Emerytalny czarny scenariusz polski

Bezsprzecznie toniemy w luce emerytalnej. Aby otrzymać emeryturę w wysokości 70% ostatniej pensji, powinniśmy odkładać dodatkowo po 300 zł miesięcznie przez co najmniej 20 lat. Tylko gdzie? W banku ziemnym? Bo przecież odkładanie w OFE skończyło się kradzieżą tysiąclecia. Odkładanie w funduszach czy bankach nie daje gwarancji stabilności finansowej co pokazał choćby kryzys 2008 roku.

Desperacja czy troska?

Pracodawcy nie będą zatrudniać nowych osób, z ochotą natomiast dołożą obowiązków już zatrudnionym pracownikom – taki może być efekt obowiązkowego uzusowienia umów cywilnoprawnych, czyli umów o dzieło i umów-zlecenie. Dodatkowo wzrośnie szara strefa i kolejne setki tysięcy Polaków zapakuje walizki i ruszy w świat szukać przyjaźniejszych miejsc do życia. Na proponowanych przez rząd zmianach stracą też studenci, freelancery, renciści i emeryci którzy zwykle dorabiają, pracując na umowy o dzieło lub umowy-zlecenia.

Mister Harper, mister minister

Mark Harper osiągnął jeden istotny cel – będzie zapamiętany jako tylko trochę hipokryta, za to trochę hipokryta z klasą, której bezspornie brakuje politykom z krajów takich jak Pakistan, Somalia, Nigeria, Ghana, Rumunia, Bułgaria i – przepraszam – Polska.

Minister zdrowia lubi ciężką pracę i… wibratory

Już pachnie wyborami. Arłukowicz w końcu bierze się za służbę zdrowia, będzie likwidował kolejki i nie chce się zgodzić na dyskryminowanie pacjentów, których nie stać na dodatkowe ubezpieczenie. Wzruszające. – Czuję się odpowiedzialny za pacjentów i będę z pełną determinacja ścigał każdą patologię i mówił o niej głośno po to, żeby fałszywe rozumienie solidarności środowiskowej nie rzucało…

O książce, które jeszcze nie ma, a już nurtuje

Książka Pawła Pietkuna pt. ”Trzech panów na uchodźstwie”, której fragmenty można przeczytać na portalu 3obieg.pl, choć jeszcze nie ukazała się drukiem, już teraz budzi wielkie emocje i dyskusję na temat emigracji. „Nie planowałem zostać korespondentem zagranicznym. Tak wyszło – ruszyłem w świat obiecując sobie, że skoro czeka mnie już właściwie tylko starość, spełnię kilka młodzieńczych marzeń. W czasach, kiedy Polakom odbijały się ostatnie resztki Planu Balcerowicza, będącego faktycznie planem Goeffrey’a Sachsa, pomyślałem sobie, że przynajmniej połowę każdego roku będę spędzał pod żaglami…”