A co z wrotkami?

Ładowarka do komórki - 732x770W ubiegłym tygodniu Parlament Europejski zgodził się na zmianę przepisów, które umożliwią m.in. wprowadzenie na terenie UE wspólnej ładowarki do wszystkich telefonów komórkowych i innych urządzeń przenośnych. Historia zatoczyła koło. Ale po kolei.

W czwartek, 13 marca, Parlament Europejski poparł projekt nowej dyrektywy, która zastąpi Dyrektywę R&TTE z 1999 r. w sprawie urządzeń radiowych i końcowych urządzeń telekomunikacyjnych. Nowe przepisy mają ujednolicić prawo w państwach członkowskich w zakresie wprowadzania na rynek urządzeń radiowych, takich jak telefony komórkowe, piloty do otwierania drzwi w samochodzie czy modemy. Przepisy mają nadążać za dynamicznie rosnącą ilością i różnorodnością urządzeń radiowych dostępnych na rynku, zapewnić, że nie będzie dochodziło do zakłóceń między nimi oraz, że nowe urządzenia będą spełniały wszystkie standardy bezpieczeństwa dla zdrowia. Nowe regulacje mają m.in. zobowiązać producentów sprzętu elektronicznego, by wszystkie telefony komórkowe i inne urządzenia przenośne trafiające na unijny rynek były kompatybilne ze wspólną ładowarką.

Ładowarka do komórki z cienkim bolcem

Chodzi głównie o to, żeby już nie trzeba było drzeć dzioba na całe biuro: „KTO MA ŁADOWARKĘ DO NOKII Z CIENKĄ KOŃCÓWKĄ?!!!” Cenna inicjatywa, nieprawdaż?

O zmianę przepisów zabiegał m.in. komisarz UE ds. przemysłu Antonio Tajani (z pewnością nie raz biegał po biurach parlamentarnych w poszukiwaniu ładowarki). Jego zdaniem wynik czwartkowego głosowania Parlamentu Europejskiego daje podstawę do dalszego postępu i rozwoju w dziedzinie komunikacji mobilnej.

– Bezawaryjna i szybka komunikacja bezprzewodowa ma zasadnicze znaczenie dla rewolucji, jaka ma obecnie miejsce w branży produkcyjnej, usługowej, edukacyjnej i rozrywkowej, a także niemal wszystkich aspektach naszego życia. Co więcej, nowe przepisy pozwolą nam wprowadzić wspólną ładowarkę do telefonów komórkowych i innych urządzeń przenośnych – uważa Tajani.

Alleluja! Życie dopiero teraz, z jedną ładowarką, nabierze smaku!

Nie mogę się oprzeć i muszę, po prostu muszę! wrócić pamięcią do słów wykrzyczanych z mównicy sejmowej podczas drugiego dnia 34 posiedzenia Sejmu I kadencji, 8 stycznia 1993 roku, przez posła Janusza Korwin-Mikke:

Janusz Korwin MikkePanie Marszałku! Wysoka Izbo! Nie dalej jak dwie godziny temu wydziwiałem z tej trybuny, że Sejm zajmuje się drobiazgami, a nie zasadami. Nie dalej jak paręnaście tygodni temu, gdy Sejm dyskutował, czy zwolnić z podatku łyżwy i rowerki dziecięce, wołałem z tej ławy pół żartem, pół serio (kilka razy zresztą): ˝A co z wrotkami? Z wrotkami!˝

I słowo stało się ciałem. Wysłuchaliśmy tutaj wykładu o obręczach do koszykówki i o sznurowadłach do wyczynowych adidasów. I pytam: Jak długo jeszcze będziemy się ośmieszać?

Wystąpienie Korwin-Mikke było 5 punktem porządku dziennego: „Sprawozdanie Komisji Polityki Gospodarczej, Budżetu i Finansów, Komisji Młodzieży, Kultury Fizycznej i Sportu oraz Komisji Ustawodawczej o komisyjnym projekcie ustawy o zmianie ustawy Prawo celne (druki nr 524 i 632)”.

Co się od tamtej pory zmieniło? Łyżwy zamieniły się w ładowarki, a Sejm RP w Parlament UE. Reszta bez zmian.

Jak długo jeszcze UE będzie się ośmieszać?

Komisja Europejska przewiduje, że ujednolicenie przepisów w zakresie urządzeń radiowych i mobilnych zmniejszy ilość odpadów oraz obniży koszty, jakie przedsiębiorstwa, zwłaszcza małe i średnie, ponoszą w celu zachowania zgodności z obowiązującymi standardami.

Przyjęty przez europarlament projekt nowych przepisów będzie musiała teraz zatwierdzić Rada Unii Europejskiej. Kraje członkowskie będą miały dwa lata na dostosowanie prawa do wymogów unijnych, a producenci urządzeń radiowych będą mieli dodatkowy rok na dostosowanie się do nich.

Urzędnicza mać!

monety euroBudżet Parlamentu Europejskiego na rok 2014 wynosi blisko 1,756 mld euro. 27 proc. tego budżetu (474,12 mln euro) przeznaczone jest na wydatki 766 posłów władających 24 językami, w tym koszty podróży, prowadzenia biur oraz wynagrodzenia tłumaczy i asystentów. 35% budżetu PE (614,6 mln euro) przeznaczone jest na 6000 pracowników pracujących w administracji i w grupach politycznych.

Ale budżet Parlamentu Europejskiego stanowi zaledwie około jednego procenta ogólnego budżetu Unii Europejskiej, lub inaczej: jedną piątą całkowitych kosztów administracyjnych wszystkich instytucji unijnych.

Budynki kosztują Parlament aż 11 proc. budżetu (193,16 mln euro). W tej kwocie mieszczą się koszty wynajmu, budowy, utrzymania, bezpieczeństwa i eksploatacji obiektów w trzech miejscach pracy Parlamentu: Brukseli, Strasburgu i Luksemburgu oraz wydatki na prowadzenie biur informacyjnych w 28 państwach członkowskich.

Główna siedziba Parlamentu Europejskiego mieści się w Strasburgu, ale spotkania komisji parlamentarnych odbywają się w Brukseli. Zaś w Luksemburgu znajduje się sekretariat generalny. I tu właśnie powstaje nowy gmach Parlamentu, który wg. szacunków ma kosztować 586 mln euro. Może się jednak zdarzyć, że zgodnie z sugestią deputowanych, ten nowoczesny kompleks zostanie przekazany Europejskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości i Trybunałowi Obrachunkowemu. A co! Mamy gest!

Wydatki administracyjne takie jak infrastruktura informatyczna i telekomunikacyjna oraz polityka informacyjna pochłaniają 21 proc. budżetu (368,76 mln euro), natomiast działalność grup politycznych 6 proc. (105,36 mln euro).

Źródło: SIZ PAP, Unia Europejska – Dyrekcja Generalna ds. Przedsiębiorstw i Przemysłu (DG ENTR), Parlament Europejski, Sejm RP  

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s