Zanim umrze ostatnia pielęgniarka

 

Skoro argumenty merytoryczne przytaczane przez pielęgniarki nie docierają do dyrekcji Centrum Zdrowia Dziecka to może spróbować inaczej? Może warto spojrzeć jak CZD będzie wyglądało za 10, 20, 40 lat? Bo teraz, zanim umrze ostatnia pielęgniarka, jest jeszcze czas zadbać o to, kto kiedyś zajmie się chorymi dziećmi. Jeśli bowiem nic się nie zmieni, nasze świetnie wyszkolone, młode pielęgniarki będą zajmowały się angielskimi, niemieckimi, norweskimi, szwedzkimi chorymi dziećmi, a starsze, przepracowane i zmęczone przejdą na emerytury i utrzymanie swoich dzieci bo emerytury nie wystarczą im nawet na czynsz za mieszkanie.

Rezydenci popierają pielęgniarki (Samodzielny Publiczny Centralny Szpital Kliniczny)

Rezydenci popierają pielęgniarki (Samodzielny Publiczny Centralny Szpital Kliniczny)

Staram się śledzić protest pielęgniarek z Centrum Zdrowia Dziecka, które od lat prośbą i groźbą próbują zwrócić uwagę na narastający wciąż problem lekceważenia ich pracy, przejawiający się w uporczywym bagatelizowaniu problemu zbyt niskiej obsady tego szpitala. Telewizja, radio i prasa wciąż, powtarzając za ministrem zdrowia Konstantym Radziwiłłem, sprowadzają cały ten spór do kwestii wynagrodzeń, realizując swoje przekazy w taki sposób by ukazać pielęgniarki i położne jako podłe, pazerne i nieczułe baby, które dla pieniędzy olały chore dzieci. Tak podłego przekazu medialnego dawno nie obserwowałam.

 

Lekarze solidarni z pielęgniarkami (Szpital Bielański w Warszawie)

Lekarze solidarni z pielęgniarkami (Szpital Bielański w Warszawie)

Miast przytaczać kolejne argumenty, na które przecież głusi są rządzący – ci obecni, wszyscy poprzedni i boję się, że następni również będą głusi – ukazujące istotę problemu i wszystkie przesłanki do tak ostrej akcji protestacyjnej, pozwolę sobie zacytować wypowiedź pielęgniarki Moniki Drobińskiej pracującej w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Pani Monika napisała (4 czerwca):

 

Dziś przeczytałam oświadczenie dyrekcji CZD i powiem szczerze – jego treść mnie nie interesuje.

Dwa lata temu pracowałam w szpitalu powiatowym, 30 km od Poznania. Fantastycznie wyposażony blok, świetna operatywa i personel na najwyższym, klinicznym poziomie, choć to powiat. W tymże szpitalu, na cztery sale operacyjne były dwie pielęgniarki anestezjologiczne i cztery instrumentariuszki. Nijak nie zgadza się Państwu rachunek??? Bo się zgadzać nie może. Zawsze uruchomione były dwie sale. Jak otwierano trzecią (codziennie, choćby salę cięć cesarskich) z jednej sali szła tzw. brudna instrumentariuszka, z drugiej pielęgniarka anetestezjologiczna. Pytanie: kto otwierał zestawy, wiązał fartuchy, podawał dodatkowy sprzęt? Anestezjologiczna, jak mogła, no i salowa. Zdarzało się, że z oddziału intensywnej terapii (5 łóżek, dwie, w porywach trzy pielęgniarki) przychodziła pomoc dla anestezjologii.
Po południu w tymże szpitalu i w nocy, na bloku są tylko dwie instrumentariuszki. Anestezjologia doskakuje z oddziału, więc na pięciu krytycznie chorych zostaje jedna … Bez anestezjologa, wszak ten znieczula na bloku.

Co ma zrobić pielęgniarka w sytuacji nagłej, jak choćby zatrzymanie krążenia??? Jest sama. Dzwonić, masować czy może podać adrenalinę???

W tym samym szpitalu, na oddziale noworodkowym jest jedna położna po południu i w nocy. I ta położna schodzi na blok, po dziecko, przy cięciu cesarskim. A nie ma dnia w powiecie, żeby ich kilka nie było. Z kim zostają dzieci na oddziale jak położna idzie na blok??? Same.

30 km dalej jest jeszcze gorzej. Jest tylko jedna instrumentariuszka. Zabiegi są po południu, w nocy w niedziele i święta. Bo w powiecie proszę Państwa, operuje się wszystko, co zagraża życiu, wypadki, złamania, niedrożności, wyrostki i woreczki. No i cięcia. Zapomniałabym o pękniętych tętniakach.

Dyrekcja tego szpitala ,ogłasza w prasie, że przyjmie natychmiast pielęgniarki. To koniec jakiejkolwiek polityki kadrowej. Nikt nie przyjdzie pracować, za niższe pensje jak w Poznaniu, bo jeszcze przecież trzeba dojechać. W tym szpitalu pielęgniarki zarabiają około 2500 z nockami i
świętami. W tym szpitalu również, jeden z lekarzy drukował na bloku swój rachunek. Doktor kontraktowy, operował raz w tygodniu żylaki kończyn dolnych i przez godzinę był w poradni. Widziałam ponad 20 000 za miesiąc. Różnica 10 razy.

Teraz inny szpital. Jeden z większych w Poznaniu.

Intensywna terapia. Coś około 30 łóżek. Na sali trzyosobowej jedna pielęgniarka. Dwóch pacjentów wśród sprzętu, którego zdjęcie znajdą wszyscy zainteresowani na moim profilu. Jedno łóżko wolne. Przyjęcie pacjenta z wypadku. Nadal jedna pielęgniarka. Ta Pani, Dziewczyna raczej pracuje na kontrakcie, tak jak większość na tym oddziale. Doba w pracy, 12 godz. Wolne, noc w pracy. Doba wolna, doba w pracy, noc, noc w pracy. Czyli w ciągu 48 godzin, 36 jest na dyżurze, wykonując pracę, którą powinny wykonać minimum dwie pielęgniarki. Wypracowuje w ten sposób około 300 godzin w miesiącu. Dostaje pensji 7000. Po zapłaceniu ZUSu, podatku i ubezpieczenia, zostaje jej niecałe 5 tysięcy, przypominam, za ponad 300 godzin.

Szefowa tego oddziału w izbach i nazwijmy to na mieście, opowiada, że nie ma braku kadr. Nie ma. Ma za to największą rotację w Poznaniu.

Wreszcie szpital kliniczny. Wrocław. Blok 20 sal,10 po za blokiem. Dwie sale budzeń, na których trzy pielęgniarki mają co, robić. Personel na styk. Nie ma zespołu obstawiającego ostre, nagłe przypadki. W takiej sytuacji idzie pielęgniarka z sali budzeń. Tu nadmieniam, że nierzadko jest tam dwuosobowa obsada. Te same panie, schodzą na kardiowersję na oddział kardiologii. Często, na tych salach leżą przez dobę, lub dłużej pacjenci intensywnie leczeni, po dużych zabiegach, czekający na miejsce na intensywnej terapii. Nie ma to żadnego wpływu, na zwiększenie personelu, żadnego.

W tymże szpitalu, kiedy szef intensywnej terapii powiedział, że zamknie salę z powodu braku pielęgniarek, dyrektor po obejrzeniu nagrań z kamer, stwierdził, że przecież ludzie przez około godzinę w ciągu 12 godzin siedzą. Czyli personel jest. Czyli nawet dokumenty należy wypełniać na stojąco. Na ten blok operacyjny w ciągu tygodnia jest dwukrotna dostawa płynów infuzyjnych. Około 300 butelek litrowych, i tyle samo półlitrowych. W kartonach te płyny wyładowują dźwigając jedna lub dwie pielęgniarki. Na półki i specjalne wózki. Ta sama, która jest na sali budzeń, ma pacjentów po zabiegach i jest w kilku innych miejscach. W tym szpitalu, pielęgniarka anestezjologiczna, z 25-letnim stażem zarabia 2190. Na konto. Oczywiście ktoś powie, że są procedury. Ależ w każdym z tych szpitali są, głównie na papierze. Ktoś zapyta o kontrolę, audyty itd. Ależ są. Dyrekcja zawsze jest o nich powiadomiona, nawet o sanepidzie i jakoś w tedy ilość ludzi jest większa. W każdym z tych szpitali, brakuje personelu pielęgniarskiego, ten który tam jeszcze jest, ma średnią wieku ponad 50 lat. Za kilka lat, nie będzie miał kto go zastąpić.

Ludzie z CZD pracują tak samo. Za takie same pieniądze. Od lat w polskim pielęgniarstwie jest bardzo źle. Nie wspominam o mobbingu, stresie, ciągłym doszkalaniu za własne pieniądze, we własnym czasie. W CZD strajkują kobiety, które malowały w nim ściany, przyjmowały pierwszych pacjentów. Kobiety, które od lat mówią, że jest ich za mało. Że pracują ponad siły. I tylko dzięki ich wiedzy i doświadczeniu, nie stała się tam jeszcze tragedia. Każdy błąd pielęgniarki jest nagłaśniany, mocno medialny, każdy jednak jest tragedią. Za istniejący stan rzeczy odpowiada państwo, rząd, minister zdrowia. Ale dziś i minister i dyrekcja CZD, pokazuje tylko jedną część medalu, zrzucając winę na pielęgniarki. Czy te od lat nie mówiły, że jest źle i potrzeba rozwiązań??? Ani ZZPiP ani Izby pielęgniarskie nie robią nic, żeby poprawić sytuację, siedzą cicho, podpisując szkodliwe dla środowiska porozumienia. Pielęgniarki to nie związek i izby, pielęgniarki to ludzie tacy jak ja. To ludzie, którzy po dyżurze nie mogą włożyć stóp w buty, to ludzie, którzy nie jedzą i nie pija w pracy. To ludzie balansujący na granicy swojego zdrowia. To w końcu ludzie, kochający swoja pracę, przez lata zaniedbywani przez polskie władze. I jeszcze to ludzie, którzy nie mają już sił pracować za dwóch lub trzech. Ale to najbardziej odpowiedzialni ludzie w tym kraju. A strajk, to akt desperacji. Akt desperacji ludzi, którym jako jednym z niewielu zależy na chorym Polaku. Gdyby było inaczej, gdybyśmy nie kochali tego, co robimy i byli bez czci i wiary, nasze dzieci chodziłyby do szkół w Londynie, Brukseli, na Teneryfie lub innym mieście Europy. I w końcu złe dni nadeszły. Tak złe, jakich jeszcze nie było. Bo niebezpieczeństwo to nie ten strajk, niebezpieczeństwo to sytuacje, z wyżej opisanych szpitali. Tylko, czy tak naprawdę Polak nie może tego zrozumieć??? Pielęgniarek nie ma. Te, które jeszcze są, są jedną z najlepiej wyszkolonych kadr w Europie. Najbardziej niedocenianą i pogardzaną. Wszak doktor coś znaczy, pielęgniarka nic. Zanim Państwo będziecie występować przeciwko nim, będziecie krzyczeć pod CZD, zastanówcie się, kto przyjdzie na ich miejsce, jak położą wypowiedzenia. Nikt. Dziękując za wszystkie wiadomości ,szczególnie ciepłe słowa z CZD, proszę o udostępnienia mojego postu.

A CENTRUM ZDROWIA DZIECKA popieram całym sercem, bo nie walczycie z pacjentem tylko dla pacjenta.

Tylko czy Polak to zrozumie ????

Monika Drobińska (z prawej) zamieściła to zdjęcie na sfoim profilu w portalu społecznościowym. Podpis brzmi: "Pozdrawiamy CZD z Wrocławia :)" Na zdjęciu również: Magdalena Kotala i Lilianna Jeziorska

Monika Drobińska (z prawej) zamieściła to zdjęcie na swoim profilu w portalu społecznościowym. Podpis brzmi: „Pozdrawiamy CZD z Wrocławia :)”
Na zdjęciu również: Magdalena Kotala i Lilianna Jeziorska

Źródło: https://www.facebook.com/monika.drobinska.90 

 

Nie jestem pielęgniarką, nigdy nawet nie pomyślałam o tym by nią zostać. Z medycyną mam wspólnego tyle, że zawierzam swoje zdrowie lekarzom i pielęgniarkom kiedy choruję, czyli jak większość z nas. Chciałabym wierzyć… Nie, chciałabym wiedzieć, że pielęgniarki, które opiekują się pacjentami w szpitalach są docenione, wypoczęte i mają bardzo dobre warunki pracy bo tylko to daje gwarancję, że pacjentom nie stanie się krzywda. Doświadczyłam już bowiem skutków braków kadrowych w jednym z warszawskich szpitali i wolałabym nigdy więcej tego nie przeżywać.

O strajku myślą także pielęgniarki i położne z Wrocławia, o czym pisze Gazeta Wrocławska: „Wrocławskie pielęgniarki pracują jednocześnie na dwa, a niekiedy nawet trzy etaty. To dlatego, że w szpitalach dramatycznie brakuje chętnych do pracy w tym zawodzie. W każdej dużej placówce we Wrocławiu jest po kilkanaście wolnych etatów. A te pielęgniarki, które w pracy zostały, grożą strajkiem. Domagają się obiecanych przez rząd podwyżek.

Czytaj więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/zdrowie/a/pielegniarki-z-wroclawia-groza-strajkiem,10076518/

 

Polecam także stronę „Paski pielęgniarek” https://www.facebook.com/paski.pielegniarek/?fref=ts przede wszystkim dlatego, że minister Radziwiłł kłamie mówiąc, że pielęgniarki zarabiają po kilka tysięcy lub, że zarabiają „dużo”, a odchodzenie od łóżek pacjentów by wywalczyć podwyżki jest ich złą wolą. Przede wszystkim, minister Radziwiłł przed kamerami posługuje się kwotami brutto, co całkowicie zmienia postać rzeczy. Poza tym, minister Radziwiłł celowo kieruje zainteresowanie mediów wyłącznie na wysokość zarobków pielęgniarek i położnych bo – tak jak każdy poprzedni minister zdrowia – nie ma bladego pojęcia jak pokonać kryzys, czyli po prostu brak pielęgniarek w szpitalach i starzejący się personel (bez urazy). Mało tego, ten sam minister zdrowia, pan Radziwiłł, śmiał powiedzieć, że paski wynagrodzeń, które pielęgniarki publikują w internecie są fałszywe, że pielęgniarki fałszują swoje paski, że zaniżają swoje wynagrodzenia. Obawiam się jednak, że fałszywe są „gesty dobrej woli” ministra, bo z pewnością nie paski pielęgniarek. I jestem pewna, że jeśli pielęgniarki i położne wciąż będą pozostawiane same z problemem braków kadrowych i niskich płac, to strajki będą się powtarzały rok w rok i to pielęgniarki, a nie kolejni ministrowie będą miały rację.

oferta pracy dla pielęgniarki

Oferta znajduje się pod linkiem: http://oferty.praca.gov.pl/portal/index.cbop?trv_cid=7f998a0c7afe2a7abf471832c392490b77faa684#/szczegolyOferty?c8bdd96d51d7ae8b5c89d636dec82044

 

Pracowałam w tym szpitalu ponad rok, na jednym z oddziałów intensywnych. Moja wypłata nigdy nie przekroczyła 2000zl, nawet gdy miałam raz 8 nocy. Nie wspomnę o weekendach. To mój ostatni pasek z października 2015. 1526 podstawy + 376 "dodatki" = 1902 zł. Średnio wypłaty wahały się 1850-1950. Szpital nie płaci za zadane kursy. Koleżanki po specjalizacjach trzymają papierek w szafie, bo nikomu w szpitalu nie jest potrzebny. W tym momencie zaczyna brakować ludzi do pracy. Młodzi szkolą się rok dwa i odchodzą. Mnie też nic tam nie trzymało - mowa o jednym z największych i najlepiej znanych szpitali w Warszawie. Źródło: Paski Pielęgniarek

‚Pracowałam w tym szpitalu ponad rok, na jednym z oddziałów intensywnych. Moja wypłata nigdy nie przekroczyła 2000zl, nawet gdy miałam raz 8 nocy. Nie wspomnę o weekendach. To mój ostatni pasek z października 2015. 1526 podstawy + 376 „dodatki” = 1902 zł. Średnio wypłaty wahały się 1850-1950. Szpital nie płaci za zadane kursy. Koleżanki po specjalizacjach trzymają papierek w szafie, bo nikomu w szpitalu nie jest potrzebny. W tym momencie zaczyna brakować ludzi do pracy. Młodzi szkolą się rok dwa i odchodzą. Mnie też nic tam nie trzymało’ – mowa o jednym z największych i najlepiej znanych szpitali w Warszawie.
Źródło: Paski Pielęgniarek

'Magister pielęgniarstwa, 4 lata stażu pracy, Szpital Specjalistyczny, praca od pon-pt brak możliwości dorobienia bo jak. Kursy przetaczania krwi i preparatów krwiopochodnych. Brak możliwości dalszego dokształcania się z powodu braków kadrowych. Brak możliwości przedłużenia umowy o pracę jedynie kontrakt!! Nie omieszkam dodać że miesiąc temu lekarze dostali w naszym szpitalu podwyżkę 1000zł. Gdyby nie mąż dalej mieszkałabym z rodzicami.' Źródło: Paski Pielęgniarek

‚Magister pielęgniarstwa, 4 lata stażu pracy, Szpital Specjalistyczny, praca od pon-pt brak możliwości dorobienia bo jak. Kursy przetaczania krwi i preparatów krwiopochodnych. Brak możliwości dalszego dokształcania się z powodu braków kadrowych. Brak możliwości przedłużenia umowy o pracę jedynie kontrakt!! Nie omieszkam dodać że miesiąc temu lekarze dostali w naszym szpitalu podwyżkę 1000zł.
Gdyby nie mąż dalej mieszkałabym z rodzicami.’
Źródło: Paski Pielęgniarek

 

'Wypełnianie braków pielęgniarek ratownikami, czyli jak skutecznie zniechęcić ratownika do pracy na oddziale. Ratownik medyczny, oddział chirurgii ogólnej.' Źródło: Paski Pielęgniarek

‚Wypełnianie braków pielęgniarek ratownikami,
czyli jak skutecznie zniechęcić ratownika do pracy na oddziale.
Ratownik medyczny, oddział chirurgii ogólnej.’
Źródło: Paski Pielęgniarek

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Zanim umrze ostatnia pielęgniarka

  1. Pielęgniarki zarabiają zdecydowanie za mało i na dodatek jest ich zbyt mało. Za stan rzeczy odpowiada dyrekcja szpitali, która za wszelką cenę szuka sposobów na cięcie kosztów. Tylko jak zwykle cierpią na tym pracownicy i pacjenci. Najciekawsze jest to, że dla lekarzy zawsze znajdą się pieniądze, a rachunki wystawiane przez nich, na kwoty 20K miesięcznie nie są niczym dziwnym. Zresztą najczęściej są wyższe. Znane są przypadki, że lekarze są na etacie oraz na kontrakcie i to w jednym szpitalu. Do niedawna godziny przyjęć lekarzy w różnych placówkach pokrywały się. Na szczęście to powoli się kończy.

    Problem z pielęgniarkami można rozwiązać na wiele sposobów. Najlepszym byłoby wprowadzenie przez NFZ REALNYCH limitów pielęgniarek na określoną liczbę pacjentów przy podpisywaniu kontraktów. Szpital nie ma zatrudnionej określonej ilości pielęgniarek? Nie dostanie kontraktu. Przecież kiedy np. nie ma zatrudnionego lekarza ortopedy (i musi on być dostępny w określonych godzinach) to szpital nie dostanie kontraktu na ortopedię. Wystarczy teraz tylko ustalić REALNY limit pielęgniarek na 10 pacjentów i sprawa rozwiązana. Pensje pójdą do góry, bo pielęgniarek jest coraz mniej.

    Warto zauważyć, że w szpitalach nie kontroluje się administracji. W wielu przypadkach zatrudniane są tam osoby z klucza politycznego. Które nie dość, że nic nie potrafią, to jeszcze zarabiają niebotyczne kwoty. Ale to jest polityka. O tym się nie mówi, ale należy to brać pod uwagę. Bo wystarczy ukrócić zatrudnienie ludzi z klucza politycznego, aby znalazły się pieniądze na wynagrodzenie dla pielęgniarek. Zauważcie, że w prywatnych szpitalach i ośrodkach zdrowia, nie ma takiego problemu i łatwiej tam o godziwe zarobki.

    Pielęgniarki w państwowej służbie zdrowia zarabiają zbyt mało. Cała ta nagonka medialna jest niesmaczna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s