Raz, dwa, trzy… płać!

Ta ironiczna parafraza tytułu programu jednego z najsłynniejszych hipnotyzerów oddaje niestety metody stosowane przez windykatorów. Manipulują, zastraszają, nakłaniają do podejmowania niekorzystnych decyzji, nie informują o prawach… To tylko niewielki fragment przebogatej palety zagrywek jakich można spodziewać się po windykatorach. A kogo to dotyczy?
Konrad Olczak, radca prawny obsługujący klientów http://www.Anuluj-Dług.pl odpowiada na pytania o firmy windykacyjne i metody ich działania. Pytam także o to kto jest, a kto nie jest dłużnikiem i jaka jest różnica pomiędzy windykatorem a komornikiem. I oczywiście jaką rolę w tym błędnym kole pełni e-Sąd.

Ruszył proces i od razu bomba

Dziś o godzinie 9:00 miał rozpocząć się proces małżeństwa Katarzyny i Marcina P., założycieli i właścicieli gdańskiej firmy Amber Gold, która nabrała tysiące osób, ukradła miliony i zasłaniała się przy tym związkami z członkami ówczesnej partii rządzącej i synem ówczesnego premiera, Donalda Tuska. Tupet, wtopa czy głupota?

Nie pozwól ukraść sobie… tożsamości

Bankowcy twierdzą, że jedną z największych plag jest wyłudzanie kredytów i pożyczek na podstawie skradzionych dokumentów tożsamości, czyli tzw. fraudy. I strasznie cierpią z tego powodu. Liczą straty i płaczą.
Ale czy tylko banki na tym tracą? Czy okradziony z tożsamości człowiek, na domiar złego wpakowany w nieswoje długi i to nie z własnej winy, nie jest ofiarą?

Zarzuty dla BGŻ BNP Paribas za oszustwa Amber Gold

Trzy lata. Tyle czasu musiało upłynąć by cokolwiek drgnęło w jakże prostej (typowa konstrukcja oszustwa finansowego) i jakże mocno skrywanej przez mocodawców (władzę) zbrodni kradzieży w białych rękawiczkach lub inaczej „narodowej zbiórki ” kasy dla bardzo POtrzebujących za pośrednictwem firmy Amber Gold, prowadzonej przez Marcina P. wielokrotnie już wcześniej prawomocnie karanego za oszustwa finansowe, który dla zmylenia tropu gotów był nawet przyjąć nazwisko żony pozbywając się własnego, figurującego przecież w rejestrach skazanych.

Jeszcze o Amber Gold

Wrócę na moment do sprawy Amber Gold, okazuje się bowiem, że tak jak pisałam w już 2010 roku (Gazeta Bankowa), Marcin P. założył i prowadził spółkę z zamiarem oszukania tysięcy osób – do takich wniosków doszła łódzka prokuratura okręgowa, która prowadzi dwa śledztwa w tej sprawie. Wówczas, w 2010 roku i później, aż do dnia, w którym Amber Gold przestał wypłacać pieniądze swoim klientom, ostrzeżenia zawarte w moich artykułach traktowane były jak chore urojenia. Dzisiejsza depesza PAP, w której czytam, że łódzka prokuratura okręgowa doszukała się co najmniej 10 tys. oszukanych (a nie 3 tys. jak podawano we wrześniu 2012 roku) i co najmniej 660 mln skradzionych złotych (a nie 180 mln) potwierdza jedynie moje ustalenia. Postaram się w niedługim czasie przypomnieć te i inne artykuły dotyczące oszusta Marcina P. oraz jego żony i firm, za pomocą których okradł tysiące ludzi.