Amber Gold. Sprawcy nieznani

Większość gazet, portali internetowych, ba! nawet rozgłośni radiowych i stacji TV, tych dużych i tych bardzo małych, lokalnych, do końca, do sierpnia 2012 roku żyło z reklam Amber Gold. W wielu przekazach medialnych Grupa Amber Gold przedstawiana była jako doniosły przykład, że w Polsce można! Że da się coś sensownego zbudować i jeszcze na tym zarobić. Że doniesienia o niesprzyjającej koniunkturze gospodarczej, trudnościach w prowadzeniu biznesu w Polsce i zagmatwanych przepisach podatkowych można między bajki włożyć. Oto jest młody człowiek, który bez żadnych przeszkód buduje imperium. Było tak?

Reklamy

Ruszył proces i od razu bomba

Dziś o godzinie 9:00 miał rozpocząć się proces małżeństwa Katarzyny i Marcina P., założycieli i właścicieli gdańskiej firmy Amber Gold, która nabrała tysiące osób, ukradła miliony i zasłaniała się przy tym związkami z członkami ówczesnej partii rządzącej i synem ówczesnego premiera, Donalda Tuska. Tupet, wtopa czy głupota?

Zarzuty dla BGŻ BNP Paribas za oszustwa Amber Gold

Trzy lata. Tyle czasu musiało upłynąć by cokolwiek drgnęło w jakże prostej (typowa konstrukcja oszustwa finansowego) i jakże mocno skrywanej przez mocodawców (władzę) zbrodni kradzieży w białych rękawiczkach lub inaczej „narodowej zbiórki ” kasy dla bardzo POtrzebujących za pośrednictwem firmy Amber Gold, prowadzonej przez Marcina P. wielokrotnie już wcześniej prawomocnie karanego za oszustwa finansowe, który dla zmylenia tropu gotów był nawet przyjąć nazwisko żony pozbywając się własnego, figurującego przecież w rejestrach skazanych.

Desperacja czy troska?

Pracodawcy nie będą zatrudniać nowych osób, z ochotą natomiast dołożą obowiązków już zatrudnionym pracownikom – taki może być efekt obowiązkowego uzusowienia umów cywilnoprawnych, czyli umów o dzieło i umów-zlecenie. Dodatkowo wzrośnie szara strefa i kolejne setki tysięcy Polaków zapakuje walizki i ruszy w świat szukać przyjaźniejszych miejsc do życia. Na proponowanych przez rząd zmianach stracą też studenci, freelancery, renciści i emeryci którzy zwykle dorabiają, pracując na umowy o dzieło lub umowy-zlecenia.

Galopujące pomysły, kataklizm bliski

Ministerstwo Finansów – w akcie desperacji – chce uregulować rynek pożyczek pozabankowych tworząc rejestr firm pożyczkowych i nadając KNF nowe uprawnienia do prowadzenia nadzoru nad parabankami. Resort proponuje także znaczne zwiększenie kar za prowadzenie działalności bankowej bez zezwolenia i wprowadzeniu limitu maksymalnego kosztu kredytu. A wszystko – jak zapewnia ministerstwo – to wnioski po aferze Amber Gold.

Jeszcze o Amber Gold

Wrócę na moment do sprawy Amber Gold, okazuje się bowiem, że tak jak pisałam w już 2010 roku (Gazeta Bankowa), Marcin P. założył i prowadził spółkę z zamiarem oszukania tysięcy osób – do takich wniosków doszła łódzka prokuratura okręgowa, która prowadzi dwa śledztwa w tej sprawie. Wówczas, w 2010 roku i później, aż do dnia, w którym Amber Gold przestał wypłacać pieniądze swoim klientom, ostrzeżenia zawarte w moich artykułach traktowane były jak chore urojenia. Dzisiejsza depesza PAP, w której czytam, że łódzka prokuratura okręgowa doszukała się co najmniej 10 tys. oszukanych (a nie 3 tys. jak podawano we wrześniu 2012 roku) i co najmniej 660 mln skradzionych złotych (a nie 180 mln) potwierdza jedynie moje ustalenia. Postaram się w niedługim czasie przypomnieć te i inne artykuły dotyczące oszusta Marcina P. oraz jego żony i firm, za pomocą których okradł tysiące ludzi.