Kalifat Europa

 

Jeśli prawo kraju, w którym żyją muzułmanie jest islamskie, to muzułmanie przestrzegają tego prawa. Jeśli to prawo nie jest islamskie, dobry muzułmanin może, a nawet powinien je lekceważyć, nie przestrzegać tego prawa, wysłać jego przedstawicieli do diabła, co w ustach dobrego muzułmanina  jest najgorszym przekleństwem. A skoro my, Europejczycy jesteśmy niewiernymi i obłudnikami też jesteśmy, zatem dobry muzułmanin powinien nami pogardzać. I pogardza. Dobry muzułmanin może bić, niszczyć, kraść, mordować, użynać łby, gwałcić i poniżać. I to właśnie dobry muzułmanin skrupulatnie czyni. 

People welcome refugees with a banner reading 'welcome to Germany' in Dortmund, Germany, Sunday, Sept. 6, 2015, where thousands of migrants and refugees arrived by trains. (AP Photo/Martin Meissner)

Dotychczas starałam się nie pisać o problemie uchodźców choć korciło mnie nie raz. Z jednej strony ktoś tym ludziom pomóc musi, z drugiej – w całej tej masie sunącej przez Europę zaledwie niewielka część to uchodźcy, reszta – to moja opinia – żołnierze Allaha. Cóż, nie wytrzymałam, po pewnym wpisie, który choć został już dość dawno zamieszczony w sieci (sierpień 2015 roku), dziś, po miesiącach europejskiej udręki z „uchodźcami”, nabiera zupełnie innego znaczenia, zwłaszcza w obliczu powstających murów granicznych, zasieków, wojsk i straży granicznych strzelających bez ostrzeżenia do agresywnych „uchodźców”, gwałtów, molestowania, morderstw, miliardów euro płynących z UE do Turcji by pozbyć się problemu, by go zrzucić na innych i w końcu w obliczu tego co ma miejsce w „dżungli Calais”…
(pisownia oryginalna)

„Półtorej godziny temu na granicy Włoch i Austrii na własne oczy widziałem ogromne zastępy imigrantów… Przy całej solidarności z ludźmi znajdującymi się w ciężkiej sytuacji życiowej muszę powiedzieć, że to co widziałem budzi grozę… Ta potężna masa ludzi – przepraszam, że to napiszę – ale to absolutna dzicz… Wulgaryzmy, rzucanie butelkami, głośne okrzyki „Chcemy do Niemiec” – czy Niemcy to obecnie jakiś raj? Widziałem jak otoczyli samochód starszej Włoszki, wyciągnęli ją za włosy z samochodu i chcieli tym samochodem odjechać. Autokar w którym się znajdowałem z grupą próbowano rozhuśtać? Rzucano w nas gównem, walili w drzwi żeby je kierowca otworzył, pluli na szybę… Pytam się w jakim celu? Jak ta dzicz ma się zasymilować w Niemczech? Czułem się przez chwilę jak na wojnie… Naprawdę tym ludziom współczuję, ale gdyby dotarli do Polski – nie sądzę by otrzymali u nas jakiekolwiek zrozumienie… Staliśmy trzy godziny na granicy przez którą ostatecznie nie przejechaliśmy. Cała grupa w kordonie policji została przetransportowana z powrotem do Włoch. Autokar jest zmasakrowany, pomazany fekaliami, porysowany, wybite szyby. I to ma być pomysł na demografię? Te wielkie potężne zastępy dzikusów? Wśród nich właściwie nie było kobiet, nie było dzieci – w przeważającej większości byli to młodzi agresywni mężczyźni… Jeszcze wczoraj czytając newsy na wszystkich stronach internetowych podświadomie litowałem się, martwiłem ich losem a dzisiaj po tym co zobaczyłem zwyczajnie się boję a zarazem cieszę, że nie wybierają naszej ojczyzny jako celu swojej podróży. My Polacy zwyczajnie nie jesteśmy gotowi na przyjęcie tych ludzi – ani kulturowo, ani finansowo. Nie wiem czy ktokolwiek jest gotowy. Do UE kroczy patologia jakiej dotychczas nie mieliśmy okazji nigdy oglądać, I wybaczcie jeśli kogokolwiek obraziłem swoim wpisem… Dodam jeszcze, że podjechały auta z pomocą humanitarną – przede wszystkim jedzeniem i wodą a oni te auta zwyczajnie przewracali… Z megafonów Austryjacy nadawali komunikat, że jest zgoda by przeszli przez granicę – chcieli ich zarejestrować i puścić dalej – ale oni tych komunikatów nie rozumieli. Nic nie rozumieli. I to było w tym wszystkim największym horrorem… Na tych kilka tysięcy osób nikt nie rozumiał ani po włosku, ani po angielksu, ani po niemiecku, ani po rosyjsku, ani hiszpańsku… Liczyło się prawo pięści… Walczyli o zgodę na przejście dalej i tą zgodę mieli – ale nie rozumieli, że ją mają! W autokarze grupy francuskiej pootwierali luki bagażowe – wszystko co znajdowało się w środku w ciągu krótkiej chwili zostało rozkradzione, część rzeczy leżała na ziemi… Jeszcze nigdy w swoim krótkim życiu nie miałem okazji oglądać podobnych scen i mam poczucie, że to dopiero początek. Na koniec dodam, że warto pomagać, ale nie za wszelką cenę”.

 

 

 

Zostawmy na chwilę rosłych, zdrowych „uchodźców” w sile wieku.

 

Podobnie jak większość ludzi, z obawy o zdrowie i życie moich bliskich i moje własne, nie otwieram drzwi mojego domu obcym, agresywnym ludziom przejawiającym postawę roszczeniową. To naturalne.

Nie zapraszam do domu bitnych chłopaczków spod piwnego źródełka celem ich „ratowania” przed czymś niedoprecyzowanym bo oni są z innej niż ja bajki i nigdy się nie polubimy i nie zrozumiemy. To naturalne.

Zamykam drzwi mojego domu na klucz gdy wychodzę i zamykam za sobą gdy wracam do domu by zapewnić sobie i moim bliskim bezpieczeństwo. To także naturalne. Wydaje mi się, że większość z Was tak robi.

 

Czyż problem „uchodźców” i ich ewentualne wpuszczenie do Polski nie jest skalą makro problemu bezpieczeństwa naszych rodzin i domów?

Odkąd pierwsi „uchodźcy” zaczęli dobijać przepełnionymi łodziami do brzegów Europy, na sile przybrały głosy zwolenników posiadania broni bez zezwolenia. Pozwolenie na posiadanie broni, w mojej opinii, nie ma tu jednak nic do rzeczy. Karabin w szafie sprawy nie załatwi, jeśli brukselscy urzędnicy wraz niemiecką kanclerz wciąż tak ochoczo przyjmować będą każdą grupę rozwścieczonych bandziorów podających się za biednych uchodźców. Rzekomi „uchodźcy” to w przytłaczającej większości żołnierze samozwańczego „państwa islamskiego”, czyli tworu zrzeszającego dewiantów i psychopatów o jednej wspólnej cesze: wszyscy twierdzą, że Allah jest wielki, a giaurom należy ścinać łby by odnaleźć drogę do raju. Mieliśmy już tego przykłady w Paryżu i Brukseli. Służby specjalne i policja co jakiś czas aresztują kolejnych „uchodźców” planujących kolejne ataki…

A jednak śmiem twierdzić, że nie wszyscy „uchodźcy” są wyznawcami Mahometa, wielu z nich po prostu szuka okazji do awantur, strzelanek, wymachiwania maczetą i jest zwyczajnie ciekawa jak to jest urżnąć łeb człowiekowi. Ci właśnie popaprańcy po zainstalowaniu się w ciepłych wnętrzach kochającej multikulti Unii, rozpoczną swoją misję nawracania i głoszenia prawd Mahometa (za unijne czyli nasze pieniądze dostarczane im w postaci szeregu dorodnych zasiłków), choć sami mają z tymi prawdami wielki kłopot, a krnąbrnych i butnych chrześcijan wyrżną w pień, choćby na ulicy, choćby w ich własnych domach.

German-Protest-on-Taharrush

 

Problem nawracania na wiarę w Mahometa jest jednak tylko małym wycinkiem „ambicji” bliskowschodnich i afrykańskich hord grasujących po Europie. Niemki, Dunki, Belgijki, Szwedki, Francuzki i inne obywatelki Unii, nie bronione przez swych mężów, partnerów, ojców i braci są obmacywane, gwałcone, szmacone, lżone, a rządy unijnych państw obmyślają rozmaite programy „obrony przed przemocą seksualną” polegające m.in. na noszeniu na ręku opaski z napisem „NIE DOTYKAJ MNIE”. To oczywiste przecież, że kobieta musi wszem i wobec ogłaszać, że nie ma ochoty na macanko brudnymi łapami obcych chłopów. Musi, bo dzisiejsi Belgowie, Francuzi, Niemcy, Duńczycy i Szwedzi zamiast stanąć w obronie swoich niewiast, domostw i dzieci wolą śpiewać „Imagine” przy blasku świec pod jakimś pomnikiem lub malować kredą kwiatki na chodniku. Mężczyźni zniewieścieli, osłabli, malują paznokcie, noszą szpilki i sukienki… Jakoś mi to do ogólnego obrazu świata nie pasuje, ale może ja stara konserwa jestem, nie wiem.

Muszę jednak przyznać, że geniusz tego kto wymyślił opaski na rękę „NIE DOTYKAJ MNIE” przyćmiewa nawet geniusz Angeli Merkel nawołującej w imieniu wszystkich mieszkańców Unii Europejskiej „Herzlisch willkommen!” do nadciągających tłumów tych rosłych, zdrowych, wysportowanych biednych „uchodźców” w dresach adidasa i z najnowszymi smartfonami w garści.

 

Umiejętność oddzielenia ziarna od plew, czyli uchodźców od krwiożerczych żołnierzy Mahometa jest trudna i często niemożliwa. Dlaczego? Bo żołnierz ISIS nie musi być bandziorem, może być miłym chłopakiem z sąsiedztwa. Dopiero kiedy wysadzi się na jakiejś stacji metra, oczy nam się otworzą…

My, Europejczycy, nie potrafimy bowiem szanować przeciwnika. Tak było przez wieki. Drwimy z niego i uważamy za gorszego od nas bo to przecież jakiś „brudas” z daleka. I to jest właśnie podstawowy błąd Europy – ten brak szacunku (jakkolwiek to brzmi) i drwiny z wiary i aspiracji przeciwnika. Wszelkie przejawy niby człowieczeństwa, czyli demokratyzowanie napływających muzułmanów i okazywanie im chrześcijańskiego miłosierdzia (kiedyś już okazywaliśmy chrześcijańskie miłosierdzie maszerując z krzyżami na Jerozolimę), europejskiej solidarności i gościnności oraz poprawnego politycznie wsparcia socjalnego są niczym innym jak głosem sumienia wobec minionych pokoleń ludów Afryki i bliskiego wschodu, gnębionych kolonialnym terrorem europejskich władców.

 

MUSLIM

 

Nasze, europejskie, chrześcijańskie tradycje nie są wiele więcej warte od ich – muzułmanów – tradycji i dążeń. To my setki lat temu organizowaliśmy krucjaty i  nieśliśmy Słowo Boże niewiernym. Nie tylko na Bliskim Wschodzie, również w obu Amerykach i w Azji, choć tam chrześcijanie dostali po nosie od azjatyckich narodów wierzących po swojemu. Nieśliśmy to słowo tak bardzo, że wyrżnęliśmy w pień Inków i Majów, wywieźliśmy pół Afryki do niewolniczej pracy i bawiliśmy się Indiankami na europejskich dworach. Dziś oni – muzułmanie – robią to samo w Europie, z tą różnicą, że korzystają z innej niż wówczas my korzystaliśmy broni i robią to po mistrzowsku! Wykorzystują bowiem nie tylko karabiny, maczety, rakiety, trotyl i własne penisy, ale także Facebooka, YouTube, telewizję, unijne prawo i unijne kompleksy. Wykorzystują kolonialne koszmary Brytyjczyków, Francuzów i Niemców oraz z upodobaniem stosują emocjonalny szantaż odwołując się do organizacji humanitarnych, które w ich mniemaniu mają obowiązek zadbać o ich prawa by mogli nadal z uśmiechem na ustach użynać łby niewiernym. Takie wszak mają prawo, tak kazał im Prorok! A ich religijne powinności Europa uszanować musi bo tak ma zapisane w swoich brukselskich paragrafach. Zapominamy jednak, my Europejczycy, nie widzimy lub nie rozumiemy tego, że Islam to nie kilkaset tysięcy, ba! kilka milionów uchodźców, to nie mieszkańcy tego czy innego państwa. Islam to jeden organizm, który za nic ma jednostkę. Liczy się wyłącznie Allah, a każdy jego wyznawca jest jedynie małym trybikiem w ogromnej machinie, która rozrasta się i ma wkrótce objąć swym zasięgiem cały glob. Bo taki jest plan. A śmierć kilku czy kilkuset, a nawet tysięcy wyznawców Mahometa, śmierć trzylatka wyrzuconego przez fale na turecką plażę to nic innego jak droga do celu. Muzułmańskie matki często przecież z dumą wychowują synów na samobójczych wojowników Allaha. Jak to tłumaczyć? W głowach europejskich matek nie ma na to wytłumaczenia, ale dla muzułmanki to zaszczyt wychować męczennika. To się nam zwyczajnie w tych ciasnych europejskich umysłach nie mieści bo my przecież kochamy, tolerujemy każdego i każdy ma prawa, i każdy jest inny, niepowtarzalny, może uprawiać seks dla sportu z kolegą czy koleżanką lub obydwojgiem na raz, ze zwierzakiem, z dzieckiem, może rysować Mahometa bez majtek, może wieszać genitalia na krzyżu, zmieniać płeć w zależności od dnia tygodnia i może być inny, różny, kolorowy czy podłużny, jaki chce bo jest Unia, która go kocha takim jaki jest… Europie ta głupia tolerancja na wszystko przesłoniła świat.

Brawo Europo! W imię miłości, równości i multikulti sama sobie urżnij łeb, wcześniej jednak ubierz burkę i pokochaj Allaha.

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s