślicie, że to wam coś da? Przecież oni – pokazuję rządowy budynek – mają to w nosie.

  • Nam zabierają dom. I będziemy tu krzyczeć. Będziemy robić wszystko, żeby zwrócić uwagę świata na to, co dzieje się w naszym kraju – mówią jej koledzy. Też po polsku. Ale później, w rozmowie, dodają, że nie spodziewają się szczególnego wsparcia ze strony Zachodu. W każdym razie nie z powodu Ukrainy. Jeżeli jakiekolwiek będzie – to z lęku przed „szaleństwem Putina”. I to przede wszystkim o nim krzyczą…

 

DSC_0256

 

 

 

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s