Sławomir Grzelczak: Polemika do artykułu pt: „Złote rady prezesa BIG InfoMonitor”

versement-liberatoire-impot-revenu

Krótko po publikacji artykułu „Złote rady prezesa BIG InfoMonitor” odbyłam długą i bardzo zajmującą rozmowę z panią rzecznik BIG InfoMonitora. Rozmawiałyśmy głównie o artykule, ale także o rynku wierzytelności, o gospodarce, o życiu, o własnych doświadczeniach, słowem o wszystkim. Z racji tego, że rozmowa była niezwykle ciekawa, zaproponowałam pani rzecznik i panu prezesowi polemikę z nadzieją, że da ona czytelnikom pełny obraz problemu i zapoczątkuje dyskusję na ten trudny, ale ważny temat. Dlatego zapraszam zwłaszcza czytelników prowadzących własne firmy małe i duże, zarządzających małymi i wielkimi przedsiębiorstwami różnych branż, prowadzących własną działalność gospodarczą i wykonujących wolne zawody do podzielenia się swoimi doświadczeniami w zakresie zatorów płatniczych, baz danych, wywiadowni gospodarczych, kredytów kupieckich i w „sprzedaży komu popadnie”. Wasze doświadczenia i uwagi będą niezwykle cenne.

 

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor

Szanowna Pani,

Z zainteresowaniem przeczytałem Pani komentarz do mojej wypowiedzi pt. „Złote rady prezesa BIG InfoMonitor”
Ponieważ rzuca mi Pani w tym tekście pewne wyzwanie pozwolę sobie na nie odpowiedzieć w punktach:
1) Najpierw odnośnie sprawdzania kontrahenta. Metody jego sprawdzania są w gruncie rzeczy podobne (rejestry publiczne, BIGi, wywiadownie itd.). Pracowałem w wywiadowni gospodarczej (Bisnode), w firmie, która ubezpiecza należności (Coface), teraz w Grupie BIK a więc w tym co mówię kieruję się własnym doświadczeniem. W przykładzie z kupcem i piekarzem sugeruje Pani, że to niemożliwe i każdy przedsiębiorca w pogoni za pieniądzem i kolejnym zamówieniem zgodzi się sprzedać na kredyt bez sprawdzenia. Według mnie to możliwe, ale o tym musiałaby Pani porozmawiać z tymi, którzy się sparzyli i nie dostali zapłaty za te 100 bochenków chleba. Byłem kiedyś także prezesem niewielkiej firmy z Płocka, która sprzedawała bazy danych i wcale nie weryfikowała kontrahentów. Ponieważ wszedłem do firmy po kilku latach jej funkcjonowania, widziałem na własne oczy skutki sprzedawania „komu popadnie”. Proces czyszczenia portfela tej firmy ze złych kontrahentów trwał kilka lat. Przykład – wbrew pozorom – jest całkiem podobny do piekarni, ponieważ ta firma miała ok 3 milionów zł rocznego obrotu, pewnie mniej więcej tyle co piekarnia.
Reasumując: da się sprawdzać, ale to musi być nawykiem nawet (a może zwłaszcza) małej firmy a nie wstydem.

2) Odnośnie wpisywanie do BIGów – to nie jest idealne rozwiązanie i nie zawsze działa, ale zbytnie zwlekanie z wpisaniem kontrahenta, który nie płaci też się nie opłaca. My obserwujemy, że nawet przy starych długach ok 30-40 % firm – dłużników krąży po rynku i szuka finansowania (banki, leasingi) itd. więc wpis do BIGów utrudnia im funkcjonowanie w obrocie (ale go nie wyklucza). Dalej pisze Pani o haraczu dla BIGów (jak rozumiem chodzi o opłaty związane z zapytaniami do BIG). Polecam porównanie tego „haraczu” do ewentualnych strat w sytuacji niepłacenia przez kontrahentów, którzy byli wcześniej wpisani do BIG i dodatkowych kosztów związanych z sądem.

3) Odnośnie tezy dotyczącej tego, że firmy z zatorami są w branżach ryzykownych i same ryzykują wskazuje Pani, że na to ma wpływ wiele innych czynników (np. decyzje urzędników albo wahania kursowe). Zadam więc pytanie, czy te inne czynniki to coś na co firmy mają wpływ? Według mnie nie mają wpływu czyli problemy statystycznie dotykają wszystkich w podobnym stopniu – zwłaszcza, jeśli chodzi o urzędników. Zgodzę się natomiast z tym, że na kondycję firm ma wpływ jakość całego procesu zarządzania, także zarządzanie ryzykiem.

4) Odnośnie zdania (i jego kontekstu) skierowanego do przedsiębiorców: „Ważne, żebyś nie zapomniał w swoim budżecie ująć haraczu na BIGi i inne listy, które reklamują się, że przecież wspierają twój biznes tylko bo kochają przedsiębiorców, bo im na sercu leżysz choć ty niegodziwcu wcale tego nie zauważasz.” Uważam, ze w ten sposób można próbować dyskredytować każdy biznes skierowany do przedsiębiorców ale w tym wypadku jeszcze trzeba dodać, że BIGi działają na podstawie specjalnej ustawy (pod nadzorem Ministra Gospodarki), której celem jest przeciwdziałanie zatorom płatniczym. Można narzekać na ich skuteczność, ceny czy procedury ale należy zadać sobie pytanie, jaka instytucja (firma) jest skuteczniejsza i tańsza w zakresie pozyskiwania informacji o dłużnikach i windykowaniu długów. Dobrym porównaniem jest np. Rejestr Dłużników Niewypłacalnych przy KRS – formalnie działa od 1997 roku, ale nigdy nie słyszałem o nim żadnego pozytywu. Innym przykładem jest rejestr dłużników należności publicznoprawnych, gdzie poprzedni rząd miał pomysł wpisania dłużników z tytułu podatków do jednego rejestru. Do powstania rejestru nie doszło.
Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor, wiceprezes BIK

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s